03.02.2012 12:40

Wszyscy jesteśmy piratami (głos o ACTA)

Dziś w "Gazecie Wyborczej Lublin":

 

Bez zapożyczeń, recyclingu, cytatów, przetwarzania motywów - nie ma twórczości. Gdy czytamy i piszemy w sieci, wszyscy stajemy się szlachetnymi piratami. Nauka i kultura Internetu zmierza do złagodzenia nierówności społecznych, sieć jest bowiem demokratyczna. Ale ACTA stanowi tu zagrożenie, bo bylibyśmy cybernetycznie nadzorowani i realnie karani.

 

Dzięki Internetowi wszyscy jesteśmy twórcami. W sieci tworzymy własny tekst, który moim zdaniem kontynuuje tradycję zwoju: od zwojów Biblii czy ksiąg innych kultur do Internetu. Nasza lektura i kreacja wchodzi w dialog z innymi tekstami dawnymi i przyszłymi. Tę przestrzeń rozmowy między różnymi utworami filozofka Julia Kristeva (laureatka nagród Arendt, Holberga i Havla) nazwała intertekstualnością. Według niej, żaden tekst nie funkcjonuje samodzielnie, lecz wchodzi w związek z innymi utworami. Każde dzieło - według Kristevej - stanowi "mozaikę cytatów". I tak w sieci zapożyczamy teksty Innych, a Inni inspirują się naszymi produktami. Jak zatem rozgraniczać własność w powracających w kulturze motywach, obrazach, "miejscach wspólnych"?

 

Wystarczy spojrzeć na stronę Talmudu. Stanowi ona rozmowę różnych tekstów: cytaty z Biblii i mnogie interpretacje rabinów. To właśnie z czytania Talmudu słynął Lublin. A niedawno także z poezji konkretnej, która zapowiadała Internet. Obecnie Internet pełni wielką rolę w nauce. Prof. Andrzej Radomski z UMCS dowodzi, że w obecnej nauce 2.0 na pierwszy plan wysuwa się zbiorowe tworzenie wiedzy; pisze również, że "można efektywniej uprawiać naukę, gdy przeniesie się ją do sieci". W refleksji nad kulturą nowych technologii biorą udział myślicielki Donna Haraway czy Lynette Hunter. Ich teorie wykładane są w Lublinie przez dra Pawła Frelika (obecnie stypendysta Fulbrighta) i dra Andrzeja Antoszka. Pilnie potrzebujemy jeszcze większego udziału uczonych, także lubelskich, w sieci.Wszyscy jesteśmy piratami

 

Kultura to nasza wspólna własność. Odczytujemy ją według naszych interpretacji i dopisujemy do niej własne oryginalne treści. Zarówno odbiór kultury, jak i jej budowanie to twórczość. W protestach przeciw ACTA idzie właśnie o nasz udział w kulturze. To nie tyle kwestia dostępu do Internetu, lecz wolnego w nim uczestnictwa - sprawa kreatywnego odbioru w sieci kultury światowej i jej wzbogacania. ACTA zredukowałaby przepływ literatury i sztuki, wstrzymałaby nowe pomysły, tańsze leki - słowem zabiłaby dzielenie się kulturą. ACTA ograniczyłaby naszą wolność w Internecie. 

Tomek Kitliński

dr Tomasz Kitliński - autor książki "Obcy jest w nas. Kochać według Julii Kristevej" i współautor studium "Miłość i demokracja. Rozważania o kwestii homoseksualnej w Polsce"

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • rw2010

    Oceniono 1 raz 1

    Ale przecież czym innym jest inspirowanie się twórczością innych, sięganie do cytatów, twórcze przetwarzanie schematów literackich - a czym innym udostępnianie kompletnych dzieł Autora bez jego wiedzy i zgody.

    Nie mylmy pojęć - ochrona praw autorskich nie jest zamachem na wolność słowa!

  • oby.watel

    Oceniono 1 raz 1

    Niedługo sądy będą skazywać w oparciu o przepisy, których nie ujawnią z uwagi na Ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ponieważ twórca nie zgodził się na rozpowszechnianie jego dzieł.

  • artdom63

    Oceniono 1 raz 1

    Piszac o ACTA od poczatku pisalem, ze dokonania w dziedzinie kultury i nauki naleza do ludzkosci, bo sa efektem dzialania 100ek pokolen.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Blogi znajomych tkitlinski222

Infografika