"Ja, obywatel drugiej kategorii nie mogę pójść na mecz". Publicyści o kartach kibica

- Czuję się jak obywatel drugiej kategorii. Nie mogę po prostu przyjść pod stadion, kupić biletu i wejść na mecz. To sprawa dla rzecznika praw obywatelskich - powiedział prof. Radosław Markowski z PAN. - Tłumaczymy profesorowi jak dziecku: kibice muszą być identyfikowalni - odpowiedział Jerzy Baczyński, redaktor "Polityki".
- Stadion w Warszawie został wybudowany za publiczne pieniądze, ale ja nie mogę pójść i obejrzeć meczu ze Spartakiem Moskwa. Muszę mieć kartę kibica. A co jeśli nie jestem kibicem tej drużyny? Mogę mieć ochotę wejść na mecz i go obejrzeć, prawda? - pytał prof. Markowski.



Od tego sezonu piłkarskiego posiadanie Karty Kibica jest wymogiem dostania się na mecz Ekstraklasy. Karty wydają kluby piłkarskie. Gość Poranka Radia TOK FM nazwał ten pomysł "dziwnym". - Konieczność rejestracji przez klub to sprawa dla rzecznika praw obywatelskich - oświadczył.

Rozmówcy Markowskiego byli również zdziwieni, ale jego opinią. - Profesor udaje, że nie rozumie, o co chodzi? - pytał Jerzy Baczyński z "Polityki".

- Nie rozumiem, dlaczego mam być ofiarą zbiorowych przesądów - odrzekł politolog. A w sukurs mu przyszła prowadząca program Janina Paradowska. - Mnie powiedziano, że może mnie ktoś zaprosić do superloży. Jeśli mam znajomości - dodała.

Stadion kontrolowany: stałe miejsce, identyfikator, kamera

- Wszyscy wiemy, że to nie jest polski pomysł, ale patent krajów o głęboko zakorzenionej demokracji, jak np. Wielka Brytania. Tam wszędzie na stadionach jest monitoring, a miejsce przyporządkowuje się konkretnemu kibicowi. Taki system działa też na warszawskim stadionie - na wypadek, gdyby pan prof. Markowski postanowił w którymś momencie wszcząć awanturę, wznosić wrogie okrzyki, wyrwać krzesełko i ruszyć z nim na drużynę przeciwną - zażartował Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej".

- Doświadczenie brytyjskie - ogromne nie tylko ze względu na długie lata demokracji, ale też na częste zawieruchy - jest przejmowane na całym świecie. Niestety kibice muszą być identyfikowalni - dodał Jerzy Baczyński. - Przypisane człowiekowi miejsce, identyfikator i kamera na stadionie pozwala wyłowić z tłumu tych, którzy niekoniecznie przyszli obejrzeć mecz.

"Nie jestem kibolem. Chcę tylko kupić bilet na mecz"

- Czy na Stadionie Narodowym będzie podobnie? Karta którego klubu kibica będzie tam obowiązywać? - pytała Paradowska.

- Każdy bilet będzie sprzedawany na nazwisko. Wszyscy będą musieli się wylegitymować, żeby policja mogła wyłapać osoby z zakazem stadionowym - tłumaczył Wroński.

- Nie mam nic przeciwko temu, żeby bilet miał numer, który zostanie mi - wylegitymowanemu - przypisany na dany mecz. Ale ja nie chcę mieć stałej karty członkostwa w czymś, do czego nie należę - powiedział Markowski. - To stosowanie odpowiedzialności zbiorowej. Coś się dzieje złego w jakiejś sferze życia i ja, który nic z tym wspólnego nie mam, z góry zostaję czegoś przez to pozbawiony.

- Tłumaczymy profesorowi jak dziecku, skąd te ograniczenia. Ale podzielam jego niepokój, że to idzie bardzo daleko i nasza tożsamość staje się przedmiotem nadzoru - Wroński zgodził się z redaktorem "Polityki", ale według niego zaostrzanie kontroli jest nieuchronne.

Dziennikarz przywołał sytuację w Wielkiej Brytanii, gdzie po ostatnich zamieszkach ma wejść prawo zabraniające maskowania się i utrudniania identyfikacji. Podobny argument padał też podczas dyskusji o zakazie noszenia burek we Francji. Tamtejsza policja narzekała na niemożność identyfikacji zasłoniętych kobiet.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (38)
"Ja, obywatel drugiej kategorii nie mogę pójść na mecz". Publicyści o kartach kibica
Zaloguj się
  • snake.plissken

    Oceniono 5 razy 5

    Pożyteczni idioci w akcji czyli jak to w "Wielkiej Brytanii" poradzono sobie z chuliganami itp. bzdury.

    W Anglii lata temu zrezygnowano z OBOWIĄZKOWYCH KART KIBICA - nie sprawdziły się!
    Owszem, są kluby które mają karty ale są one dobrowolne. Płacę składkę, mam kartę - a w zamian mam zniżki w klubowym sklepie czy pierwszeństwo w kupnie bileu na mecz wyjzadowy. Osobiście byłem na kilkunastu stadionach w Anglii nie mając karty kibica żadnego klubu, a mają dane sprawdzano jedynie czasami przy kupnie biletu.
    Przy wejściu na stadion ani nie byłem nigdy legitymowany ani przeszukiwany.
    Na mecz Millwall kupiłem bilet na tybunę za bramką bez przypisanego miejsca.
    Mogłem usiąść gdziekolwiek na trybunie (bilety z konkretnymi miejscami są tylko na prostej)

    W Anglii w zeszłym roku dokonano około 2500 aresztowań na samych stadionach, a na meczu Stoke-Blackburn zginął na stadionie kibic zmasakrowany koszem na śmieci.
    Mimo to nikt nie zamyka stadionów, nie wprowadza się obowiązkowych kart kibica a brygada AT nie wyciąga ludzi z łóżka o 6 rano, bo wbiegli na murawę ciesząc się z awansu, pod warunkiem, że nie robili nic więcej oprócz bieganie po murawie i ścikania piłkarzy.
    (tacy fani nie dostają nawet zakazu stadionowego).

    O przeklinaniu nie wspomnę, bo "referee wanker" krzyczy caly stadion praktycznie na każdym meczu i nikt nikogo nie aresztuje z tego powodu.

    A jak wygląda to w PL nie muszę chyba pisać. Wjazd z drzwiami o 6 rano przez cały oddział AT do osoby której nie było na meczu nawet, albo była, ale jedyne co robiła na murawie to podrzucała w górę piłkarzy.

    Ale mądre głowy i wtórujący im pożyteczni idioci, co w Anglii nawet na meczu nie byli będą pisać bzdury o spokojnej Anglii.

  • bumerang-3

    Oceniono 4 razy 4

    Jeśli ktos uważa, że samo wprowadzenie "kart kibica" rozwiąże problem bezpieczeństwa na polskich stadionach - jest (przepraszam) skończonym durniem. Mieszkam w mieście "X" i do niedawna razem z synem w miarę wolnego czasu i możliwości finansowych jeździliśmy na mecze reprezentacji, również na wybrane mecze ekstraligowe łącząc je z weekendowym zwiedzaniem innych miast. Ale się nam teraz "usrało", bo państwo polskie wojne kibolom wydało. Żeby kontynuować nasze dotychczasowe kibicowanie musimy stać się posiadaczami "KK" wszystkich drużyn, które chcielibyśmy zobaczyć? Durnota jakaś. Niestety, praktyka wykazała, że w żadnym klubie nie chcą honorować karty innego... Pamiętam sprzed lat działalność w żużlu pana, który w tej chwili dzieli i rządzi polską ligą. Wrodzona (chyba) niekompetencja wyszła zwłaszcza teraz gdy sprawa okazała się bardziej złożona niż pójście za potrzebą... Czyli pozostało nam jeżdzenie na mecze piłkarskie zagranicę?

  • stalove46

    Oceniono 4 razy 4

    Chodzę regularnie na mecze w Zabrzu i to od bardzo wielu lat..Chodziłem z córkami jak były nastolatkami i obecnie jak są dojrzałymi kobietami. .
    Prof.Markowski ma absolutną rację.Podobnie jak On od czasu wprowadzenia kart kibica i całej hecy z tym związanej czuję się jak obywatel drugiej kategorii.
    Zagrożenia na stadionie ze strony kibiców (kiboli) jest wyolbrzymiane a kilka razy oglądałem mecze w ich bezpośrednim otoczeniu (torcida)
    Powinna być możliwość odstąpienia karnetu czy biletu innej osobie ,gdy z powodów losowych nie można być na meczu.
    Rozumiem potrzebę pewnej możliwości identyfikaci ale ten system jest absurdalny i niepraktyczny.
    To oraz medialne przedstawianie problemów bezpieczenstwa jest jedną z przyczyn małej ilości kibiców (pomijając poziom sportowy).

  • minetauru.s

    Oceniono 4 razy 4

    Ale co ma identyfikowanie z kartą kibica ?
    Osobę kupującą bilet można zidentyfikować na podstawie dowolnego dokumentu ze zdjęciem i z peselem (pesel po to, żeby sprawdzić w bazach danych, czy nie ma zakazu stadionowego itp.)
    Rozumiem, że jak ktoś często chodzi na mecze konkretnej drużyny, a nie chce za każdym razem pokazywać dokumentu tożsamości, to wyrabia sobie kartę kibica, albo też że karta taka może dawać kibicom określone korzyści przy zakupie biletów jak zniżki czy prawo pierwszeństwa nabycia biletów na atrakcyjne mecze czy nawet to opisane powyżej "własne" krzesełko ...
    Ale jak ktoś chce pójść sobie raz na jakiś czas na jakiś mecz na takiej zasadzie, jak do kina czy na koncert, to powinien bez problemu móc kupić bilet na podstawie dowodu, prawa jazdy, paszportu itd.
    Profesor ma absolutną rację : żeby pójść na mecz Legii ze Spartakiem, wcale nie trzeba być kibicem (a już nie mówię kibolem) Legii : jakby w Warszawie grał Manchester czy Barcelona, sam bym chętnie poszedł zobaczyć ten wielki klub i byłoby mi całkowicie obojętne, czy na Legię czy na Polonię. I to wcale nie dlatego, że jestem kibicem MU czy Barcy - jestem właściwie nie tyle kibicem (czyli zwolennikiem konkretnej drużyny) co po prostu miłośnikiem futbolu i na mecze chadzam dla gry a nie wsparcia kogokolwiek konkretnego.

  • bumerang-3

    Oceniono 3 razy 3

    Gwoli uzupełnienia poprzedniego wpisu: nie mam nic przeciwko temu aby legitymowano mnie za każdym razem gdy mam ochotę kupić bilet czy wejsć na stadion. Nie zgadzam się natomiast na urzędowe przypisywanie mojej skromniutkiej osoby ogólnopolskiej paranoi

  • mjr-s

    Oceniono 3 razy 3

    nie widzę związku - wystarczy przy sprzedaży biletu wpisać do kompa np. nr pesel i po ptokach, po cholere karta kibica? a jak ja, Warszawiak, chcę pójć na derby Krakowa to jak, mam wykupić kartę kibica Wisły? jakaś paranoja! kretyni wymyślili i kretyni uzasadniają swój kretynizm jak umią.. :))

  • tygrysio_misio

    Oceniono 3 razy 3

    Ależ oczywiście, że do identyfikowania danego osobnika wystarczy dowód (w zasadzie po to jest, prawda?) ... Ale na kilka dni przed meczem nie powinno się sprzedawać biletów dla osób nieposiadających kart kibica... Powinno się promować stałych "klientów".... reszta powinna bilety móc kupić dopiero jak zostaną wolne miejsca w dniu meczu

  • pikar

    Oceniono 3 razy 3

    mam identyczne zdanie jak profesor Markowski. popieram go.

  • adalbert.13

    Oceniono 3 razy 3

    A ja obywatel trzeciej kategorii w ogóle nie wybieram się na mecz.
    Jestem wrogiem piłki kopanej, nie istnieje coś takiego jak "polska piłka nożna".
    Najbardziej adekwatnym do określenia stanu tej dyscypliny jest nazwisko
    vicka z PZPN, nijaki Kręcina. Nic dodać.
    Ale jedno przyznaje, majstersztyk medialny i oszustwo wszechczasów to utrzymanie aury zainteresowania zainteresowanych kibiców/kiboli i reszty wokół tego paramafijnego przedsięwzięcia.
    Przez moment ruskie podejście do sprawy zrobiło dobre wrażenie, rozgonić tałatajstwo w cholerę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX