Były opozycjonista chce dwóch milionów za stan wojenny

Były działacz opozycji internowany w stanie wojennym chce od Skarbu Państwa ponad dwóch milionów złotych. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie ma już górnej granicy kwoty, o którą można się ubiegać. Wcześniej wynosiła 25 tysięcy. Wielu byłych działaczy opozycji wnosi teraz o wyższe odszkodowania.
Krzysztof Grejbus był mistrzem w Kombinacie Budowlanym "Podlasie" w Siedlcach. Jak wynika z akt sprawy, organizował robotnicze protesty, zakładał Solidarność. 14 grudnia 1981 roku, jak wielu działaczy Solidarności, został internowany. W odosobnieniu przebywał do lipca 1982 roku.

Wspólnie z żoną podjął decyzję o wyjeździe z Polski. Sprzedał niemal wszystko co miał, w tym meble i samochód. Zostawił mieszkanie kwaterunkowe i pojechał w nieznane. Dziś mieszka w Belgii.

Grejbus dostał 30 tys. Ale prawo się zmieniło

Sąd Okręgowy przyznał mu 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Wcześniej sądy orzekały maksymalnie do 25 tysięcy złotych za internowanie czy więzienie w stanie wojennym, bo taką górną granicę ustalały przepisy. Ten swoisty "limit" został zniesiony dopiero Trybunał Konstytucyjnego.

Pan Krzysztof wywalczył 30 tysięcy, ale złożył apelację. - Kwestionuje wysokość przyznanego mu przez sąd odszkodowania i zadośćuczynienia za okres internowania. W apelacji domaga się podwyższenia tej kwoty do ponad dwóch milionów złotych - mówi sędzia Cezary Wójcik.

Ale nie tylko, ma też inne roszczenie. - Wnosi także o przyznanie mu odszkodowania w kwocie 80 tysięcy złotych za wyposażenie mieszkania, meble oraz samochód, które sprzedał w momencie wyjazdu zagranicę, co nastąpiło zaraz po wyjściu z ośrodka odosobnienia - dodaje Wójcik. Rozprawa w Sądzie Apelacyjnym 11 października.

Spraw o odszkodowanie za stan wojenny coraz więcej

Do Sądu Apelacyjnego w Lublinie, po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wpłynęło już kilkanaście spraw o wznowienie procesów za stan wojenny. W dziewięciu przypadkach sąd już wyraził na to zgodę.

- Poprzednie, prawomocne wyroki o przyznaniu odszkodowania i zadośćuczynienia zostały uchylone, a sprawy przekazano do ponownego rozpoznania sądom okręgowym - mówi sędzia Cezary Wójcik, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Lublinie.

W zdecydowanej większości przypadków byli działacze opozycji wcześniej za internowanie czy pozbawienie wolności wywalczyli po 25 tysięcy złotych, teraz zamierzają się ubiegać o większe kwoty.

Są pierwsze wygrane

Jedną z osób, które walczyły o wyższe odszkodowanie i zadośćuczynienie za stan wojenny, była Halina Komsta z Puław. Sąd przyznał jej wcześniej 25 tysięcy, ale złożyła apelację, która została uwzględniona. Po rozpatrzeniu sprawy po raz kolejny, byłej działaczce przyznano dodatkowo ponad 13 tysięcy złotych zadośćuczynienia i 40 tysięcy złotych odszkodowania. - Moja klientka jest bardzo zadowolona z orzeczenia, wyrok się uprawomocnił, a pieniądze trafiły już na jej konto - mówi mec. Zbigniew Pikuliński.

Halina Komsta przed stanem wojennym pracowała w puławskich Zakładach Azotowych, była laborantką. Po wyjściu z więzienia nikt nie chciał przyjąć jej do pracy, miała tzw. "wilczy bilet". Szukała zatrudnienia w ponad 20 instytucjach; ma na to dowody. Po wyjściu zza krat musiała pożyczać pieniądze na życie i popadła w długi; dziś ma przez to o ok. 500 zł zaniżoną emeryturę. W celi straciła też zdrowie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM