Klient wygrał z bankiem w sądzie. Getin Bank ma zapłacić 57 tys. zł

Były dziennikarz radiowy Adam Grzesik wygrał w sądzie z bankiem. Domagał się od Getin Banku 100 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosin za to, że kilka lat temu, kiedy skradziono mu dokumenty, informacja o tym nie trafiła do międzybankowego rejestru. Za to Grzesik trafił... na listę dłużników. Miał problemy w domu i w pracy.
Sąd Okręgowy w Katowicach orzekł, że Getin Bank ma zapłacić 57 tys. zł zadośćuczynienia i przeprosić swojego klienta w ogólnopolskim wydaniu "Gazety Wyborczej". Grzesik po wyroku nie krył satysfakcji . Mówił, że ten wyrok jest ważny również dla innych klientów banków.- Mam nadzieję , że od tej pory nie będą się bali składać pozwów przeciw bankom. Od dziś mamy dowód na to , że z bankiem można wygrać - cieszył się.

Bank dopiero, gdy ruszył proces, przyznał się do winy, ale zaproponował 10 tys. zł zadośćuczynienia. - To ja od dzisiaj będę mówił, że oszustem jest i był Getin Bank- dodaje Grzesik.- Nie komentujemy wyroku, a podjecie dalszych kroków rozważymy po zapoznaniu się z uzasadnieniem orzeczenia sądu - oświadczył Wojciech Sury, rzecznik Getin Banku.

Portfel i dokumenty, wraz z dowodem osobistym, ktoś ukradł dziennikarzowi w kwietniu 2006 roku. Tego samego dnia Grzesik powiadomił o kradzieży policję i Getin Bank, w którym miał konto. Był przekonany, że dokumenty zostały zastrzeżone i sprawa jest zamknięta. Okazało się jednak, że przestępcy zaciągali na jego nazwisko kredyty, których oczywiście nikt nie spłacał.

Komornik zajął Grzesikowi konto, zaczęły się wezwania na komisariaty i podejrzenia o oszustwa. -Nie mogłem liczyć na pomoc Getin Banku, ani w momencie, kiedy poszedłem zastrzec dokumenty, ani na późniejszą pomoc. Oszukiwali mnie tylko po to, żeby zamieść sprawę pod dywan- żalił się wyroku Grzesik, który jeszcze nie wie, czy złoży apelację. Wyrok nie jest prawomocny.

DOSTĘP PREMIUM