Najpierw wdech, potem uciskanie. Pierwsza pomoc wreszcie w telefonie komórkowym

Komórka może uratować życie - i to dosłownie. Dwóch przyjaciół z Krakowa opracowało aplikację na telefon, która krok po kroku mówi jak udzielić pierwszej pomocy w sytuacji zagrożenia życia.
- Z naszą wiedzą nie jest źle, ale często na miejscu wypadku wpadamy w panikę i boimy się cokolwiek zrobić - mówi ratownik medyczny Jerzy Jaskuła, współautor aplikacji "Ratuj Życie".

To niestety prawda, chociaż braki w wiedzy mamy, a większość z nas o pierwszej pomocy ostatnio uczyła się w szkole, najbardziej paraliżuje nas strach. - Pamiętam z lekcji, że ma być chyba trzydzieści uciśnięć i dwa wdechy. Ale jakbym zobaczyła wypadek bałabym się, że zamiast pomóc, mogłabym takiego poszkodowanego jeszcze bardziej uszkodzić - przyznaje licealistka Marta Mikołajska.

Aplikacja "Ratuj życie " powstała właśnie dla takich ludzi jak Marta. Wystarczy ściągnąć ją internetowej strony www.ratujzycie.eu.

- Głos lektora poprowadzi nas kolejno przez każdy etap udzielania pierwszej pomocy - mówi w rozmowie z reporterką TOK FM Jerzy Jaskuła. - Wybierając odpowiednie komunikaty i odpowiadając na proste pytania pomoże nam określić stan ofiary - dodaje.

Na ekranie telefonu komórkowego pojawią się też zdjęcia pokazujące jak prawidłowo ułożyć ofiarę wypadku. A w trakcie czynności resuscytacyjnych program dźwiękowo zasygnalizuje, kiedy wykonać wdech i z jaką częstotliwością uciskać serce.

Komórka pokaże też gdzie, w najbliższej okolicy znajduje się AED (Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny), który przy udzielaniu pierwszej pomocy zwiększa szansę przeżycia nawet o 75 procent.

W sytuacji, kiedy średni czas przyjazdu karetki w dużym mieście to osiem minut, każda minuta jest na wagę złota. A statystyki są mało optymistyczne - w przypadku nagłego zatrzymania krążenia na sto osób uratować udaje się tylko dziesięć. Dzięki prawidłowo udzielonej pierwszej pomocy szanse na przeżycie wzrastają nawet trzykrotnie.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM