Poznań. Policjant miał refleks i strażaków pod ręką - żeglarze przeżyli

Troje żeglarzy miało sporo szczęścia, że komendant Białkowski z komisariatu wodnego w Kiekrzu zadziałał błyskawicznie, a strażacy akurat dziś mieli ćwiczenia na tym akwenie. Cała trójka zaczęła tonąć, gdy nagły podmuch wiatru przewrócił ich łódź na Jeziorze Kierskim pod Poznaniem.
Dariusz Białkowski, komendant komisariatu wodnego w Kiekrzu pod Poznaniem płynął motorówką przy brzegu, gdy w pewnej chwili (ok. 13.45), ktoś zaczął do niego krzyczeć, że na środku jeziora jacyś ludzie wzywają pomocy.

- Przez lunetę zobaczyłem, że w wodzie jest kilka osób. Łódź była odwrócona do góry dnem i po prostu dryfowała po jeziorze - mówi policjant, który o pomoc natychmiast poprosił strażaków. Traf chciał, że ci w tym czasie mieli akurat przy brzegu szkolenie. - Dzięki temu szybciej doholowaliśmy żeglarzy do brzegu, samemu byłoby mi trudniej i trwałoby to o wiele dłużej - przyznaje komendant Białkowski.

Jeden ze strażaków miał przy sobie kompletny strój do nurkowania, co okazało się bardzo pomocne.

Po kilku minutach ratownicy wyławiali już całą trójkę. Żeglarze z ledwością trzymali się na wodzie, byli w niej od dłuższego czasu - Widziałem, że są bardzo przestraszeni i wychłodzeni, szczególnie kobieta, która kurczowo trzymała się linki zamocowanej do burty. Pozostali nie mieli się czego chwycić - dodaje Białkowski.

Omega, którą wypłynęli żeglarze, nie była pierwszej młodości. - Miała sporo odrapań, ząb czasu mocno ją już nagryzł - mówią ratownicy. Żaglówka była przewrócona do góry dnem, wystawała z wody zaledwie kilka centymetrów. - Jednostka zgubiła miecz, który umożliwiał im podniesienie i sterowanie żaglówką. Pod wodą były też wszystkie żagle - opowiada Dariusz Białkowski i dodaje: - Sytuacja była trudna, ale poradziliśmy sobie.

Uczestniczący w akcji ratunkowej strażacy sprawdzili, czy pod wodą nie ma jeszcze jakiejś uwięzionej osoby, a później podnieśli żaglówkę i odholowali ją do brzegu.

Kobieta i jej dwóch kolegów, wszyscy w wieku 40-50 lat, przygotowywali się do zawodów, które jutro odbędą się na jeziorze Kierskim. Jeden z mężczyzn miał uprawnienia sternika, pozostali dopiero się uczyli żeglowania. Prawdopodobnie zaskoczył ich duży podmuch wiatru, z którym nie dali sobie rady.

- Uratowane osoby były bardzo wychłodzone, na policyjnej łodzi dostali koce termiczne, na szczęście nie wymagali pomocy lekarskiej powiedział reporterowi TOK FM Zbigniew Paszkiewicz z poznańskiej policji.

Przy jeziorze Kierskim poznańscy policjanci stacjonują od wielu lat. Od roku mają tu stały komisariat, w którym pracuje 11 funkcjonariuszy. Do dyspozycji mają dwie motorówki.

Jezioro Kierskie jest największym akwenem w okolicach Poznania. Ma powierzchnię 348 hektarów, rozciąga się na długości 6,5 kilometra i 900 metrów szerokości. W najgłębszym miejscu ma 38 metrów. Jest ulubionym przez poznaniaków miejscem do uprawiania sportów wodnych. Swoje siedziby mają tu kluby żeglarskie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM