Rasistowski atak na Podlasiu. "Nie wiemy jak tu żyć"

W nocy z poniedziałku na wtorek w Białymstoku podpalono drzwi mieszkania polsko-pakistańskiego małżeństwa. Gdyby nie wysoki próg, który powstrzymał ogień, cała rodzina mogła zginąć. - Nie wiemy już, jak tu żyć - Agnieszka i Jamal są załamani. Na Podlasiu rośnie liczba rasistowskich ataków- alarmuje "Gazeta Wyborcza".
Pakistańczyk Jamal mieszka w Polsce od 11 lat i przyznaje, że jest coraz gorzej. Najpierw były krzywe spojrzenia i wyzwiska głównie od "czarnuchów", parę lat temu ktoś opluł go w autobusie, potem dostał w twarz i pękły mu dwa zęby. Najzacieklejszymi prześladowcami są młodzi mieszkańcy osiedla. We wtorek rano małżeństwo zrozumiało, że ich życie jest w niebezpieczeństwie.

"Gazeta Wyborcza" zwraca uwagę, że po dwóch latach względnego spokoju w województwie podlaskim znowu dochodzi do rasistowskich i ksenofobicznych ataków. Nieznani sprawcy wymalowali antysemickie hasła w synagogach w Krynkach i Orli. W nocy z niedzieli na poniedziałek w 14 miejscowościach w gminie Puńsk nieznani sprawcy zniszczyli 28 tablic i jeden pomnik, na którym namalowano farbą znak nacjonalistycznej organizacji Falanga. Dzień później doszło do kolejnego incydentu - obelisk poświęcony litewskiemu poecie został uszkodzony i oblany farbą we wsi Bubele koło Sejn.

Więcej o sytuacji na Podlasiu pisze "Gazeta Wyborcza"

DOSTĘP PREMIUM