nieoczywiste
Blog pisze
antywolter
21.02.2012 20:04
Pieczątka poprawności ideologicznej
Feministki we Włoszech wpadły na innowacyjny pomysł kierunkowej zmiany proporcji „męskich” i „żeńskich” nazw w miejskiej topografii. Wydaje się on strzałem w dziesiątkę. Jak zauważyły czujne włoskie media odsetek ulic nazwanych na cześć kobiet nie przekracza dzisiaj 5-6% ogólnego nazewnictwa. Ku uciesze ogółu niektórzy burmistrzowie zdążyli już wyrazić ubolewanie nad tym faktem i obiecali zmianę w pożądanym przez wszystkich światłych ludzi kierunku.
Mam jednak obawy, że ta skądinąd słuszna inicjatywa jest niewystarczająca. Problemem może okazać się, niestety, pewna doza wiedzy historycznej jaką każdy z nas wynosi z podstawowego etapu edukacji, a która to prowadzi do niepokojących wątpliwości. Czy aby na pewno zwiększenie liczby kobiet honorowanych upamiętnieniem w postaci skweru lub ulicy ma sens? Aby zlikwidować ten nieprzyjemny dysonans proponuję następujące lekarstwo.
Podstawową kwestią jest zmiana programu nauczania historii. Obecnie uczniowie wychodzą ze szkół z błędnym przekonaniem jakoby motorem napędowym naszego kontynentu byli przez wieki mężczyźni. Tymczasem w annałach aż roi się od sławnych i zasłużonych dla ludzkości kobiet. Są wśród nich lekarki, filozofki, polityczki, generałki, wszelkiej maści artystki. Aż trudno zliczyć wybitne panie wiodące tłum na barykady i wygrane dzięki kobietom wojny. Ilość wynalazków jaką płeć piękna wprowadziła do naszego życia jest z pewnością niewspółmiernie większa niż owe nędzne 5%. To przecież białogłowy eksplorowały naszą planetę wyruszając na czele ekspedycji w nieznane ówczesnym krainy. To wreszcie płci słabej zawdzięczamy większość teorii naukowych z zakresu chociażby socjologii, psychologii, fizyki, matematyki. Problemem pozostaje mała liczba monarchiń czy też innych głów państwa, ale z pewnością da się tutaj dopatrzeć fałszerstw historii. Skoro zmaskulinizowanym do bólu Watykanem mógł (jak głosi legenda) przez parę lat rządzić Jan Anglik – który w rzeczywistości był przebraną za mężczyznę kobietą – to skąd pewność, że taki weźmy na to Otto von Bismarck nie był w rzeczywistości niewiastą z przyklejonymi wąsami i nieco głębszym niż przywykliśmy w przypadku kobiet tembrem głosu? To jednak tylko trop. Poszukiwania i weryfikacje pozostawiam dociekliwym badaczkom.
Gdyby nauczyciele podczas lekcji zaczęli akcentować żeńskie pierwiastki, uczniowie wychodziliby ze szkół bardziej uświadomieni co do przeszłości naszego kontynentu, ale także i ojczyzny. Propozycja: wprowadźmy parytet. Oczyma wyobraźni widzę dyskusję na zajęciach poświęconą polskiej polityce w latach 20. Połowa zajęć poświęcona sporowi między Dmowskim, a Piłsudskim. Następnie w ramach historycznego równouprawnienia przechodzimy do kobiet. Rozmowa zaczyna dotyczyć 7 pań, które w wyborach do Sejmu RP w 1921 r. uzyskały wystarczającą do zdobycia mandatów liczbę głosów.
Takim zajęciom bez cienia wahania przyznałbym pieczątkę poprawności ideologicznej – najwyższy laur i certyfikat jakości w naszym rodzącym się Nowym Wspaniałym Świecie.
P.S. (dla topornych) Starania włoskich feministek nie są absurdalne ze względu na niższość płci żeńskiej czy szereg innych mizoginicznych argumentów. Jestem jak najbardziej za równouprawieniem, cieszy mnie fakt aktywizacji zawodowej kobiet, docenienie ich potencjału intelektualnego i cała gama innych przejawów postępu społecznego. Sęk w tym, że część środowisk feministycznych postanowiło pójść na skróty. Działać ahistorycznie bądź (jak w tym przypadku) próbując zakłamywać historię. Jest to droga prowadząca na manowce – inicjatorki takich akcji i ich czyny przestają być postrzegane jako odważne i słuszne, a stają się groteskowe szkodząc w ten sposób szlachetnej idei.
Zobacz także
-
Bojkotuje EURO 2012
Po prostu dlatego, że to nie bardzo mnie interesuje. Może obejrzę jakiś mecz z ciakawości(o ile do t...
19 dni temu www.tokfm.pl/blogi/realista
-
Śląsk? A gdzie to jest?
Spis powszechny ujawnił istnienie 800-tysięcznej rzeszy obywateli przypisującej sobie narodowość ślą...
12 dni temu www.tokfm.pl/blogi/widok-spod-kopca
-
Berman w Toruniu
Krytyka Polityczna w tym roku obchodzi swoje 10-te urodziny! Dlatego serdecznie zapraszam...
3 dni temu www.tokfm.pl/blogi/planetar
-
Albo wolność albo bezpieczeństwo...
Od lat prowadzę gorący i pełen pasji dialog z moim starym przyjacielem o tym, która rzeczywis...
Skomentuj:
Komentarze (9)
-
xerpenta
"Jedyne co więc postuluję, to abyśmy nikogo nie upośledzali, ani w jedną, ani w drugą stronę. Wystarczy sądzić po faktycznych dokonaniach, a jestem pewien, że znajdzie się przynajmniej tyle kobiet wartych uwagi, co mężczyzn."
Bardzo pięknie napisane.
Ale nie funkcjonuje, właśnie dlatego włoskie feministki domagają się większej ilości patronek dla ulic czy placów.
Jedną z silniejszych sankcji społecznych jest ignorowanie.Działa bardzo destrukcyjnie. -
Przepraszam, pomyślałem, że to drugie, to już nie do mnie. Arystoteles twierdził, że kobieta powinna być w ciągłej ciąży, bo inaczej macica zacznie się rozłazić po ciele i pożerać inne organy. Czy należy mu się ulica? Nie za to akurat, ale należy, czy ją ma? Naprawdę, mogę w tej chwili rozpocząć kilkutomowy lament dotyczący deprecjonowania przez współczesnych roli filozofów w życiu społecznym i naukowym na przestrzeni dziejów. Czy o to chodzi? Moim zdaniem nie, moim zdaniem jest to kontrskuteczne - to przyjacielska rada od tragicznego propagatora filozofii. Raczej staram się zawsze pokazać, że warto się filozofią interesować, bo przynosi to korzyści, niż wychodzę z pozycji, że filozofom się należy, bo...
Russeau nie jest z mojej bajki i w kwestii edukacji prezentuje średnią epoki. Zresztą nigdy nie czytam, co filozof myślał o kobietach, bo najczęściej ich kontakty z kobietami urywały się po wyprowadzeniu się od matki. I myślę, że nie za swoje ograniczoną zdolność rozpoznawania istot racjonalnych, dostał Russeau swoją ulicę. Macauley również, co dosyć jasne na nią zasługuje. Problem polega na tym, że dobrałaś nierównych graczy: Russeau to przede wszystkim twórca teorii immanentnego dobra, tego że w wychowaniu nie należy dziecku przede wszystkim przeszkadzać a wyrośnie na wspaniałego człowieka (totalna bzdura, ale dla rodziców wygodna), jest popularny, ponieważ jest tak bardzo new age'owy i proponuje przyjemne, łatwe rozwiązania problemów. I, co najważniejsze, zajmował się edukacją tylko przy okazji swoich głównych poglądów - zresztą on chciał powszechnego zdebilnienia (do czego ostatecznie doszło) i cofnięcia rozwoju edukacyjnego. A Macauley, o ile mówimy o tej samej, była założycielką Sióstr miłosierdzia, która nawoływała do pracy organicznej i zwiększania powszechnej świadomości oraz nacisku na edukację, w klasycznym rozumieniu, w ogóle. Jak "ktoś taki" może zyskać sobie powszechną sympatię? -
@calutamnie
Co ja pacze? Gdzie tak powiedziałem? Miałem wymienić wszystkie? Nie musiałem, napisałeś/łaś (jakaś forma unisex by się przydała, bo to jest męczące - mówię serio, płeć w necie dla mnie nie ma znaczenia, ważne jest, co ktoś ma do powiedzenia), że "NIE MA KOBIET" (pisownia oryg.), więc wystarczyło, iż pokażę jedną. Z tego, ile pokazałem, nic nie wynika, znam setki kobiet, które zasługują na swoją ulicę. Uważam tylko, że takie puste gesty nic nie znaczą, bo ja te kobiety znam MIMO tego, że nie mają swoich ulic.
Nie uważam, że kobiet, które dokonały czegoś wartościowego jest tyle, co na lekarstwo, uważam tylko, tego się obawiam, że nie powinniśmy obniżać standardów. Nie uważam, że kobietom należy się coś więcej, dlatego że wcześniej miały gorzej. To nie jest równość, tylko wahnięcie w drugą stronę.
Co do tego automatyzmu. Trochę tak jest dlatego, że robimy podział na płcie. A w historii w ogóle nie powinno go być. W historii nie uczymy się o ludziach, tylko o ich dokonaniach i przez to o dopiero o nich. Dlatego nie powinno być dychotomii pisarz/pisarka, czy biolog/biolożka. Wtedy, na polecenie "wymień polskiego pisarza" mogła by paść Nałkowska, która dla mnie jest w ogóle (w przeciwieństwie do Konopnickiej) w Top5, a tak już samo pytanie ogranicza już wybór. Co więcej domaganie się tego, aby wymieniać sławne kobiety tylko szkodzi sprawie, moim zdaniem, i jest dyskryminacją. Dyskryminacja bowiem, jest odmiennym traktowaniem kogoś ze względu na... Jeśli zatrudnimy kogoś, dlatego że jest murzynem, i uważamy że w związku z tym ma inne prawa, niż osoba o kaukaskiej urodzie, to jesteśmy winni rasizmu.
Jedyne co więc postuluję, to abyśmy nikogo nie upośledzali, ani w jedną, ani w drugą stronę. Wystarczy sądzić po faktycznych dokonaniach, a jestem pewien, że znajdzie się przynajmniej tyle kobiet wartych uwagi, co mężczyzn. -
"Najlepiej chyba znanym w długim szeregu autorów propagujących ograniczenia w edukacji kobiet był Jean Jacques Rousseau, który w Emilu, czyli o wychowaniu zalecał tylko taką edukację, która pozwoli kobietom być posłusznymi żonami (Rousseau, 1955). Zupełnie inny wzór edukacji proponowała tworząca w tym samym okresie Catherine Macaulay, autorka ośmiotomowej historii Anglii History of England, która w Letters of Education... proponowała wprowadzenie wykształcenia nie tylko równego, ale koedukacyjnego, które pozwoli zarówno na wspólne zdobywanie wiedzy, jak i na lepsze wzajemne poznanie kobiet i mężczyzn (Macaulay, 1974). Przez długi czas jednak propagowano i organizowano oddzielną edukację nie tylko wyłączającą koedukację, ale tworzącą zupełnie inne programy, które w przypadku kobiet ograniczały się przede wszystkim do przygotowania ich do roli żon, matek i gospodyń domowych."
Zgadnij, kto ma swoje ulice, Rousseau czy Macaulay?
To tak o kryteriach. -
xerpenta
nadal wychodzisz z założenia, że kobiet na tyle wybitnych, by patronowały ulicom było tyle co nic, choć dodajesz, że to z powodu wielowiekowej dyskryminacji, zupełnie jak antywolter.I że teraz domagają się tego co im się nie należy, ale ma być gratyfikacja za to wcześniejsze złe traktowanie.
Ja twierdzę co innego, mianowicie, że stosując identyczne kryteria można wskazać już mnóstwo potencjalnych patronek płci żeńskiej.
Nic o nich nei wiesz, bo trzeba grzebnąć, żeby się dowiedzieć, w szkole na tacy nie podają. Działa też pewien automatyzm : "wymień polskiego malarza" - "Matejko". "Wymień polskiego aktora" -"Cybulski","Wymień polskiego sportowca" - "Boniek" itd. Reprezentantem ludzkości w ogóle jest przecież mężczyzna, a kobieta to jakby jakaś mutacja człowieka właściwego, forma oboczna. Dlatego nikt nie uczy o kobietach, bo po co? Kruk jest przecież czarny,a jakieś białe to owszem, są ale uczymy się o czarnych.
Do tego podświadomie wspiera się miłą myśl o Rasie Panów, Plemieniu Wybranym, Płci Władców i Mędrców, bo nic nie kosztuje, a ile daje przyjemności! -
Gdyby kobiety nie były obiektem pożądania mężczyzn, to do dziś mieszkałyby w lesie i jadły jagody
-
calujtamnie
Podłożyłeś/łaś się, więc się ponawyżywam:
Gertruda Mieszkówna, twórczyni pierwszego polskiego tekstu literackiego
Świętosława Storrada, córka Mieszka I, żona Eryka Zwycięskiego, królowa Szwecji, Danii i Norwegii, matka Kanuta II Wielkiego, pierwszego normańskiego zdobywcy Anglii
Nefertete, chyba nie trzeba wyjaśniać
Izabela Kastylijska, jw
Izabela de Coimbra, jw
Stephanie Kwolek, wynalazczyni kevlaru
Maria Konopnicka
Zofia Nałkowska ("Granica", to jedna z moich dwóch ulubionych książek MP)
Jadwiga Andegaweńska
Dwie najsłynniejsze przedstawicielki szkoły lwowsko-warszawskiej: Izydora Dąbska i Maria Ossowska
Janina Kotarbińska, mniej znana, mimo męża Tadeusza (albo przez), polska filozof i logik, również przedstawicielka SLW
Hanna Arendt, filozof polityki, związana z Heideggerem i Jaspersem, twórczyni teorii banalności zła
Hypatia Aleksandryjska, matematyk starożytna (i o ile się nie mylę, jest w Warszawie ulica Hypatii).
Była Maria Curie-Skłodowska, ale nie wszyscy pamiętają, że miała utalentowaną córkę, Irenę Joliot-Curie, fizyka i chemika, również laureatkę nagrody Nobla w dziedzinie chemii (ulica im. małżeństwa Joliot-Curie, równoległa do Woronicza, w Warszawie)
Elżbieta Koopman Hevelius, żona Jana Heveliusa, astronom
Z bojowniczkami będzie trudniej, ale działaczka społeczna, błagam, Susan B. Anthony - obecna na monecie dolarowej
Dwie polskie malarki okresu art deco: Zofia Stryjeńska i Tamara Łempicka, nie przepadam.
Problemy widzę dwa:
1. Nie należy wprowadzać do kanonu wierszy Karola Wojtyły, tylko dlatego, że został papieżem, ponieważ są mierne. Nie twierdzę, że dokonania ww. są mierne, ale dokonania jakichś kobiet na pewno są mierne - należy dokonać przeglądu.
2. Ucząc o kobietach miernych, w skali uniwersalnej, a nie jakiejś osobnej kobiecej, stworzymy tę właśnie skalę kobiecą i sprawimy, że będą brać udział w olimpiadzie specjalnej. Kobiety dokonywały rzeczy niebanalnych. Odkrycie radu jest czymś, co przeciętny licealista zrozumie. Ale czy takiż zrozumie "O narzędziach i przedmiotach poznania. Z teorii instrumentalnego poznania. O filozofii lingwistycznej" Izydory Dąbskiej? Wątpię, bo to wiedza specjalistyczna. Czy warto zatem zmuszać ich do czytania tego? Nie. Warto opowiedzieć o SLW, która była gigantycznym osiągnięciem polskiej nauki, pchającej światową matematykę i logikę do przodu, oraz jej najważniejszych twórcach, wśród nich o wymienionych Paniach. Ale nie zgadzam się na żaden parytet, ma decydować wielkość osiągnięcia. Inaczej zrobimy z kobiet upośledzone sierotki, nad którymi należy się litować, bo miały w historii gorzej. To jest, moim zdaniem, demotywujące i demoralizujące. Za każdym razem, kiedy wchodziłem do swojego liceum płakałem. Płakałem nad poświęceniem sufrażystek w walce o dostęp do edukacji w zderzeniu z tym, jak wyglądała chęć skorzystania z tego dobra przez przedstawicielki tej, jak się teraz dowiaduję, upośledzonej płci, którą trzeba traktować na specjalnych warunkach. Jeśli przyzwyczaimy dziewczęta do myśli, że mogą być mierne, ponieważ i tak mają szansę na dostanie się w annały, ze względu na parytet, to czy będą one zmotywowane do pracy nad sobą? Jedynym skutkiem będzie ten, że poziom męskich osiągnięć będzie się musiał podnieść, i za jakieś 100-200 lat, kobiety znowu zostaną zepchnięte do kuchni, bo ktoś się skapnie, że nie wnoszą niczego nadzwyczajnego. Czy takiego obrotu historii chcą feministki? Równouprawnienie oznacza brak taryfy ulgowej i zrównanie oceny dla mężczyzn i kobiet. Do tej pory kobieta zostawała sławną, bo przepłynęła kanał La Manche, jako pierwsza kobieta (sic!). To jest dopiero zniewolenie i dyskryminacja! Ja powiem inaczej, jeśli kobieta przepłynie kanał La Manche, dowolnej dziedziny, jako pierwsza kobieta i setna osoba, to nie chcę jej nazwiska widzieć choćby na tysięcznej stronie podręcznika do historii. -
@calujtamnie
Joanna d'Arc, Kleopatra, caryca Katarzyna, Maria Curie - Skłodowska - to tylko kilka przykładów, na pewno dałoby znaleźć się więcej. Nie mówmy więc, że kobiet w ogóle nie ma. -
Problemem może okazać się, niestety, pewna doza wiedzy historycznej jaką każdy z nas wynosi z podstawowego etapu edukacji
otóż to.Wśrod postaci historycznych obecnych w podręcznikach NIE MA KOBIET, stąd urocze przeświadczenie, że ich w historii nie było.Nikt nie potrafi wymienić żadnej polskiej twórczyni, bojowniczki, intelektualistki, działaczki społecznej, bo w szkole nie uczono.
Pomijam fakt zasadności i doboru kryteriów jakie stosowane są przez nazywających ulice, place czy inne obiekty wspólne, bo to temat inny,choć nie mniej ważny, ale trzymając się dotychczasowej praktyki można od zaraz wskazać mnóstwo kobiet zasługujących na swoją ulicę, a kompletnie nieznanych przez tzw społeczeństwo. To działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego - kobiety pomijane są w programach szkolnych, więc pomijane są w nazewnictwie ulic, a ponieważ nie figurują jako patronki ulic, to wydaje się, że nie zasłużyły.
W Polsce dodatkowo stwierdza się dobrodusznie, że kobiety nadają się do prostytucji albo sprzątania z racji niższej inteligencji oraz generalnie swojej niższości. Krygowanie się autora wpisu tego nie zmieni.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
O autorze antywolter
- Ks. Lemański odpowiada Terlikowskiemu: Pomówienia. Chorobliwa podejrzliwość
- KRRiT spokojna o decyzję sądu ws. Trwam: "Nie mamy słabych punktów. To proces prawny, nie - plebiscyt, co wmawia ludziom Rydzyk"
- Dyskutować nie wolno? Ks. Lemański znów zaatakowany. Przez T. Terlikowskiego
- "Żydzi bali się niedzieli, powrotu z nabożeństw". Koniec z mitem bohaterskiej polskiej wsi?
- Olejnik: Z Muchy śmieją się Niemcy, za chwilę będą się śmiać Rosjanie
- Sprawdź, kiedy pójdziesz na emeryturę [TABELA]
- ''Mięsny jeż Strzępki i Demirskiego'' - pisze Kamil Dąbrowa
- "Kaczyński zapowiada, że wprowadzi ustawy korzystne dla jednej firmy. Złamał wszelkie standardy"
- "Wszyscy jesteśmy potomkami chłopów. Stąd nasz konsumpcjonizm"
- Mikołejko: Nie dokonam aktu apostazji. Uznałbym wtedy prawo Kościoła...
- Kobieta ma żyć przede wszystkim dla męża? "Czułam się zażenowana"
- Samobójstwa księży w diecezji tarnowskiej. "Nie są z kruszcu, ale z gliny"
- Gowin przeprasza za protest taksówkarzy, ale korkami nic nie wskórają [WIDEO]
- Paradowska: Taksówkarze chcieli zyskać poparcie, a zyskali tylko niechęć











