Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

13.02.2017 13:47

Z dyskusji na rekolekcjach w Laskach 22 01 2017

Z dyskusji na rekolekcjach w Laskach – 22 01 2017.

Rekolekcje rozpoczął bp Grzegorz Ryś, a prowadzili je: ks Mirosław Tykfrer /red nacz. Przewodnika Katolickiego/, ks. Maciej Kubiak z Poznania i o.Stanisław Łucarz T.J. /kapelan KIK w Krakowie/. Uczestniczyło ponad 70 osób ze środowisk ruchu Znak z całej Polski. Ostatnią debatę po grupach roboczych prowadziła Zuzanna Radzik. Organizacją zajmował się Kuba Kiersnowski.

Rekolekcje poświęcone sprawie miłosierdzia zasługują na szerokie omówienie. Omawiano na nich bowiem wnioski, które w tej sprawie należy wyciągać w pracy całego Kościoła oraz w życiu społecznym. Ze swej strony przedstawiam 3 refleksje szczególnie godne uwagi.

                                                  ***

Problem zrozumienia, podejmowania i promowania miłosierdzia staje się kapitalnym, porywającym wyzwaniem dla naszego Kościoła i dla całego chrześcijaństwa. Papież Franciszek podjął sprawę, bez której nasza misja chrześcijańska, ewangelizacja świata, nie może być i nie będzie realizowana.

Przed prawie 70 laty, wielki papież Jan XXIII wezwał do odnowy i ożywienia Kościoła. Wezwał chrześcijan, a szczególnie nas katolików, abyśmy z biernych owieczek stali się chrześcijanami aktywnymi – apostołami Ewangelii. To było założeniem i celem Soboru. To był dla wielu chrześcijan silny wstrząs i ożywienie, również ekumeniczne. Jednakże długie stulecia chrześcijańskiej bierności i skostnienia nie dają się łatwo przekraczać. Młyny Boże mielą powoli. Nasze struktury społeczne i nasza mentalność, mimo upływu dwóch pokoleń od czasu Soboru, zmieniają się bardzo powoli. Potężna tradycja władzy kościelnej i starorzymskie przywiązanie do norm prawnych tłumi i opóźnia chrześcijańską dojrzałość i odpowiedzialność. A równocześnie rewolucja obyczajowa budzi lęk i sprzeciw.

 I w tę niewątpliwie wciąż kryzysową sytuację wchodzi z niezwykła siłą papież Franciszek ze swym nauczaniem i  adhortacją Amoris laetitia, w której uczy nas praktyki miłosierdzia. Kontynuuje też nauczanie swych poprzedników: Jana Pawła II o praktyce duszpasterskiej wobec grzeszników /rozważać indywidualne przypadki/ i Benedykta  XVI o miłości, ale idzie znacznie dalej: podejmuje w gruncie rzeczy rewolucję miłosierdzia. I tu ukazuje się nie bywały wymiar tej propozycji: bez rewolucji miłosierdzia, to znaczy bez zdolności do skutecznego praktykowania miłości wobec innych ludzi, przy ich słabościach i błądzeniu, nie jest możliwa ewangelizacja i prawdziwe chrześcijaństwo. Nie jest możliwy Kościół wolnych apostołów, posłanych do słabych, grzesznych ludzi potrzebujących chrystusowego miłosierdzia. Skuteczna odnowa Kościoła potrzebowała tej właśnie rewolucji. Teraz mamy szansę lepiej podjąć Vaticanum II.

                                                  ***

       Ewangelia miłosierdzia – to konieczność zrewidowania naszych odczuć i zachowań wobec innych ludzi: zwłaszcza naszych bliskich, ale oczywiście też  i tych dalszych, zwłaszcza takich, których spotykamy na drodze życia podobnie jak Samarytanin z chrystusowej przypowieści. To musi być trudne, bo wymaga przewartościowania naszych sądów i ocen. Wymaga innego spojrzenia na innych, ale i na nasze życie. Trzeba by korygować nasze osądy i zachowania wobec kolegów i sąsiadów, wobec szefów, ale zwłaszcza wobec podwładnych, podopiecznych i ludzi przez nas kontrolowanych /na dyskusji w Laskach były na ten temat ciekawe uwagi/. To przecież przez nas ma działać dla nich Chrystus. Co on w nich zobaczy naszymi oczami?

Jedno jest pewne: żeby mu pozwolić patrzeć na ludzi naszymi oczami trzeba nie tylko miłości i woli. Trzeba też dużej odwagi. Trzeba nauczyć się wychodzić poza nasze przyzwyczajenia, czasem poza dotychczasowe reguły, a nawet poza prawo, nie po to, aby je łamać, ale aby – jak mówił Jezus – aby „je wypełniać”. Bo reguły i prawa są przecież dla ludzi. W końcu to szabat jest dla człowieka, a nie odwrotnie. Ale czy my w ogóle zastanawiamy się, jakie są uczciwe konsekwencje tej prostej konstatacji ewangelijnej, niby oczywistej, ale straszliwie trudnej? Mogą wymagać większej odwagi i mądrości niż po prostu walka ze złem czy walka o respektowanie prawa i ładu społecznego. Jak mało myśli się i mówi o tym, że szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Mądrzy ustawodawcy i sędziowie dobrze wiedzą o różnicy między literą i duchem prawa. Wiedzą też ile krzywd wyrządzało prawo stosowane bez wyczucia i rozpoznawania sprawiedliwości to znaczy uszanowania wartości i godności każdego człowieka. W wychowaniu przeważa jednak strach, że ludzie nie „respektując szabatu” – mimo dobrych intencji – mogą lekceważyć wszelkie reguły.

Dobra Nowina o miłości realizowana przez konkretne miłosierdzie, czyli pomoc ludziom w potrzebie wymaga jednak wewnętrznej przemiany w spojrzeniu na świat, wewnętrznej siły i odwagi, a miłosierdzie jest szansą na skuteczną obronę i lepsze funkcjonowanie prawa przed bezdusznym stosowaniem, przed nieuchronnym zimnym kostnieniem. Odwagi, bo to może być ryzykowne i nie zawsze rozumiane.Nareszcie jednak ktoś przypomniał i to potężnie, to co Paweł Apostoł pisał o literze /prawa,  zasad moralnych, reguł współżycia/, która może „zabijać” i duchu, który ożywia. Nie jest i nie będzie łatwo mówić o tym i przekonywać ludzi w Polsce bo my – zastraszeni dostatecznie przez nasze losy narodowe - nagminnie i bardziej niż być może bardziej cywilizowane kraje nie przestrzegamy prawa i reguł /wystarczy wspomnieć o stosunku do obcych, o kulturze ruchu drogowego i niestety naszej moralności rodzinnej/. Dlatego może trudniej niż innym społecznościom przychodzi nam  zrozumieć i przyjąć nauczanie Franciszka o miłosierdziu chrześcijańskim.      

                                                                ***

W naszym tak głęboko podzielonym społeczeństwie odnowa Kościoła i przywrócenie ducha solidarności będą trudne. Zacięta walka o władzę i to dyktatorską przy pomocy kłamstwa, zastraszania oraz odrzucania dobrze sprawdzonych zasad demokracji i prawa dzieli również Kościół oraz pogłębia społeczną demoralizację, godzi bowiem w szacunek dla państwa i prawa. Musimy wreszcie oprzytomnieć i wrócić na drogę, którą prowadzili nas Prymas Tysiąclecia i Nasz Papież broniąc wolności i solidarności narodowej oraz naszej przynależności do cywilizacji europejskiej.

Andrzej Wielowieyski.

Czytaj więcej na blogu Nie bójmy się myśleć.

Zobacz także
Najczęściej czytane