Mieli lecieć na Zakynthos. Od kilku godzin czekają na pilota?

Ponad stuosobowa grupa polskich turystów spędziła noc na katowickim lotnisku w Pyrzowicach. Oficjalnym podawanym przez organizatora wycieczki powodem opóźnienia była nagła choroba pilota. Teraz okazuje się, że przeszkodą są inne okoliczności...
- Mieliśmy wylecieć o 2.20. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że odlot jest przesunięty. Nie dostaliśmy żadnej informacji poza tą oficjalnie podawaną na lotnisku - irytuje się Agnieszka, dla której wakacje na Zakynthos miały być pierwszym urlopem od kilku lat. - Nad ranem podano nam coś co przypominało tylko śniadanie. Poza jedzeniem raczono nas tylko informacją o "operacyjnych powodach opóźnienia" - dodaje Agnieszka.

Organizatorem wycieczki było biuro podróży Itaka, operatorem lotu nadbałtyckie linie Small Planet. - Z infolinii biura podróży dowiedzieliśmy się jedynie, że pilot nagle zachorował. Nic więcej - mówi Agnieszka.

Piloci mieli wylatane za dużo godzin. Ściągano nową załogę

Jednak jak się okazuje powód ponad 6 godzinnego opóźnienia jest inny. - Pilotom wyszły godziny, a to oznacza, że załoga, która przyleciała do Pyrzowic, była już na tyle zmęczona, że nie mogła wykonać jeszcze jednego lotu. Dlatego pasażerowie musieli czekać na nową załogę - poinformował nas Cezary Orzech rzecznik lotniska w Pyrzowicach.

Wiadomość z ostatniej chwili jest taka, że turyści, którzy na grecką wyspę wybrali się z biurem ITAKA, wylecą z Pyrzowic dopiero o 10.30. Powód: brak wolnej przestrzeni powietrznej.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM