Kościół: msza nad ciałem, nie nad urną. Będzie list do wiernych

Msza za zmarłego tylko nad ciałem, a nie urną - takie jest oficjalne stanowisko biskupów Kościoła katolickiego. To oznacza, że dla katolików pogrzeb ze spopieleniem oznacza dwa obrzędy - mszę nad ciałem, a dopiero potem kremacja i złożenie urny. 13 listopada wierni w kościołach mają wysłuchać listu na ten temat.
Dyskusję wokół tego tematu wzbudziły niedawne słowa wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskupa Stanisława Gądeckiego. Na spotkaniu w Przemyślu powiedział, że kremacja związana jest z tradycją pogańską, a "normalną, ordynaryjną formą pogrzebu jest pochówek ciała ludzkiego, bo tak był pochowany Chrystus".

Rzecznik Konferencji Episkopatu ksiądz Józef Kloch zaznacza, że Kościół nie jest przeciwny kremacji. - Ważne by w Kościele nie widzieć wroga kremacji, jest ona dopuszczalna - tłumaczy. Właśnie słowo "dopuszczalna", wielokrotnie podkreślane, jest tutaj kluczowe. Oznacza, że owszem, Kościół nie piętnuje tej formy pogrzebu, ani do niej nie zachęca, ale msze święte odprawiane sa wyłącznie nad ciałem zmarłego.

- Chrześcijaństwo oddaje cześć ciału zmarłego. Chrystus urodził się w ciele, cierpiał, umarł, zmartwychwstał również w ciele - wyjaśnia ksiądz Kloch - Ta forma, ze względu na nasze przyszłe zmartwychwstanie, jest preferowana też w chrześcijaństwie.

Dwa wyjątki

 Jednak procedury zdecydowanie utrudniają organizację katolickiego pogrzebu. W przypadku kremacji - trzeba się będzie liczyć z podwójnym obrzędem. Od tej reguły są dwa wyjątki - pierwszy gdy zwłoki trzeba sprowadzić zza granicy, drugi, gdy rozsiana po kraju rodzina nie jest w stanie dojechać na dwie osobne uroczystości.

 - Dla mnie osobiście to ponad 99 proc. wszystkich przypadków, bo proszę mi pokazać rodzinę, która mieszka tylko w jednej miejscowości - dodaje ksiądz Kloch.

13 listopada wierni w kościołach mają wysłuchać listu na ten temat wystosowanego przez Konferencję Episkopatu Polski.

Palący problem

Zarówno list jak i dyskusja na temat kremacji to nie tylko efekt daty w kalendarzu. W obliczu rosnącego zainteresowania taką formą pochówku, Kościół musiał zabrać głos i sprecyzować stanowisko. W samej tylko Warszawie rocznie odbywa się około czterech tysięcy kremacji w spalarni na komunalnym Cmentarzu Północnym.

 - Zarówno w Warszawie jak i w Polsce zainteresowanie spopieleniem z każdym rokiem rośnie - mówi Krystyna Kochman z Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Warszawie. - W spopielarni, którą dysponujemy, to około 10 proc. rocznie.

Ten wzrost to przede wszystkim wynik ekonomii pogrzebu. Spopielenie pozwala na zakup tańszej trumny, w której zwłoki zostaną skremowane. Przechowywane następnie w urnie mogą spocząć w kolumbarium lub grobie i tu kolejny ważny element wyliczenia - w jednej kwaterze można pochować znacznie więcej urn danej rodziny niż trumien, co obniża koszty pogrzebu także o cenę działki.

Rzeczniczka Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Warszawie zaznacza jednak, że zarządca cmentarza nie wpływa w żaden sposób na decyzję rodziny o formie pochwóku. Prawo natomiast nakazuje mu umożliwienie rodzinie takiej formy pochówku, jakiej sobie zażyczą i pomoc przy ewentualnym przekształcaniu grobu.

W przyszłości prawdopodobnie kremacja będzie wybierana jeszcze częściej. Oprócz ekonomii ważna będzie przestrzeń, szczególnie w dużych miastach, gdzie cmentarze powiększa się bardzo rzadko, a raz przyznana powierzchnia musi starczyć często na dekady.

Tak wyglądają narodziny - najlepsze zdjęcia agencji Reutera >>


Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM