Kibole w Taxi Śląsk przemocą przejmują rynek taksówkowy

Założona przez kibiców i zatrudniająca ich jako kierowców korporacja Taxi Śląsk Wrocław przemocą przejmuje wrocławski rynek taksówkowy. Jej kierowcy i wspierający ich miejscowi kibole siłą przeganiają konkurencję z najbardziej atrakcyjnych miejsc. Niepokorni są zastraszani, zdarzają się przypadki niszczenia aut
Taxi Śląsk Wrocław działa w mieście od początku roku. Zaczynało od kilku wozów, dziś po mieście z kogutem w barwach wrocławskiego klubu jeździ już przeszło 50 aut. Za kierownicą głównie młodzi, dobrze zbudowani ludzie, wszyscy tytułujący się kibicami Śląska. W środku aut klubowe emblematy, proporczyki, herb drużyny. Dla kibiców zniżki: 10 proc. dla posiadacza karty kibica, 15 proc. dla posiadaczy karnetów na wszystkie mecze. I byłaby to jeszcze jedna zwykła korporacja, gdyby nie metody, jakimi się posługuje, by zaistnieć na niełatwym rynku.

- To są po prostu metody gangsterskie - mówi Jerzy Pijanka, prezes Zrzeszenia Transportu Prywatnego we Wrocławiu, najdłużej działającej w mieście korporacji. - W miejscach, które znane są z tego, że ludzie łapią w nich taryfę, stoją już właściwie tylko oni. Gdy podjedzie jakaś inna taksówka, zaraz podchodzi do niej kilku ze Śląska i przegania. Jeśli nie oni osobiście, to pojawiają się kibole i w mało uprzejmy sposób "informują", że to teren ich Śląska.

Opanowali już okolice pasażu Niepolda, gdzie ulokowanych jest wiele knajp i klubów nocnych, Dworca Głównego i szpitala przy Borowskiej. Tam zawsze znajdzie się klient. O pasaż stoczyli nawet małą wojnę. Dotychczas stały tam taksówki korporacji Basket Radio Taxi. Dziś niepodzielnie króluje tam Śląsk.

Cały tekst w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM