Kim są pan B. i pan K.? Czyli jak policja ujawnia

Świętokrzyska policja upubliczniła w internecie dane osób zatrzymanych, a także autorów skarg na policję, które były podstawą kontroli w lokalnych komendach - czytamy w dzisiejszej ?Gazecie Wyborczej?.
Te informacje jeszcze wczoraj wisiały na stronie świętokrzyskiej policji, a dokładnie w Biuletynie Informacji Publicznej Komendy Wojewódzkiej Policji w "sprawozdaniu z działalności kontrolnej przeprowadzonej w 2010 r.".

Nazwiska osób zatrzymanych

W powszechnie dostępnym raporcie z wewnętrznego audytu policja okazała się tak "szczera", że nie tylko opisała nieprawidłowości, ale podała także nazwiska osób, których one dotyczyły. A to były czasami osoby zatrzymane.

Przykłady? W części o uchybieniach w komendzie powiatowej w Końskich czytamy m.in. o rozbieżnościach w zapisach z zatrzymania pana B. Błąd polegał na tym, że w protokole zatrzymania przypisano mu imię Henryk, a w książce osób zatrzymanych - Edward. Tylko że policja w raporcie nie posłużyła się inicjałem B., za to podała pełne nazwisko mężczyzny.

Podobnie ujawniła w sieci pełne nazwisko zatrzymanego K. (wykryte uchybienie polegało na tym, że błędnie zapisano miejsce jego przekonwojowania).

Ze strony internetowej kieleckiej policji można się było jeszcze wczoraj dowiedzieć więcej! Na przykład nazwiska "źródeł, z których korzystano w procesie planowania kontroli" w komendzie powiatowej w Sandomierzu.

Cały tekst w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM