Za usunięcie zdrowej nerki odpowie cała klinika?

- Pacjent obecnie czuje się dobrze. Za dwa tygodnie planujemy kolejną operację - mówią lekarze opiekujący się chorym, któremu wycięto zdrową nerkę. - Dopóki nie sprawdzimy, kto zawinił, nie można nikogo oskarżać - przestrzega prof. Krzysztof Bielecki z zespołu ekspertów, którzy badają, gdzie i kiedy popełniono błąd.
Pisaliśmy wczoraj o nieszczęśliwej pomyłce, do której doszło w zeszły poniedziałek w klinice przy ul. Wawelskiej, podlegającej warszawskiemu Centrum Onkologii. Nadal nie jest jasne, jak to się stało, że doświadczony chirurg usunął zdrowy organ, a ten ze zmianami nowotworowymi zostawił. Według jednej z hipotez, w karcie choroby błędnie wpisano, że zmiany nowotworowe są w prawej, a nie lewej nerce.

Najpierw wyjaśnić, potem karać

Przyczyny błędu medycznego bada komisja zewnętrzna powołana przez prof. Macieja Krzakowskiego, byłego szefa CO, zdymisjonowanego cztery dni po operacji przez minister zdrowia.

Z funkcji zrezygnował też dr Andrzej Cichocki, ordynator oddziału chirurgii na Wawelskiej, na którym doszło do pomyłki. Dr Cichocki mówił nam o wypisanym we wtorek do domu pacjencie: - Za około dwa tygodnie będzie miał usuniętego guza w nerce i być może przeszczep nie będzie konieczny. Na początku planowaliśmy usunąć nerkę z guzem, bo z onkologicznego punktu widzenia bezpieczniej usunąć cały narząd, w którym są komórki nowotworowe. Jednak w tej sytuacji trzeba usunąć samą zmianę. Lepiej, gdy pacjent ma swój własny organ. Rozważaliśmy przeszczep, ale obecnie byłoby to za duże ryzyko.

Prof. Krzysztof Bielecki, znany chirurg powołany w skład komisji, która ma wyjaśnić okoliczności wycięcia zdrowej nerki, jest zdumiony, że nim jeszcze komisja zaczęła pracować, już się mówi o błędzie lekarskim, piętnuje chirurga prowadzącego operację i odwołuje ordynatora całego oddziału [ordynator złożył rezygnację, a prof. Krzakowski natychmiast ją przyjął, nim jeszcze sam został odwołany z funkcji dyrektora CO - red.] - To, co zaszło w czasie operacji, nazywamy "zdarzeniem niepożądanym". Jak długo odpowiednia komisja nie ustali, kto zawinił, nie możemy mówić o błędzie lekarskim. Polska należy do krajów zacofanych pod tym względem, w innych krajach Unii Europejskiej jest ochrona prawna w przypadku takich incydentów - wyjaśnia prof. Bielecki. - Najpierw trzeba wyjaśnić, co właściwie zaszło, a potem karać.

Sprawę błędu podczas operacji bada też Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej prof. Zbigniew Czernicki. A szpital liczy się z tym, że będzie musiał wypłacić poszkodowanemu pacjentowi wysokie odszkodowanie.

Redukcje na chirurgii, to działanie na szkodę pacjentów

Odwołanie ordynatora chirurgii nie martwi szefa kliniki na Wawelskiej, dr Krzysztofa Gawrychowskiego, który chce przekształcić część kliniki na Wawelskiej w instytut naukowo-badawczy, co wymaga ograniczenia zabiegów chirurgicznych. Dr Gawrychowski w rozmowie z Gazeta.pl ostro krytykował organizację oddziału chirurgicznego i orzekł, że błąd medyczny w czasie operacji nerki wynikał z "rażących zaniedbaniach proceduralnych" i "skandalicznego prowadzenia oddziału". Na pytanie, czy on, jako szef placówki, również nie odpowiada za to, co się dzieje na oddziale stwierdził: - Nie mogę kontrolować wszystkiego, co się dzieje w klinice i odpowiadać za to. Od tego są ordynatorzy.

Dr Cichocki, odwołany ordynator chirurgii był zdziwiony zarzutami swojego przełożonego. - Po raz pierwszy słyszę takie oskarżenia pod adresem swojego oddziału - mówił.

- Jeszcze pół roku temu byliśmy chwaleni za swoje osiągnięcia. A dwa tygodnie temu po raz pierwszy usłyszeliśmy od dyrektora naszej kliniki, że rzekomo jesteśmy zadłużeni i nierentowni - dodaje inny chirurg z Wawelskiej. - Dyrektor zapowiedział, że chce zrestrukturyzować klinikę. Już teraz nasz oddział został ograniczony, zlikwidowano nam 12 łóżek.

- Jestem profesorem chirurgii od 1988 r., a lekarzem ponad 50 lat i w moim przekonaniu na Wawelskiej jest znakomity oddział chirurgiczny. Ograniczenie go to działanie na szkodę pacjentów onkologicznych - komentuje plany przekształcenia instytutu prof. Bielecki, były konsultant krajowy ds. chirurgii. - Dr Cichocki, jeden z lepszych z chirurgów onkologicznych w naszym kraju, kierował tym oddziałem od siedmiu lat. Będę wnioskował o nieprzyjęcie jego rezygnacji - zapowiada.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Za usunięcie zdrowej nerki odpowie cała klinika?
Zaloguj się
  • kamilakarabasz

    0

    Bo winna błędu jest z pewnością salowa!!! Lekarze w Polsce błędów nie popełniają, a jak popełniają, to albo błędy nie są błędami, albo winny jest ktoś inny!
    Ech:(

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX