Obiecywał, że przywróci do służby policjanta, który jechał po kielichu. Za pieniądze

25 tysięcy złotych miał zażądać emeryt z Warszawy, 58-letni Jerzy O., od policjanta, nieprawomocnie skazanego za jazdę po alkoholu. Obiecywał, że ma wpływy w komendzie stołecznej i "załatwi" mu przywrócenie do służby. Policjant zapłacił 15 tysięcy, a emeryt został zatrzymany. Razem z drugim mężczyzną, bo okazało się, że na koncie mają jeszcze jedną, tym razem wspólną obietnicę - też dotyczącą rzekomych wpływów, tym razem w jednym z ministerstw.
Obaj zatrzymani przez CBA mężczyźni, 58-latek z Warszawy Jerzy O. oraz 62-letni Kazimierz K. z Hrubieszowa na Lubelszczyźnie, to dzisiaj emeryci. Kim byli wcześniej? Tego prokuratura nie zdradza ze względu na dobro śledztwa. Wiadomo, że nie są to żadni urzędnicy.

Jak wynika z ustaleń, pomiędzy listopadem 2013 a marcem 2015 roku, działając wspólnie i w porozumieniu, obiecywali ustalonemu prawnikowi, który nie zdał egzaminu na radcę prawnego, że spowodują pozytywne rozpatrzenie jego odwołania. Jest coś jeszcze - obiecywali także, że "załatwią" mu rewir komorniczy, czyli inaczej mówiąc etat komornika po osobie zmarłej. Powoływali się przy tym na duże wpływy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jak twierdzi prokuratura i jak wynika z zarzutu, mieli żądać od prawnika 80 tysięcy złotych. Ten zapłacił 50 tysięcy, a resztę miał dopłacić po powołaniu go na stanowisko komornika.

Podobnie było z policjantem - Jerzy O., powołując się na wpływy w komendzie, żądał 25 tysięcy w zamian za uchylenie decyzji o zawieszeniu mężczyzny w obowiązkach funkcjonariusza policji. Policjant był nieprawomocnie skazany za jazdę pod wpływem alkoholu. Zapłacił 15 tysięcy, 10 miał dopłacić.

Zatrzymani mężczyźni nie przyznali się do winy, złożyli wyjaśnienia, ale śledczy nie zdradzają, co konkretnie powiedzieli. Obaj zostali aresztowaniu - za płatną protekcję grozi im do 8 lat więzienia.

DOSTĘP PREMIUM