"Marsz Równości" kontra "Zakaz Pedałowania". W sobotę we Wrocławiu

Urzędniczka do Kampanii Przeciw Homofobii: - Proszę zmienić trasę manifestacji. Nie? To Pani bierze odpowiedzialność jak coś się stanie. Miasto zezwoliło na dwie wrogie manifestacje w jednym czasie i miejscu. Potem urzędnicy chcieli nakłonić organizatorów "Marszu Równości" do zmiany trasy.
- Proszę zmienić trasę marszu, bo Wasi kontrmanifestanci zarejestrowali marsz. Nie? To Pani bierze odpowiedzialność za to jak coś się stanie - Mirka Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii cytuje miejską urzędniczkę z wydziału bezpieczeństwa.

W sobotę we Wrocławiu odbędzie się "Marsz Równości" organizowany przez Kampanię Przeciw Homofobii. Godzinę wcześniej, w tym samym miejscu środowiska nacjonalistyczne i nazistowskie zaplanowały kontrmanifestację. Ich marsz zarejestrowany jest przez prywatną osobę, a oficjalna nazwa manify brzmi Akcja Informacyjna na Temat Praw Mniejszości Seksualnych.

NOP robi kontrmanifestację

Jednak na stronach wrocławskiej frakcji Narodowego Odrodzenia Polski pojawił się wpis: "Przez Wrocław po raz kolejny będzie usiłował przejść "Marsz Tolerancji" - parada zwolenników homoseksualnych dewiacji [ ] W sobotę [..] rozpocznie się kontrmanifestacja pod hasłem Zakaz Pedałowania".

Miasto zasugerowało organizatorom Marszu Równości zmianę trasy, choć - jak mówi Mirka Makuchowska, liderka marszu - to właśnie nasze zgromadzenie zostało zarejestrowane jako pierwsze. Pani z wydziału bezpieczeństwa próbowała jednak mnie przekonać, że powinniśmy iść miastu na rękę i zadbać o własne bezpieczeństwo, mówiąc że policja nie będzie w stanie ochronić tylu manifestacji w jednym czasie."

Miasto: Nam chodzi tylko bezpieczeństwo

Miasto tłumaczy, że była to tylko prośba i chodziło o zwiększenie bezpieczeństwa uczestników "Marszu Równości". - Chodziło nam tylko o zmianę początku trasy. O to, żeby Marsz Równości wystartował z odległego o kilkaset metrów Placu Solnego, podczas gdy kontrmanifestaja będzie skupiona wokół wrocławskiego pręgierza. Wtedy byłaby szansa, żeby odizolować od siebie obie grupy - tłumaczy Julia Wach z magistratu. - Kierujemy się doświadczeniem i wiemy, że może dojść do nieprzewidzianych sytuacji.

Rzeczywiście. Marszom Równości we Wrocławiu od lat towarzyszą gwizdy i ataki środowisk nacjonalistycznych. Mirka Makuchowska rozpoznaje te same twarze podczas każdej manify.

Dlaczego więc miasto zezwoliło na organizację kontrmanifestacji, wiedząc że w tym samym czasie odbędzie się "Marsz Równości"? - Nie mamy podstaw prawnych, by na nią nie zezwolić. Musimy działać zgodnie z prawem. - mówi Julia Wach.

Policja: Zabezpieczymy obie manifestacje

Prawo mówi też, że w sytuacji kryzysowej, urzędnicy z wydziału bezpieczeństwa mogą rozwiązać zarejestrowaną manifestację podczas jej trwania. To daje więcej możliwości interwencji np. ze strony policji.

Kilka lat temu doszło do rozwiązania nazistowskiej manifestacji. Jednak jej uczestnicy pozwali miasto i sprawa ciągnęła się latami.

Paweł Petrykowski z wrocławskiej policji zapewnia, że sobotnie manifestacje będą odpowiednio zabezpieczone. Organizatorzy obydwu marszy poprosili miasto o ochronę policji. - Mamy nadzieję, że uczestnicy obu marszy, będą spokojni. Ale na pewno nie pozostaniemy bierni w sytuacji kryzysowej.

Na wrocławskim rynku w sobotnie popołudnie zaplanowano w sumie 3 manifestacje: O 13.00 Akcja Informacyjna na Temat Mniejszości Seksualnych, o 14.00 Marsz Równości, a o 16.00 Wrocławski Marsz Wolności Konopi.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM