Ukradli mu dokumenty, przeżył gehennę. Chce odszkodowania od banku

Skończył się proces cywilny, który jeden z klientów wytoczył Getin Bankowi. Były dziennikarz radiowy, Adam Grzesik domaga się 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia za niezastrzeżenie skradzionych dokumentów oraz przeprosiny na łamach prasy. Bank po latach przyznał się do winy, ale uważa, że 10 tysięcy w zupełności wystarczy.
- Gdyby Getin Bank zastrzegł te dokumenty, tak jak miał zrobić, ja żyłbym jak normalny człowiek przez ostatnie lata. Mógłbym kupić mieszkanie, mógłbym inwestować, mógłbym się rozwijać. Ba, nie straciłbym pracy - mówi Grzesik.

Komornik zajął mu konto, zaczęły się wizyty policjantów, wezwania na komisariaty i podejrzenia o oszustwa. Trafił na listę dłużników, miał problemy w domu i coraz większe w pracy. Mecenas Mariusz Fraś przekonywał sąd, że bank jako instytucja zaufania publicznego naruszył podstawowy obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa swojemu klientowi.

- To nie wymagało, żadnych specjalnych zabiegów ze strony banku, bo miał absolutną łatwość, a stworzył swojemu klientowi czteroletnie piekło - mówił w mowie końcowej Fraś.

Bank dopiero, gdy ruszył proces, przyznał się do winy, ale 100 tysięcy złotych płacić nie zamierza. - Kwota 10 procent tego czego oczekuje pan powód powinna wyczerpywać roszczenia - uważa radca prawny Getin Noble Bank Wojciech Leszczyński.

Wyrok zapadnie za 2 tygodnie, 26 lipca.



DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny