NFZ nie daje pieniędzy na leki dla dzieci z ostrą białaczką

NFZ nie płaci za zastrzyki podawane dzieciom z ostrą białaczką limfoblastyczną uczulonym na standardowy lek. Szpitale przez drogi lek się zadłużają.
12-letni Jaś był leczony w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym w Kielcach. By zwalczyć ostrą białaczkę limfoblastyczną, lekarze podali mu L-asparaginazę. Ale robiło mu się od leku duszno, miał obrzęk twarzy i wysypkę. Był na ten lek uczulony.

- Groził mu wstrząs anafilaktyczny. Mógłby doprowadzić do niewydolności krążenia, spadku ciśnienia, a nawet śmierci - tłumaczy Włodzimierz Wielgus, dyrektor szpitala.

Lekarze przeszli na inny lek - erwinase. Ale to dla szpitala kłopot. - Jedna fiolka L-asparaginazy kosztuje 323 zł i NFZ to refunduje. Za fiolkę erwinase trzeba zapłacić ponad 1,7 tys. zł, a NFZ zwróci tylko te 323 zł - wylicza Wielgus.

Szpital w Kielcach w tym roku leczył już dwoje dzieci uczulonych na standardowy lek. Leczenie Jasia do tej pory kosztowało szpital 79 tys., z czego NFZ zapłacił tylko 21 tys.

- Co ja mam zrobić? Zostaliśmy postawieni pod ścianą. To dla nas oczywiste, że musimy im podać erwinase - mówi Wielgus.

Cały tekst w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM