Żarłoczne larwy borecznika pustoszą lasy

Ma 10 mm wzrostu, a potrafi zniszczyć całe lasy. Borecznik sosnowy. Z tym szkodnikiem nadleśnictwa wokół Puszczy Bydgoskiej zmagają się już od miesiąca. Miasto Bydgoszcz dopiero teraz zabiera się za analizy. A borecznik ma się dobrze i straszy spacerujących w lasach Bydgoszczan.
- Byłam niedawno z psem na spacerze niedaleko Centrum Onkologii z Fordonie i rzeczywiście tego borecznika jest dużo, larwy spadały na mojego psa, obrzydliwe. Musiałam wyciągać je z sierści psa. Dziwię się, że miasto nic z tym nie robi, przecież to już tak długo trwa. Już nie chodzę do lasu - denerwuje się pani Natalia z Fordonu.

Lasy komunalne znajdują się pod opieką urzędu miasta, a tu urzędnicy czekają aż problem sam się rozwiąże. Zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Hanna Pawlikowska.

- Mamy problem, wiemy o nich, wygląda to może dość drastycznie na dzień dzisiejszy, jesteśmy na etapie sporządzenia ekspertyzy, trwają wizje terenowe wszystkich inspektorów w rejonie, czy one faktycznie zagrażają i trzeba wykonywać opryski no to muszą się wypowiedzieć fachowcy - wyjaśnia Pawlikowska.

Skuteczna metoda na borecznika: zamgławienie

Wydział Zarządzania Kryzysowego może działać choćby zaraz twierdzi jego dyrektor Adam Ferek. - Możemy zastosować podobne urządzenia, które stosujemy do zwalczania meszek i komarów, tzw. zamgławianie, a środek chemiczny będzie bezpieczny dla ludzi. W tych warunkach to jest jedyna metoda - przekonuje Ferek.

W urzędzie zatrudnionych jest sześciu etatowych pracowników terenowych, tylko jeden na co dzień dba o stan lasów komunalnych.

Larwy borecznika żerują głównie na sosnach pospolitych, zdarza się, że też na świerkach. Na jednym drzewie można spotkać nawet kilka tysięcy gąsienic tego szkodnika. Larwy borecznika mogą zniszczyć całe drzewostany.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM