Głuchoniemi studenci? "Może gdyby pan jeździł na wózku....."

Jedyny w Bydgoszczy głuchoniemy student musi czytać z ust i pisze na kartce. To grupa, której najtrudniej znaleźć miejsce na wyższej uczelni.
Wszystkie szkoły wyższe w Bydgoszczy zwalczyły już bariery architektoniczne lub są w trakcie montowania dźwigów czy specjalnych wind. Gorzej z możliwościami studiowania młodzieży z innymi schorzeniami. Brakuje sprzętu dla osób niepełnosprawnych słuchowo i wzrokowo.

Największa bydgoska uczelnia Uniwersytet Kazimierza Wielkiego dopiero zakupiła nowy sprzęt. Rzecznik uczelni Tomasz Zieliński: - Osoba niedosłysząca dostaje urządzenie ze słuchawkami, a ono wzmacnia głos prowadzącego tak, żeby słuchacz bez żadnego problemu mógł skorzystać z wykładu. Systemu mogą używać wyłącznie osoby niedosłyszące. Dla tych, które w ogóle nie słyszą, nie mamy żadnych udogodnień - wyjaśnia Zieliński.

Na dwóch uczelniach prywatnych Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej i Kujawsko-Pomorskiej Szkole Wyższej, o specjalistycznym sprzęcie dla osób niedosłyszących nikt nawet nie słyszał.

Taki ma natomiast Wyższa Szkoła Bankowa. - Pracownie i aulę mamy wyposażone w specjalne komputery z dużymi monitorami i specjalnymi klawiaturami z większymi przyciskami i oprogramowaniem, które powiększa do 60 razy napisy w ekranie - mówi pełnomocnik kanclerza Magdalena Karpińska. - Ale dla osób niesłyszących nie mamy niczego, jedynie sprzęt wspomagający słyszalność dla osób niedosłyszących. Nie było do tej pory takiego zapotrzebowania, żeby zatrudniać tłumacza języka migowego - wyjaśnia Karpińska.

Jedyny student głuchoniemy czyta z ust i pisze na kartce

Najlepiej sytuacja wygląda w Wyższej Szkole Gospodarki: - Mamy specjalistyczne oprogramowanie, sprzęt udźwiękawiający, są klawiatury brajlowskie, są klawiatury z powiększonymi klawiszami dla osób słabowidzących, ale także dla osób, które mają kłopoty z kończynami górnymi, mamy też powiększone myszki - mówi Radek Cichański rzecznik osób niepełnosprawnych w WSG.

Ale także tu brakuje urządzeń dla studentów, którzy są całkowicie pozbawieni słuchu- przyznaje Radek Cichański rzecznik osób niepełnosprawnych w WSG: - Mamy jednego rodzynka, Mateusza. Odczytuje z ruchu warg, więc nie ma problemu z komunikacją. Jeśli jest kłopot, to z wykładowcami komunikuje się za pomocą kartki. Świetnie sobie daje radę, może dlatego, że to są studia techniczne, bo Mateusz studiuje informatykę. Wykłady i ćwiczenia przeprowadza się za pomocą komputera, to są po prostu zadania - tłumaczy Cichański.

Może gdyby pan jeździł na wózku, ale tak to raczej nie ma szans

Tomek nie widzi od urodzenia. Kolega namówił go na studia w Wyższej Szkole Gospodarki. Nie żałuje wyboru: - Byłem kiedyś na innej uczelni i powiedzieli mi: "jeżeli by pan był na wózku, no to może jeszcze..., ale tak, no może pan spróbować, ale małe szanse są". Zniechęciłem się bardzo - wspomina Tomek. Teraz w Wyższej Szkole Gospodarki zaczyna ostatni rok licencjacki. - Staram się i dobrze mi idzie. Mam swój notatnik brajlowski, mogę przenosić na nim wszystkie pliki z innych urządzeń. Mamy tu specjalne oprogramowania, klawiatury, koledzy mają specjalne myszki, ja używam klawiatury komputerowej, bo się nauczyłem, możemy nagrywać wykłady, potem je przepisywać lub odtwarzać - wylicza Tomek.

W sumie w Wyższej Szkole Gospodarki studiuje trzy procent niepełnosprawnych studentów. Na innych bydgoskich uczelniach ten procent jest znacznie niższy i nie przekracza dwóch.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM