"Chciałam pokazać, że nie każda nastoletnia mama to puszczalska" [ROZMAWIAMY O "TEEN MOM POLAND"]

- Dziewczynom wydaje się, że dziecko to jest taki hop- siup. A urodzenie to tylko wierzchołek góry lodowej. Bo dla dziecka poświęcić się po prostu trzeba, czasem trzeba nawet od gardła sobie odjąć, żeby dziecku dać, dosłownie - opowiada Ewa, mama prawie już dwuletniego Mikołaja, która wystąpiła w polskiej edycji programu MTV "Teen Mom".
Nie skandalizujące reality show, ale dynamicznie zmontowany serial dokumentalny o wyzwaniach nastoletnich matek w Polsce. W najnowszej produkcji MTV dziewczyny o bardzo różnych życiorysach dopuszczają widzów do swojej codzienności. Twórcy zapewniają, że choć amerykańska wersja programu wywołała mnóstwo kontrowersji, to w polskiej edycji zadbano o inny poziom. A my pytamy Ewę, jedną z bohaterek o udział w produkcji.

Wcale nie hop-siup, tylko masa wyrzeczeń

Ewa (18 lat): - Czy było mi trudno? Na pewno nie było łatwo w stu procentach zaakceptować to, że obcy ludzie zaczęli mi się kręcić po domu. Ale już po pierwszym dniu zdjęciowym okazało się, że ekipa to pozytywni, ciepli ludzie. Priorytetem był dla mnie mój Mikołaj i żeby się w tym dobrze czuł. Gdyby to jakoś na niego źle wpływało, to musiałabym się poważnie zastanowić nad rezygnacją z programu.

Zdecydowałam się, żeby wziąć udział w programie, bo pomyślałam, że poprzez pokazanie, jak wygląda moje życie, życie nastoletniej mamy, która jeszcze się uczy, która nie ma stabilnej sytuacji finansowej, materialnej, mieszkaniowej, mogę pokazać innym dziewczynom, że dziecko to nie jest taka prosta sprawa.

Niektórym dziewczynom wydaje się, że wychowanie to jest tak hop-siup. A urodzenie to tylko wierzchołek góry lodowej, która się ciągnie potem przez całe życie i wiąże się z poświęceniem strasznym, często z prawdziwymi wyrzeczeniami. Każda mama wie, że dla dziecka poświęcić się po prostu trzeba, czasem trzeba sobie od gardła odjąć, żeby dziecku dać, dosłownie.

"Nie każda młoda mama to puszczalska"

Z drugiej strony chciałam też pokazać, że nie każda młoda mama jest, za przeproszeniem, puszczalska, bo wiem, że takie opinie krążą. A ja do siebie szacunek mam i mam nadzieję, że pokazanie mojej historii zostanie właśnie tak odebrane, a nie tak jak to sobie ludzie wymyślą.

Mam nadzieję, że dziewczyny może zaczną uważać trochę bardziej, zanim zajdą w ciążę. Lepiej trochę pomyśleć, niż żeby był potem problem z dzieckiem. Wiadomo, że w Polsce nie jest łatwo młodym mamom. Brak pieniędzy, brak opieki. Najgorsze, jak takie dziewczyny nie dają sobie potem rady i dzieciak trafia jeszcze do placówki opiekuńczej.

11 dziewczyn w widocznej ciąży

To trochę strasznie zabrzmi, ale wiem, że wiele dziewczyn, które zachodzą w ciążę, uważa np. że stosunek przerywany jest najlepszym środkiem antykoncepcyjnym. I zupełnie nie zdają sobie sprawy, jak to naprawdę działa.

Młodym mam jest coraz więcej, bo to naprawdę widać, jak się ma znajomości w takich kręgach. Widzę po prostu, jak dużo z moich znajomych jeszcze z liceum czy z gimnazjum zachodzi teraz w ciążę. Z koleżanek, które znam osobiście, z którymi chodziłam do klasy, pewnie z dziesięć jest już młodymi mamami.

Teraz się uczę zaocznie, ale w szkole, w której byłam wcześniej, w widocznej ciąży było aż 11 mam. W jednej szkole! To jest naprawdę dużo. Naprawdę to strasznie rośnie. A może można temu zapobiec.

Choć akurat ja osobiście byłam naprawdę uświadomiona przez rodziców i u mnie w domu nie było tematów tabu, to jak widać, w ciążę zaszłam, mimo że wiedziałam, jak się zabezpieczać. Ale to są prywatne sprawy, nie każda dziewczyna chce o tym mówić na zajęciach w szkole, więc moim zdaniem to naprawdę rola rodziców, by je do tego zachęcać.



"Lubimy te nastolatki? Chcemy, żeby rodziły?"

Wielu zaskoczyło, że kolejną polską produkcję MTV, po skandalizującym "Warsaw Shore", swoim patronatem merytorycznym objęła Fundacja MaMa Sylwii Chutnik.

- Naturalnie miałyśmy obawy, że to będzie tylko show. Ale gdy obejrzałyśmy kilka pierwszych odcinków, byłyśmy naprawdę zdumione. Pytałyśmy wręcz, gdzie tu jest jakiś haczyk, kiedy zaczną się kontrowersje - opowiada Chutnik i dodaje, że to co zaprezentowało MTV, to "porządny serial dokumentalny" - Wydaje mi się, że dzięki historiom tych bohaterek możemy poruszyć opinię społeczną i rozpocząć szerszą debatę o tym, co to znaczy być w Polsce młodą matką - mówi prezeska Fundacji MaMa i dodaje, że mam nadzieję, że hipstersko-teledyskowa estetyka zachęci młodych ludzi do oglądania.

- Żyjemy w jakiejś takiej schizofrenicznej świadomości, gdzie z jednej strony inwestujemy w politykę prorodzinną i chcemy, żeby rodziło się jak najwięcej dzieci, a z drugiej strony, jeżeli rodzą je osoby niepełnoletnie, to nie mają one żadnym praw, również praw rodzicielskich. Więc co tu jest grane? Co na to pomoc społeczna? Co na to my sami? Lubimy te nastolatki, czy nie lubimy? Chcemy, żeby te dzieci się rodziły, czy nie? - pyta Chutnik.

Meblościanki, a nie wysokie obcasy i pleksi

Teen Mom pokazuje też bez upiększeń miejsca, w których mieszkają dziewczyny. Nie zobaczymy tu serialowych wnętrz, a nieraz dosłownie szarą rzeczywistość. - W telewizji bardzo rzadko można zobaczyć, jak naprawdę mieszkają Polacy. A tu meblościanki, plakaty na ścianach, żadnego stukania obcasem o posadzkę i pleksi, tylko pokój, w którym mieszka sześć osób - chwali produkcję Chutnik.

Czy tak pokazana polska rzeczywistość zaciekawi polskich widzów MTV? Okaże się 26 stycznia, kiedy to zostanie wyemitowany pierwszy odcinek. Na razie telewizja inwestuje w szeroką kampanię. I tu niespodzianka, trailery i plakaty reklamowe zrealizowano zupełnie innej stylistce, dużo bardziej typowej dla mainstreamowych produkcji. - To komercyjna telewizja, nie można się spodziewać tylko sepii i Chopina - puentuje Chutnik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM