Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

Blog: ulewamiesie

  • odwiedzin: 679203
  • wpisów na blogu: 346
  • komentarzy: 2409
  • W sierpniu 1992 r. Pływalnia Wojewódzka w Suwałkach, filia w Piszu, zapewniała mieszkańcom tani wstęp bez ograniczeń czasowych. Suszarkę do włosów stanowiła rura z wyciętymi dziurami, przez co dmuchało tylko w ostatnim otworze - najlepszy spot. Przebieralnia damska to była terra incognita, ale niektórzy koledzy zaglądali tam czasem przez dziurkę od klucza. Niektórzy nawet otwierali drzwi na oścież i wskakiwali do basenu, że to niby nie oni. My stanowiliśmy widown...

  • Wieś w sercu Puszczy Piskiej. Ryby nie ma, bo kłusują! Prądem Kurpie wybili całą rybę, a straż leśna nic nie widzi. Za to jak ja sobie trochę drewna w lesie uzbieram na opał, to od razu u mnie do gospodarstwa jadą, że kradnę, a kłusowników nie widzą. Oni sami pierwsi do kłusowania, bo leśnicy to też głównie Kurpie. Oni tu po wojnie jak taka fala przyszli, jak szarańcza. Grabili wszystko. Szabrowali, co tylko znaleźli. Wiem, bo mój dziadek też Kurp. I oni tu zajmowali wszyst...

  • Oglądam Olimpiadę Leni Riefenstahl. Balet, spektakl. Daję się nabrać na grę światłem, na płynne przejścia, zabawę cieniami, choreografię, daję się uwieść posągowym postaciom. Autorka na chwilę obniża mój poziom mizantropii - przekonuje, że człowiek nie jest takim znów najgorszym przypadkiem w dziejach planety. Co prawda po chwili do mnie dociera, kto za ten film zapłacił i w jakim celu; że zachwycam się nazistowską wizją nadczłowieka w ślicznym opakowaniu. Co na to poradzę, skoro p...

  • Piszę ten tekst, gdy na zewnątrz wieje potężny wiatr, a jak mówili kiedyś Mazurzy: gdy wieje, to pewnie diabeł jedzie na wesele. Artykuł opublikowany w magazynie Smokopolitan. Z redakcją magazynu można będzie się spotkać na konwencie Polcon w Lublinie w dniach 24-27 sierpnia 2017 r.  Mazurski diabeł to ma ciężkie życie. Nie żeby w ogóle diabły polskie czy słowiańskie miały ...


  • bywa Pan czasami nad jeziorami? Nawet jeżeli nie, to sytuację, jaką chciałbym przytoczyć na początek, można zobaczyć w komediach, reklamach, na YouTube. Chodzi o odpływającą łódź z jedną nogą nieszczęśnika na pokładzie i z drugą pozostałą na pomoście. Pan jeszcze nie jest tym nieszczęśnikiem. Ale wcześniej czy później nim zostanie. Jakiś czas temu z Błarzem zrobiliśmy sobie sympatyczny wieczór filmowy. Obejrzeliśmy Salo: 120 dni Sodomy...

  • — (...) Proszę o jakieś inne słowo. — Noga. — Dobrze. Co idzie z nogi? Nogant. Nogiel, ewentualnie kogiel-nogiel. Nogier, noginia, noglić i nożyć się. Roznożenie. Znożony. Nogać tam! Nogaś! Nogam? Nogista. Proszę, widzi pan, mamy coś płodnego. Nogista. Nogistyka. — Co znaczy to wszystko? Przecież te słowa nie mają żadnego sensu? — Jeszcze nie mają, ale będą mieć. To znaczy — mogą ewentualnie zdobyć sens, jeżeli nogistyka i nogizm się przyjmą. Robot —...

  • - Dlaczego Cyloni pojawiają się co trzydzieści trzy minuty? Dlaczego nie co trzydzieści cztery, trzydzieści pięć... - Cally. - Co? - Zamknij się.   Kupiłem niegdyś zegar ścienny. Zapinane wokół nadgarstka gubię, wyświetlane na telefonach giną wraz z wyczerpaną z baterii energią, i nie sposób już namierzyć ich dzwoniąc z innego; ten na komputerze wymaga otwarcia systemu, a pozostałe dwa - na froncie piekarnika i kuchenki mikrofalowej - wskazują rozbieżnie czas letni i zimo...

  • Nie lubię czytać. Albo inaczej: mój mózg nie lubi, gdy czytam. Nie dziwię mu się wcale. Jest to być może najbardziej złożony i męczący dla mózgu proces: odcyfrowanie czarnych znaczków, ułożenie ich w odpowiedniej kolejności, przypisanie im znaczenia, przypisanie tym znaczeniom naszych wspomnień lub wyobrażeń, a na koniec oblanie tej potrawy sosem uczuć i emocji. Jest to wyzwanie tak ogromne, że przebudowuje nasze mózgi. Zresztą podobnie jest w przypadku pisani...

  • Wczorajszą manifestację Platformy opuściłem po dziesięciu minutach, zaraz po hymnie, tuż przed pojawieniem się na scenie dwóch herosów opozycji. Od początku wszystko było nie tak. Konferansjer zachowywał się jak na wręczeniu Fryderyków, całkowicie olewając dynamikę tłumu. Brylował ku radości własnej i konfuzji zebranych, którzy nie wiedzieli, co krzyczeć, kiedy, w jakim tempie, pod kogo? Weselny wodzirej by manifestację poprowadził lepiej. A potem ci dwaj, otoczeni wi...

O autorze dzikowy

avatar

Bezczelny gówniarz z Warszawy, któremu się wydaje, że jest pisarzem. Dawniej konwentorob, teraz współtwórca grupy kreatywnej GOREktyw.

Nakładem wydawnictwa Genius Creations ukazała się moja debiutancka powieść pt. Czarownica znad Kałuży

geniuscreations.pl/ksiazki/czarownica-znad-kaluzy-artur-o...

Najczęściej czytane