Sto minut opóźnienia. Przez kilkuset kiboli

Ponad półtorej godziny opóźnienia miał pociąg z Warszawy do Wrocławia z powodu kilkusetosobowej grupy kiboli ŁKS, którzy chcieli jechać na mecz swojej drużyny za darmo. Kiboli usunęli z pociągu kolejarze z pomocą policji. Według naszego świadka w odwecie chuligani zablokowali na chwilę tory. Takiej informacji nie ma policja ani PKP.
- Pociąg relacji Warszawa-Wrocław stoi ponad godzinę na stacji w Łasku. Przeszło 400 kibiców stoi na torach i zatrzymuje inne pociągi. Policja stoi z rękami w kieszeniach i przygląda się zajściu paląc papierosy. Skandal - napisał na Alert24 Konrad. Opowiadał nam, że kilkuset kiboli ŁKS (w niedzielę ich drużyna gra mecz ze Śląskiem Wrocław) wsiadło na stacji Łódź Widzew. Według jego relacji po chwili konduktorzy zorientowali się, że kibole chcą jechać na mecz za darmo. Na stacji Łask (ok. 30 kilometrów od Łodzi) grupie nakazano opuszczenie pociągu. I wtedy kibole sparaliżowali pracę dworca.

Informacji o blokadzie torów nie miała rzeczniczka łódzkiej policji. Według Joanny Kąckiej kibice nie mieli biletów, ale twierdzili, że chcieli kupić je od obsługi pociągu. Okazało się jednak, że były "za drogie" i musieli wysiąść. - Stali na peronie. Nie możemy tego zabraniać - tłumaczyła Joanna Kącka. Kibole do Łodzi mieli wrócić pociągiem. Pierwszy, który podjechał na stację Łasku, nie odważył się otworzyć drzwi. Przez incydent pociąg z Warszawy do Wrocławia miał sto minut opóźnienia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM