10.02.2012 12:13

Rzecz o tolerancji

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie opisywana wczoraj w mediach sprawa wprowadzenia przez PLL LOT nowego regulaminu zabraniającego noszenia pracownikom symboli religijnych w widocznym miejscu. Rzecznik tłumacząc decyzję firmy stwierdził, że chodzi zaledwie o to by „nie epatować”, nie wzbudzać agresji w pasażerach poprzez demonstrowanie wyznawanej wiary. Inność po raz kolejny okazała się zagrażająca. Jako, że taki sposób myślenia stał się zjawiskiem dość powszechnym, ten incydent stał się dla mnie przyczynkiem do opisania w jaki sposób pojęcie tolerancji zostało wypaczone...

 

Rzecz o tolerancji

 

Zacznijmy może od właściwego znaczenia słowa „tolerancja”. Wywodzi się z łacińskiego czasownika tolerare czyli wytrzymywać, znosić. Wstęp wydaje się banalny, ale zapewniam, że podanie definicji jest tu absolutnie konieczne. Dlaczego? Ponieważ słowo to staje się powoli – o ile już nie jest – pustym frazesem, słowem – wydmuszką. Używane przez wszelkiej maści komentatorów codzienności zaczyna tracić swój pierwotny sens. Jest dopasowywane przez publicystów, polityków do uzasadniania swoich przekonań i piętnowania ideologicznych przeciwników.

Coraz częściej staje się więc tolerancja – anty-tolerancją. Wychodząc od łacińskiego źródłosłowu moglibyśmy wnioskować, że termin „tolerancyjny” powinien odznaczać osoby, które dopuszczają działania, postawy, poglądy ludzi, z którymi się nie zgadzają. Dają im należne miejsce w debacie czy przestrzeni publicznej, odnoszą się do nich z powagą i szacunkiem. To oczywiście utopijna wizja, ale traktując omawiany termin literalnie trzeba zaznaczyć jak wyglądać powinno stosowanie go w praktyce.

Nasza rzeczywistość niestety bardzo daleko od niej odbiega. Nie jest to może rzeczą zaskakującą - w końcu konstrukcja psychiczna człowieka ma to do siebie, że reaguje strachem przed tym co inne, obce i nieznane. Było tak od prawdopodobnie od zawsze więc dlaczego teraz miałoby być inaczej? Obecna sytuacja jest groźna z innego powodu. Szermowanie słowami tolerancja, tolerancyjny, nietolerancyjny sprawia wrażenie, że żyjemy w świecie innym, lepszym od dotychczasowych. Tymczasem w świecie, w którym z pogardą i poczuciem wyższości odnosimy się do zacofanych, nietolerancyjnych średniowiecznych inkwizytorów sami zachowujemy się krzewiciele jedynej słusznej sprawy. Nie możemy już wprawdzie zamknąć oponentów w wiezieniach (choć zapewne niejednemu się to marzy), ale otwartość na cudze myśli pozostała na podobnym poziomie jak kiedyś. Kwestia tolerancji lub jej braku stała się po prostu nową bronią, którą elity intelektualne dźgają się nawzajem. Brak tolerancji stał się jednym z najgorszych wykroczeń przeciwko ludzkości. Nikt nie przyzna się już tego, że nie toleruje – chyba, że sprawa jest oczywista dla wszystkich.

Tolerancyjni stali się więc homofobi tolerując osoby o orientacji homoseksualnej pod warunkiem, że te nie ujawniają się i nie okazują sobie czułości w miejscach publicznych. Tolerancyjni są także homoseksualiści, ale tylko dopóki dopóty, nie spotkają się ze stwierdzeniem, że można ich leczyć (przypadek odwołania konferencji dr Nicolosiego), a ich orientacja jest sprzeczna z wiarą. Tolerancyjni są, a jakże, ateiści, żądając usuwania symboli religijnych z przestrzeni publicznej i wyjaławiając ją z jakichkolwiek przejawów religijności (vide organizowanie Święta Świateł we Włoszech pod pretekstem nie urażania mniejszości, walka z obecnością krzyży w szkołach, szpitalach), tą samą cnotą odznaczają się także katolicy przynajmniej do momentu, w którym osoba publiczna, instytucja ostentacyjnie zademonstruje, że nie zamierza stosować się do chrześcijańskich wartości (protesty wobec parad równości). Pełnym blaskiem poszanowania dla pluralizmu poglądów świeci polska lewica (głosy poparcia dla podarcia Biblii przez Nergala i instalacji z penisem na krzyżu Nieznalskiej) choć zagraniczna również nie zostaje w tyle gdy atakuje pielgrzymów podczas wizyty Benedykta XVI w Hiszpanii. Z ogromną empatią pochyla się prawica nad hersztem bandy pseudokibiców, widząc m.in. w „Staruchu” nie pospolitego przestępcę, a obrońcę tradycyjnych wartości i tłumacząc sprawców zbezczeszczenia pomniku w Jedwabnem. Tolerancja jak widać występuje wtedy gdy:

a) nie musimy oglądać czegoś czego nie tolerujemy

b) podzielamy sposób myślenia osoby wobec, której wykazujemy się tolerancją.

Zaiste, bycie tolerancyjnym nie jest tak trudne jak wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka.

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (18)

  • antywolter

    Oceniono 2 razy -2

    @andrzejt1950

    To ciekawe, bo mam dziwne wrażenie, że gdyby sprawa dotyczyła murzynów, homoseksualistów, dyskryminacji kobiet itd. to reakcja byłaby taka sama. No tak, ale zapomniałem, że to przecież Kościół jest uprzywilejowany, cała reszta walczy po prostu w słusznej sprawie...

  • andrzejt1950

    Oceniono 2 razy 2

    No proszę wystarczył jeden telefon do PLL LOT ze strony przedstawiciela czarnej mafii a już ze strachu wszyscy narobili w portki,Polska nie jest przecież krajem wyznaniowym, a skąd że.

  • nadordynariusz

    Oceniono 3 razy 3

    antywolter

    Dla mnie samoobrona to nie atak. Ty nazywaj to jak chcesz.
    Walka o świeckie państwo to jeden z wielu postulatów RP, wcale nie najważniejszy. Podejrzewam, że skusiła może połowę jego elektoratu.

    Okupantem jest Watykan. Podpisanie konkordatu to kolejny rozbiór Polski. Kościół doi Polskie państwo, bierze udział w stanowieniu prawa, w ograniczonym stopniu odpowiada przed polskim prawem (również fiskalnym), transferuje pieniądze do obcego państwa, prowadzi ewidencję obywateli wyjętą spod kontroli państwa itd

  • oby.watel

    Oceniono 2 razy 2

    @antywolter
    Naprawdę nie wiesz? A wiesz może do czego służył krzyż? I dlaczego wiszący na nim bóg jest przybity gwoździami? Z równymi zaszczytami potraktowano powieszonych razem z nim łotrów? Bo wtedy gwoździe wyrabiano ręcznie. Ich wartość była tak duża, że często palono stare domy, aby je odzyskać...

  • antywolter

    Oceniono 1 raz -1

    @ oby.watel
    Co jest według Ciebie symbolem kaźni?

    @nadordynariusz
    Pisząc "frontalny atak" miałem na myśli zakres (czyli to, że atak następuje w każdej sprawie, w której pojawia się KK, katolicyzm, krzyż, modlitwa itd.). Nie mówię tutaj o liczbie osób choć wynik wyborczy Ruchu Palikota, który bazował przecież m.in. na antyklerykalizmie każe sądzić, że jest to więcej niż parę procent społeczeństwa.
    Prosiłbym także o doprecyzowanie o jaką ingerencję "okupanta" chodzi.

  • oby.watel

    Oceniono 1 raz -1

    Jak to o jakim frontalnym ataku mówi? O bezprecedensowym prześladowaniu wierzących. Bowiem prześladowaniem wierzących jest wszystko, a szczególnie pokorna prośba, by nie wieszali wszędzie symbolu kaźni. Że też Rzymianie nie pozwolili Żydom na ukamienowanie.

  • nadordynariusz

    Oceniono 3 razy 3

    antywolter

    Litości, o jakim frontalnym ataku Ty mówisz?
    Te kilka procent społeczeństwa, które usiłuje się bronić przed coraz większą ingerencją okupanta we wszystkie dziedziny życia, nazywasz frontalnym atakiem? Przecież nikt nie chce delegalizacji KK, nie walczy z Bogiem, z jego wiernymi. Ja się domagam jedynie poszanowania moich konstytucyjnych praw, respektowania różnorodności i nie narzucania mi tego czego nie chcę.
    W tej konkretnej sytuacji pracodawca ma pełne prawo do egzekwowania od swoich pracowników odpowiedniego wyglądu i zachowania. Manifestowanie swoich religijnych przekonań w miejscu pracy, może być przez pracodawcę tolerowane, ale nie musi. Wyobraź sobie sytuację w której każdy urzędnik będzie się obnosił w miejscu pracy ze swoimi sympatiami politycznymi, preferencjami seksualnymi, miłościami i nienawiściami i szlag wie czym jeszcze. Nie mieszaj zdrowego rozsądku z brakiem tolerancji. Bo sprowadzasz rzecz cała do absurdu ;)

  • antywolter

    Oceniono 1 raz -1

    Kościół można i trzeba krytykować za bardzo wiele przewinień, których się dopuścił. Jeżeli mówimy o niwelowaniu jego wpływów to w kwestii molestowania, Komisji Majątkowej, sposobu finansowania itd. jest bardzo szerokie pole do działania. Ja chcę tylko pokazać, że taki frontalny atak nie przynosi i w przyszłości również nie przyniesie dobrych rezultatów. Schemat: KK i jego wierni to nasz wróg więc trzeba w nich uderzać przy każdej okazji to droga donikąd. Krytykujmy Kościół i katolików, ale wtedy gdy jest to uzasadnione(okazji jak już napisałem nie brakuje) natomiast w sytuacji, którą opisałem w tekście ofiarami stają się zwykli ludzie, którzy nie tyle demonstrują swoje przekonania, co nie chcą się z nimi ukrywać.
    Walczyć można wtedy gdy Kościół chce coś narzucać i łamie zasadę tolerancji. Chyba że nietolerancja z jednej strony ma być lekiem na nietolerancję z drugiej. Ale w takim razie niech ateiści nie przedstawiają się jako ci światli i otwarci...

  • nadordynariusz

    Oceniono 2 razy 2

    antywolter
    Ty mi tu przedstawiasz idealistyczną wizję społeczeństwa tolerancyjnego. Ja też bym chciał aby tak było, jednak jest zupełnie inaczej.
    Ja nie uważam, że kościół nie ma racji obiektywnie. Dla mnie nie ma racji, a stoję przed sytuacją w której te racje są mi narzucane siłą i to za moje pieniądze. Ja nie mam zamiaru mówić, że ktoś kto kto wierzy w mitologiczne opowieści jest durniem i złym człowiekiem. I ma żyć wg tego co ja uważam za słuszne. Ale tego samego wymagam od wierzących. Ja tak rozumiem tolerancję. I takiej tolerancji właśnie w Polsce nie ma. Jeśli spojrzysz do badań socjologicznych to zauważysz, że religijność i wszelkiej maści fobie idą ze sobą w parze. To nie jest przypadek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Infografika