Wycięto zdrową nerkę zamiast tej z rakiem. Stąd dymisja szefa Centrum Onkologii?

W Centrum Onkologii w Warszawie pacjentowi wycięto zdrową nerkę. Czy to zdecydowało o nagłym odwołaniu prof. Macieja Krzakowskiego z funkcji dyrektora? Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że główna przyczyna to pogarszająca się sytuacja finansowa oraz zła organizacja w tej jednej z największych w kraju lecznic onkologicznych.
Nieszczęśliwa operacja została przeprowadzona w poniedziałek w ubiegłym tygodniu w należącej do Centrum klinice na ul. Wawelskiej. We wtorek okazało się, że w usuniętej nerce nie ma komórek nowotworowych. Został wycięty zdrowy organ. W środę zrezygnował z funkcji dr Andrzej Cichocki, ordynator oddziału chirurgii w klinice na ul. Wawelskiej. - Czuję się odpowiedzialny za to, co się dzieje na bloku operacyjnym - mówi Cichocki. Pytany o szczegóły odpowiada tylko: - Przed operacją nie sprawdzono całej dokumentacji pacjenta.

Lekarz, którzy przeprowadził operację, został wysłany na urlop. Cichocki podkreśla, że to doświadczony chirurg. Nie udziela informacji, kim jest pacjent. - W tej chwili chory nie wymaga dializy. Prawdopodobnie nerka będzie wydolna, wystarczy usunąć z niej guz i nie trzeba będzie przeszczepiać drugiej - mówi dr Cichocki.

Dr Krzysztof Gawrychowski, kierownik Kliniki Onkologicznej przy ul. Wawelskiej podkreśla, że w jego placówce po raz pierwszy doszło do takiej pomyłki. A operuje się w niej ok. 1500 pacjentów rocznie. Całą winę zrzuca na ordynatora Cichockiego. - Na oddziale panował karygodny brak organizacji pracy, nie przestrzegano procedur - mówi Gawrychowski, ale nie podaje konkretów.

Dr Cichocki twierdzi, że taki zarzut słyszy po raz pierwszy. - Pacjenci cenią nasz oddział. W kolejce na operację czeka niezmiennie ok. 130 osób. Mimo to zlikwidowano nam 12 łóżek chirurgicznych - tłumaczy.

Powody odwołania? Sytuacja finansowa i zła organizacja, a nie błąd medyczny

O błędzie lekarskim dowiedziało się ministerstwo, któremu podlega Centrum Onkologii. W czwartek wiceminister Andrzej Włodarczyk wręczył dyrektorowi CO prof. Maciejowi Krzakowskiemu wypowiedzenie.

Włodarczyk zaprzecza jakoby zadecydował o tym błąd medyczny. - Jestem chirurgiem i wiem, że błędy się zdarzają, ale częściej dochodzi do nich tam, gdzie jest bałagan. W Centrum jest szereg niedociągnięć. Odpowiada za nie dyrektor.

Na wypowiedzeniu, które dostał prof. Krzakowski wymieniany jest m.in. art. 52. kodeksu pracy. Chodzi o "ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych".

Wiceminister przekonuje, że powody zwolnienia Krzakowskiego to: pogarszająca się sytuacja finansowa Centrum, zła organizacja, i brak redukcji zatrudnienia. - Pan profesor miał 22 miesiące na zrobienie porządków - mówi Włodarczyk. - W innych ośrodkach onkologicznych pacjenci nie muszą czekać kilku godzin na wizytę.

O wielogodzinnym czekaniu już od świtu, tłumach chorych w przychodni w Centrum Onkologii i gubieniu tam dokumentacji medycznej, informował w ostatnich dniach portal Gazeta.pl. O nagłej dymisji szefa Centrum Gazeta.pl doniosła w piątek.

Wiceminister: nepotyzm w Centrum musimy zwalczać

Wczoraj wiceminister Włodarczyk pojechał do CO rozmawiać ze zwolnionym prof. Krzakowskim (nadal szefuje jednej z klinik Centrum), zastępcami dyrektora i szefami klinik. - O nerce nikt nie wspominał, mówiono tylko o kwestiach finansowych i złym zarządzaniu - powiedział "Gazecie" jeden z uczestników spotkań. - Wiceminister zapowiedział zwolnienia. Powiedział, że w Centrum pracuje 2700 osób. To za dużo.

Włodarczyk poinformował "Gazetę", że ministerstwo chce, by szpital sprawdził NIK. - Ile rodzin tam pracuje? Te kwestie też trzeba uporządkować. Jest ustawa, która wymaga zwalczania nepotyzmu - dodał nieoczekiwanie.

Odwołany prof. Krzakowski broni się: - Może popełniłem jakieś błędy, ale zrobiłem kilka ważnych rzeczy. Nie działałem na szkodę Centrum. A jeśli chodzi o pomyłkę z nerką, powołałem zespół ekspertów spoza placówki, którzy mają sprawdzić, gdzie popełniono błąd.

Powiadomił już o tym Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej prof. Zbigniewa Czernickiego i prokuraturę. Szpital liczy się z tym, że będzie musiał wypłacić poszkodowanemu pacjentowi wysokie odszkodowanie. Jeśli roszczeń nie pokryje polisa ubezpieczeniowa, Centrum Onkologii dołoży pieniądze z rezerwy.

Wczoraj wieczorem resort podał, że obowiązki dyrektora Centrum - do czasu rozstrzygnięcia konkursu - będzie pełnił dr Marian Reinfuss, dyrektor krakowskiego oddziału CO i krajowy konsultant ds. radioterapii onkologicznej. Minister zdrowia zapowiedziała też powołanie zespołu ds. restrukturyzacji warszawskiego Centrum.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny