Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

28.05.2013 20:02

Uwikłani w kulturę gwałtu

Co mają ze sobą wspólnego Krystyna Pawłowicz, dziennikarz, wiceminister sprawiedliwości, popularny napój energetyczny oraz 45% policjantów i policjantek? Wszyscy tkwią razem z nami po uszy w kulturze gwałtu  

 

W czasie, gdy w mediach odtwarzano w kółko słowa posłanki Pawłowicz o „szmatach”, które prowokują niewinnych mężczyzn do gwałtu, czytałem książkę Zofii Nawrockiej „Gwałt. Głos kobiet wobec społecznego tabu”. Książka Zofii Nawrockiej to świetna książka, która zwraca uwagę na temat skryty za zasłoną milczenia. Najważniejszym elementem książki są relacje kobiet, które doświadczyły gwałtu i próbowały bez sukcesu wywalczyć ze strony organów ścigania sprawiedliwość. Książka Nawrockiej opowiada o skali przemocy seksualnej w Polsce i na świecie, ale przede wszystkim uświadamia jakie mechanizmy stoją za tym, że gwałt jest uznawany przez wielu mężczyzn i wiele kobiet za zjawisko "naturalne", gdzie wina stoi po zawsze stronie kobiety, a mężczyzna jest ofiarą "prowokacji".

Jak pokazuje w swojej książce Nawrocka, sposób myślenia Krystyny Pawłowicz jest powszechny wśród osób, które zajmują się ściganiem i osądzaniem sprawców przemocy seksualnej. Nawrocka w swojej książce cytuje badania Centrum Praw Kobiet nad wiedzą i postawami policjantów i prokuratorów wobec gwałtu.  Według tych badań: - 30% prokuratorów i 39% policjantów nie ocenia jako gwałtu sytuacji, w której sprawca doprowadza do stosunku pod wpływem środków farmakologicznych np. pigułki gwałtu, - 19% prokuratorów i 33% policjantów i policjantek nie uznaje za gwałt wymuszenia stosunku za przy użyciu przemocy lub przy pomocy groźby jej użycia, - według 38% prokuratorów i 45% policjantów kobieta nie ma prawa przerwać niechcianego kontaktu seksualnego, a taki kontakt nie jest gwałtem. Jeśli podsumujemy poglądy funkcjonariuszy, to okazuje się, że według 20% prokuratorów oraz 40% policjantów nie ma takiego przestępstwa jak zgwałcenie, ponieważ nie ma zachowań, które za takie przestępstwo można uznać.

 

Obrona konserwatywnej moralności przed "szmatami"

Mężczyźni i kobiety pracujący w prokuraturze i w policji oraz posłanka Pawłowicz nie są odosobnieni w swoich poglądach. W mity rozpowszechniane w ramach kultury gwałtu święcie wierzą również dziennikarze i członkowie rządu. Niestety czytając to, co oni piszą odnoszę wrażenie, że podzielają oni logikę sprawców gwałtu, a kobiety które doświadczają przemocy seksualnej są dla nich obiektem specyficznej "troski". Dobrym przykładem takiej "troski" jest żarliwa obrona "logiki" posłanki Pawłowicz w wykonaniu Łukasza Warzechy, gdzie autor doskonale pokazał założenia kultury gwałtu:

"Prostytutki, stojące przy drogach, ubierają się w określony sposób, odsłaniając jak najwięcej ciała. Zarazem dla każdej szanującej się kobiety jest jasne, że nie chodzi się po ulicy z gołym biustem, jak to uczyniła część uczestniczek "Marszu Szmat" oraz – ogólnie rzecz biorąc – że szanująca się kobieta nie ubiera się jak dziw... (...) Istnieje coś takiego, jak prowokacyjne zachowanie lub prowokacyjny strój (kategoria prowokowania do popełnienia przestępstwa jest zresztą zawarta w kodeksie karnym)."

Tłumacząc na język polski: Jeśli kobieta nie spełnia norm ubraniowych wymyślonych przez prawicowego publicystę, to można ją nazwać dziwką i uznać za winną "prowokowania do popełnienia przestępstwa" zgwałcenia.

W dalszej części swojego wywodu Warzecha protestuje przeciwko strasznej lewicy (reprezentowanej wg. niego przez uczestniczki Marszu Szmat), która według niego walczy z wizerunkiem kobiet jako osób "potrzebujących opieki, zasługujących na wsparcie, szacunek i obronę. Więcej nawet – wmawia nam, że to model „męskiego szowinizmu” i że to on odpowiada za wszystkie nieszczęścia. Nieprzypadkowo wśród przykładów, jakimi posługiwali się organizatorzy marszu, pojawiał się także „gwałt w małżeństwie”. To stara lewacka śpiewka, mająca pokazać rodzinę jako siedlisko opresji i przemocy." 

 

Podobne zresztą do Łukasza Warzechy poglądy na pozycje kobiet w społeczeństwie ma wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski, który razem ze swoim patronem Jarosławem Gowinem przez ponad rok blokowali zmiany w kodeksie karnym, dzięki którym w najbliższej przyszłości gwałt będzie ścigany z urzędu, a nie tak jak dotychczas na wniosek ofiary. Królikowski swój sprzeciw wobec ścigania gwałtu urzędu uzasadniał na łamach Rzeczpospolitej tymi słowami:

"Czy można uczynić to [ścigać gwałt z urzędu] dla dobra innych osób lub jej samej, w szczególności w sytuacji, gdy sprawcą jest osoba znana i bliska ofierze?"

Przyjrzyjmy się na chwilę temu jakie przekonania stoją za zaciekłą walką Warzechy przeciwko pojęciu gwałtu małżeńskiego oraz "troską" wiceministra Królikowskiego o ład i harmonię w rodzinach, gdzie dochodzi do gwałtu małżeńskiego. Zarówno wiceminister Królikowski, jak i Łukasz Warzecha myślą w ramach ideologii uznającej rodzinę za instytucję świętą nawet wtedy, gdy dochodzi w niej do przemocy. W ramach takiego modelu "konserwatyzmu" (który z konserwatyzmem nie ma nic wspólnego) zagrożeniem dla społeczeństwa nie są przestępstwa seksualne lub przemoc domowa, tylko "osłabienie rodziny", do którego może się przyczynić skuteczne ściganie gwałtu małżeńskiego. 

 

 

Kultura gwałtu i jej logika

Czym jest kultura gwałtu?

Kultura gwałtu to zestaw perwersyjnych mitów i stereotypów, które legitymizują przemoc seksualną takich jak: "jeśli kobieta się nie broniła i jeśli gwałciciel nie użył siły fizycznej", "gwałt to zjawisko marginalne", "kobiety są gwałcone w niebezpiecznych miejscach przez nieznanych im mężczyzn", "gwałciciele kierują się popędem seksualnym", "gwałciciele pochodzą z środowisk patologicznych, cierpią na zaburzenia psychiczne lub są opóźnieni umysłowo", "gwałt to nic poważnego, a część kobiet lubi być gwałcona".

Kultura gwałtu, to również Krzysztof Zanussi, który bronił Polańskiego, ponieważ 13-letnia ofiara była "dziwką"; to biskup Pieronek oceniający pedofilię jako wyraz namiętności; to biskup, który zamiast składać zawiadomienia do prokuratury w przypadku pedofilii wśród księży i odpowiadają ustami swoich rzecznika, że skala przemocy seksualnej w kościele katolickim, to "nie jest wasz interes". Kultura gwałtu, to dziennikarze i internauci oceniający, że uczestniczkom Marszu Szmat nie grozi gwałt, ponieważ ich wygląd "nie jest zachęcający". Kultura gwałtu; to producent napojów energetycznych, który zatrudnia Mike Tysona (który odsiedział karę więzienia za gwałt) do reklamowania swojego produktu. 

 

Niestety w naszym kraju, gdzie logika kultury gwałtu jest powszechna, kobiety doświadczające przemocy seksualnej nie mogą liczyć na pomoc państwa, ani w ukaraniu sprawców, ani też w leczeniu głębokich ran w psychice, które są skutkiem tego przestępstwa. W Polsce nie istnieje ani jeden wyspecjalizowany ośrodek zapewniający kompleksową pomoc psychoterapetyczną i prawną dla ofiar gwałtu. 

Te aspekty nakładają się na siebie sprawiając, że ofiary przemocy seksualnej w praktyce zostają same ze swoim problemem. Drogą wyjścia z tego zaklętego kręgu jest to, abyśmy zaczęli traktować przemoc seksualną jako znaczący problem społeczny i nauczyli się wreszcie słuchać tego co mają nam do powiedzenia ofiary tej formy przemocy. Taką próbą porozmawiania na poważnie o przemocy seksualnej była na przykład audycja o książce "Gwałt" z udziałem Zofii Nawrockiej, Renaty Kałuckiej i Małgorzaty Łojkowskiej w ramach cyklu "Dość Przemocy!" w Radio TOK FM.

Audycji można wysłuchać pod tym linkiem

Wszystkie audycje z cyklu "Dość Przemocy!" można znaleźć na portalu www.tok.fm

 

Jaka jest skala przemocy wobec kobiet w Polsce?

Prawda jest niestety taka, że gwałt oraz przemoc wobec kobiet są zjawiskami powszechnymi i udawanie, że problemu nie ma niczego nie rozwiąże. Według badań Beaty Gruszczyńskiej przedstawionych w książce "Przemoc wobec kobiet w Polsce": 

11,5% kobiet doświadczyło w życiu gwałtu lub usiłowania gwałtu,

przemocy seksualnej doświadczyła w Polsce co szósta kobieta (16,5%), w tym 5,1% doświadczyło przemocy seksualnej ze strony męża lub partnera,

7,4% ze strony przyjaciół lub znajomych,

800 tysięcy kobiet co roku doświadcza w Polsce przemocy fizycznej lub seksualnej,

100 tysięcy kobiet doświadcza przemocy seksualnej, w tym 30 tysięcy zostaje zgwałconych, 

150 kobiet co orku ginie naszym kraju w wyniku przemocy domowej.

Jak te liczby mają się do usilnych prób usprawiedliwiania gwałtu oraz spuszczenia zasłony milczenia na przemocy domową?

Otóż jest ścisły związek. Bez kultury gwałtu i przyzwolenia na przemoc wobec kobiet i dzieci, która ma miejsce za progiem domu, nie mielibyśmy takich "sukcesów" w statystykach dotyczących poziomu przemocy wobec kobiet.

 

Przy przygotowaniu tekstu korzystałem z książek:

Zofia Nawrocka. Gwałt. Głos kobiet wobec społecznego tabu. Instytut Wydawniczy Książka i Prasa 2013. 

Beata Gruszczyńska. Przemoc wobec kobiet w Polsce. Aspekty prawno kryminologiczne. Wydawnictwo Wolters Kluwer 2007

Czytaj więcej na blogu Sergio de Arana.

Zobacz także
Najczęściej czytane