Co to indeks i uniwersytet? Kraków zapłacił za przewodnik dla studentów

Co to są ćwiczenia, po co jest indeks - to, bez wątpienia, każdy student wiedzieć powinien. Ten, który nie wie, może liczyć na ściągę. Za taką ściągę w Krakowie zapłaciło miasto, kilkanaście tysięcy złotych.
Indeks to dokument potwierdzający bycie studentem, a uniwersytet to rodzaj szkoły wyższej. Takich rewelacji można dowiedzieć się z uczelnianego słownika pojęć. Układali go podobno sami studenci we współpracy z wykładowcami Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Chyba każdy wie co to są ćwiczenia, legitymacja czy magister, skoro zdawał egzaminy na wyższą uczelnię - mówi Kuba z pierwszego roku politologii, który przegląda słownik z ironicznym uśmiechem. - A jeśli ktoś nie wie, to niech wpisze w wyszukiwarkę, bo trochę wstyd - twierdzi. Podobnego zdania jest Ania Mazur, która właśnie zaczęła naukę na Uniwersytecie Pedagogicznym. - Robią z nas przedszkolaków, w dodatku niedouczonych - denerwuje się.

Odkrycie nr 2: "Ogłoszeń o pracę szukamy w prasie lokalnej"

To nie koniec przewodnikowych rewelacji. Studenci dowiedzą się z niego, że ogłoszeń o pracę należy szukać w lokalnych gazetach i w internecie, a jeśli "interesuje Cię praca w szeroko pojętych usługach warto poszukać ofert w miejscach, gdzie znajdują się takie firmy - trzeba pytać o warunki pracy i zostawić swoje aplikacje". Dodatkowe kursy i szkolenia "mogą stać się Twoim atutem".

Doktor Marta Smagacz-Poziemska z Instytutu Socjologii UJ, która koordynowała powstawanie przewodnika twierdzi, że zawarte w nim informacje to w większości pomysły samych studentów. - Dzisiaj dla młodych ludzi nie wszystko jest takie oczywiste - tłumaczy. - Nie wiedzą nawet, że e-maila do wykładowcy nie wypada zacząć od "witaj", a połapanie się w skomplikowanym, zhierarchizowanym świecie uczelni, może ich przerosnąć - wyjaśnia.

Co prawda w wydanej przez miasto książeczce można znaleźć kilka przydatnych informacji, jak na przykład gdzie kupić bilet okresowy MPK, jakie autobusy kursują na jakich trasach, czy gdzie znaleźć bar mleczy, ale tego można się dowiedzieć z każdego przewodnika dla turystów. - Być może pewne pojęcia i hasła ocierają się o banał - przyznaje Smagacz-Poziemska. - Ale nie wszyscy studenci mają nawyk szukania interesujących czy potrzebnych im informacji, są przyzwyczajeni, że dostają wszystko w pigułce - przekonuje.

Byleby tylko od takiej pigułki się nie uzależnili, bo za kilka lat wykształconej inteligenckiej elity będzie jak na lekarstwo.

DOSTĘP PREMIUM