Łódź chce walczyć ze "śmieciowym jedzeniem" w szkołach

Władze Łodzi będą walczyć ze "śmieciowym jedzeniem" w szkolnych sklepikach i, jak zapewniają, nie będzie to krucjata przeciwko właścicielom sklepików, a kampania ogromnego zaangażowania.
Proces wycofywania niezdrowej żywności ma polegać głównie na szeroko zakrojonej akcji informacyjnej, skierowanej przede wszystkim do właścicieli szkolnych sklepików. - Oni muszą wiedzieć, że prowadzą swoją działalność na terenie szkoły, a nie targowiska czy w galerii handlowej - mówi wiceprezydent Łodzi, Krzysztof Piątkowski. - Szkoła to miejsce, w którym rodzice zostawiają dzieci w nadziei, że będą tam bezpieczne. Chodzi tu także o zdrowe odżywianie - dodaje prezydent.

Akcja dopiero się rozpoczyna. Ma się w nią zaangażować także kuratorium. - Musimy zdać sobie sprawę z tego, że problem jest - podkreśla Piątkowski. - Jeżeli w porę zaczniemy działać, to nasze dzieci nie tylko będą mądre, ale też nie będą ważyć 150 kg, nie będą chorować na miażdżycę, nie będą jako dorośli ludzie umierać na udar czy zawał.

Dzieci zapytane o ulubione produkty w sklepiku szkolnym jednym tchem wymieniają: chipsy, lizaki, gumy. - Takie produkty wpływają bardzo źle na rozwój młodego organizmu. Chodzi przede wszystkim o zawartość w nich cukrów prostych czy tłuszczy nasyconych - tłumaczy dietetyczka, Paulina Kruk. - Te wszystkie składniki sprawiają, że dzieci po prostu bardzo szybko tyją. Dużym problemem jest także przyzwyczajenie dzieci do "śmieciowego jedzenia". - One są cały czas karmione reklamami, rodzice rzadko mówią stanowcze "nie", a w szkolnych sklepikach rzadko mają inny wybór - dodaje dietetyczka.

W Łodzi funkcjonują już sklepiki wolne od niezdrowych produktów, jednak jest ich zdecydowana mniejszość. - To pokazuje, że można to zrobić, jednak takich sklepików jest cały czas za mało - ubolewa wiceprezydent. - W tych "zdrowych" sklepikach właściciele wykazali się ogromną społeczną wrażliwością. Władze miasta zapewniają ponadto, że nie chcą zaczynać wojny z właścicielami sklepików. Akcja ma polegać przede wszystkim na promocji zdrowej żywności i wspieraniu sklepikarzy w jej wprowadzaniu.

W tym wszystkim potrafią zaskoczyć także dzieci. - Jeżeli miałabym wybierać między chipsami a owocami to wolę owoce - mówi uczennica Szkoły Podstawowej nr 160 w Łodzi. - Ja też! - wtóruje jej kolega.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM