Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

14.06.2015 03:59

Cejrowski - mistrz niedopowiedzeń

Wojciech Cejrowski ma niewątpliwą umiejętność formułowania krótkich acz treściwych przekazów. W czasie kampanii prezydenckiej prosty w przekazie, krótki i wymowny spot z rozrywaniem plakatu urzędującego prezydenta zrobił więcej szkody kampanii Bronisława Komorowskiego aniżeli wszystkie inne mniej lub bardziej oficjalne filmy stworzone w sztabie Andrzeja Dudy. Tym razem, jako komentator rzeczywistości, udostępnia w sieci kolejną wypowiedź, w której domaga się prawa do odwołania posłów.

Film można zobaczyć TU 

Mówiąc o instytucja odwołania (tzw. recall) piastuna danej funkcji, Cejrowski - stojąc na tle budynku Sejmu RP - podparł się w swej wypowiedzi argumentem o istnieniu tej instytucji w Polsce przed wojną (można założyć, że chodziło mu o okres międzywojenny) oraz wskazał, że tego typu rozwiązania funkcjonują zarówno w Kanadzie i USA.

Pomijając temat podstawowy, a więc czy instytucja ta jest potrzebna czy nie, warto przez chwilę skupić się na podanych przed podróżnika przykładach. Lektura przedwojennych konstytucji, ale i ordynacji wyborczych nie pozwala na stwierdzenie, że Cejrowski posłużył się prawdziwym argumentem. W II RP jasno i czytelnie określono kiedy następuje wygaśnięcie i utrata mandatu. Jednak trudno dostrzec jakikolwiek zapis, który upoważniałby do stwierdzenia, że istniał mechanizm odwołania posła przez wyborców (a przynajmniej autor wpisu nie znalazł!). Być może Cejrowskiemu chodziło o mandat poselski związany instrukcjami, ale to by wskazywało, że pomylił II RP z czasami przedrozbiorowymi. Wówczas to, mandat posła był ściśle związany instrukcjami sejmików szlacheckich co skutecznie zniosła, ustanawiając mandat wolny, dopiero Konstytucja 3 Maja.

Inne przykłady, na które się powołuje to Kanada i USA. Tu również można mieć wątpliwości co do rzetelności wypowiedzi Cejrowskiego. Skoro stoi na tle sejmu to można oczekiwać, że chodzi mu o parlamenty krajowe wymienionych jako przykłady krajów. Tak jednak nie jest. Instytucja recall rzeczywiście istnieje w Kanadzie i USA, ale na poziomie stanów i prowincji. Warto dodać, że w przypadku Kanady istnieje jedynie w jednej prowincji - Kolumbii Brytyjskiej i w zasadzie ani razu, od kiedy wyborcy mogą korzystać z tego instrumentu, nie została doprowadzona do skutecznego finału. Zawsze brakowało wymaganych podpisów do odwołania wcześniej wybranego przedstawiciela. Co istotne, w Kolumbii Brytyjskiej ta procedura odnosi się jedynie do osób wchodzących w skład prowincjonalnego organu ustawodawczego. Z kolei w USA katalog stanowisk podlegających instytucji recall jest znacznie większy, bo obejmuje stanowiska znajdujące się w obrębie legislatywy, egzekutywy jaki i judykatywy. To z kolei jest pokłosiem amerykańskiej tradycji i specyfiki, gdzie większość stanowisk szczebla stanowego jest obsadzana w drodze wyborów powszechnych.

Wielu widzów Wojciecha Cejrowskiego łatwo ulega magii prostych rozwiązań jakie przedstawia w swoich wypowiedziach. Szkoda, bo gdy przyjrzeć się bliżej proponowanym, z pozoru prostym rozwiązaniom, łatwo dostrzec, że ani one proste, ani tym bardziej tanie dla wyborców. A i też niewiele rozwiązują. Często prostsze i skuteczniejsze rozwiązania są już dostępne. Choćby weryfikacji naszych parlamentarzystów podczas wyborów. Tylko aby to zrobić, trzeba po prostu chodzić na wybory i w sposób przemyślany dokonywać skreśleń. 

Czytaj więcej na blogu Pisany wieczorami.

Zobacz także

O autorze spotapowicz

avatar

Sławomir Potapowicz, warszawiak, samorządowiec, liberał, członek .N, rocznik '73
twitter.com/S_Potapowicz, www.potapowicz.pl

Najczęściej czytane