Kolej 20 lat temu: co się zmieniło? [WASZE WSPOMNIENIA]

- Pani z okienka na dworcu oburzyła się, że powołuje się na rozkład jazdy zamieszczony na stronie: "nikt nie korzysta z takich stron. Trzeba przyjść i zapytać w okienku!" - relacjonuje Ewa. Magdalena wspomina: "Zimą zdarzało się nagle zatrzymać i gasło światło. Stali bywalcy gładkim ruchem wyciągali komórki i doświetlali czytane książki".
Te i więcej wspomnień udało nam się zebrać od słuchaczy radia TOK FM. Najciekawsze, najśmieszniejsze, najbardziej załamujące prezentujemy poniżej.

"20 lat temu czytałam Ogórka"

''Dwadzieścia parę lat temu przeczytałam kawałek napisany przez Pana Michała Ogórka, który WTEDY mnie rozbawił: "Od czasów wojny PKP pracuje nad ujednoliceniem gęstości torów w Polsce A i Polsce B. Ale różnica jest nadal, mimo, że rozebrano już wieeele km torów..." Ta wytężona praca trwa nadal, na Dolnym Śląsku można było dojechać nieomalże do każdej wsi - teraz te połączenia nie istnieją. Jednocześnie podróż do Warszawy wydłużyła się o parę godzin - bo pociągi jadą przez Śląsk lub przez Poznań. Trasa bezpośrednia - przez Łódź - staje się powoli nieprzejezdna. W efekcie Intercity z Wrocławia do Warszawy kosztuje 120 PLN (II klasa) i jedzie się ponad 6 godzin'' - pisze na naszym profilu na FB Anna.

Rozkład jazdy

Ula: "moje wspomnienia z podróży PKP kojarzą się głównie z powrotami po koncertach. Podczas jednego z nich moje największe zdziwienie wywołała Pani z okienka kasowego, która powiedziała że pociąg, o który pytam nie zatrzymuje się na dworcu. Kiedy zasugerowałam, że tak było napisane na stronie internetowej PKP stwierdziła, że nikt nie korzysta z takich stron. Trzeba przyjść i zapytać w okienku!"

Marcin: "nie wiem jak było kiedyś, ale wiem jak jest teraz. Osoba układająca rozkład ma niezwykle sadystyczne poczucie humoru".

Magdalena: "zimą zdarzało się nagle zatrzymać i gasło światło. Stali bywalcy gładkim ruchem wyciągali komórki i doświetlali czytane książki, nowi pasażerowie, których czekały miesiące takich dojazdów, szybko uczyli się od starych''

"W połowie trasy wody nie ma"

"Jechałem w tym roku pociągiem. Po skorzystaniu z toalety spytałem: - dlaczego nie ma wody? dlaczego w Polsce tak rzadko można umyć ręce w pociągu? Kierownik pociągu odpowiedział:- pasażerowie zużywają za dużo wody dlatego w połowie trasy wody nie ma".

Ewa: "Nic się nie zmieniło. Pamiętam w latach 90-tych wyprawę do Zakopca i powrót na stojąco. Toaleta zapchana bagażami, a jak komuś się chciało skorzystać to musiał wyskakiwać przez okno i lecieć do WC na pobliskiej stacji ryzykując pozostanie na tej stacji; albo jak mój wtedy chłopak korzystać z puszki po Coca Coli w przegubie łączącym dwa wagony".

"Można było dojechać praktycznie wszędzie"

Patrycja: "Dwadzieścia lat temu PKP można było dojechać praktycznie wszędzie, gdzie były tory. To był okres moich studiów, w trakcie których korzystałam z kolei jadąc z namiotem na wakacje, w odwiedziny do przyjaciół i wreszcie na liczne na moim kierunku zajęcia terenowe. Jeszcze zaraz po obronie jechaliśmy prawie całym rocznikiem pod Szczytno - mimo iż pociągiem osobowym, mimo że z przesiadką trwało to wszystko około 4 godziny. Dziś taka podróż byłaby niemożliwa - na torach pod Szczytnem rosną drzewa, a do samego Szczytna z Warszawy jeszcze teoretycznie dałoby się dojechać, ale podróż trwałaby 7 godzin".

"Uważam, że na kolei nic się nie zmieniło. Pamiętam jak 20 lat temu wyjeżdżaliśmy wspólnie z kolegami do Zakopanego trzeba było specjalnie jechać na Olszynkę Grochowską, żeby dostać się do pociągu, bo gdy wjeżdżał już na Wschodnim było natarcie na okna, ludzie wchodzili każdym wejściem. Na Zachodnim nie było już w ogóle miejsca. Ostatnio miałem okazję jechać nad morze. Sytuacja taka sama. Co mnie jeszcze zdziwiło, że ludzie używają tych samych metod na przykład: zamykania przedziałów na kluczyk. Taki specjalny kwadratowy, okna zasłonięte, a gdy przychodzi się z konduktorem okazuje się, że jest w nim jedna osoba, która jedzie ze Wschodniego i zajmuje cały przedział dla kolegów, którzy wsiadają na Zachodnim".

"Przed 50 laty jeździłam z Gdańska do Warszawy tzw. torpedą albo ekspresem. Wyjeżdżałam z Gdańska o 6 rano, bo o 10 musiałam złożyć w Ministerstwie sprawozdanie. To były lata 60-te a cała podróż zajmowała wtedy góra 4 godziny i 10 min"

Maciej z Warszawy: "do Gdańska jeździłem w 1999 roku 3 godziny 35 minut. Dziś ... NIE JEŻDŻĘ PKP! To ponad moje nerwy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Kolej 20 lat temu: co się zmieniło? [WASZE WSPOMNIENIA]
Zaloguj się
  • aron2004

    0

    20 lat temu większości Polaków nie było stać na samochód, nie było prywatnych busów, a PKS prezentował taki standard, że już ludzie woleli jechać pociągiem. To były całkiem inne czasy i trudno to porównywać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX