Zaremba: Hajdarowicz jest dla nas obciążeniem

- O swoich decyzjach i wyborach zamierzam rozmawiać z czytelnikami. Nie przekonują mnie uwagi o "prawach właściciela" i "korporacyjnym ładzie" - pisze Piotr Zaremba w komentarzu do sytuacji publicystów "Rz" i "Uważam Rze". Właścicielem obu tytułów jest obecnie Grzegorz Hajdarowicz, który odwołał ze stanowiska naczelnego "Rz" Pawła Lisickiego i zapowiedział dalsze zmiany kadrowe.
- Na pierwszym spotkaniu z panem Hajdarowiczem powiedziałem mu, że mamy dziś swoisty pat. My może i jesteśmy obciążeniem dla niego, niech będzie. Ale i on jest obciążeniem dla nas - ocenia Zaremba.

- Jako właściciel pisma Grzegorz Hajdarowicz wzbudzi, już budzi obawy naszych czytelników czy to jest aby "ten sam" tygodnik - tłumaczy. Nawołuje czytelników, żeby przekonali się niezależności "Uważam Rze", sięgając po kolejne numery.

- Wypowiadanie swoich sądów w gazecie nie jest taką samą komercyjną działalnością jak produkowanie gwoździ. A kilka tysięcy listów od Państwa, to wyraz zaufania dużo ważniejszy niż zaufanie najbardziej zwycięskiego w danej chwili wydawcy czy obdarzonego największymi uprawnieniami naczelnego - pisze.

"Gdyby nie nasz opór, kurs byłby jeszcze twardszy"

Dziennikarz tłumaczy okoliczności powstania listu otwartego w obronie Lisickiego: - Autorzy sugerujący, że wydawca nie miał innego wyjścia jak zmienić naczelnego bronionego przez swoich dziennikarzy, nie piszą prawdy. Napisaliśmy swój list w momencie, kiedy już wiedzieliśmy, jakie są zamiary Grzegorza Hajdarowicza, co chce zrobić z Pawłem Lisickim i kogo typuje na jego następcę. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że gdyby nie nasz opór, kurs na całkowitą zmianę wszystkiego byłby jeszcze twardszy.

Zaremba krytykuje też artykuł Adama Leszczyńskiego z "Gazety Wyborczej", pisząc, że Leszczyński przekonuje do "prawie feudalnej wizji relacji dziennikarz-wydawca".

"Będę rozmawiał z Wróblewskim po Wszystkich Świętych"

- Inną sprawą jest "Rzeczpospolita". Zmiana naczelnego jest w tej redakcji wyraźną zmianą linii - pisze publicysta. Odpiera argumenty Hajdarowicza, który zmianę naczelnego uzasadniał stratami, jakie przyniósła "Rz" w zeszłym roku: - Straty z ostatniego roku to wyraz kłopotów rynku medialnego, głównie spadku reklam, dotykającego wszystkich. Lisicki był naczelnym od 2006 roku i wcześniej za jego rządów, także w roku 2010, ta firma miała zyski.

"Z nowym naczelnym pismo pogrąży się w majestatycznej izolacji"

O nowym naczelnym "Rz", Tomaszu Wróblewskim Zaremba pisze: - Jest to człowiek w moim przekonaniu niezależny od obecnego rządu. Ale ma inne poglądy niż większość z nas, a jego deklaracja nie podejmowania polemik z gazetami "lewicowymi" może budzić obawy, że "Rzepa" pogrąży się w majestatycznej izolacji. Do tego dochodzi kontrowersyjne co najmniej stwierdzenie o wyższości indywidualizmu nad wspólnotą.

- Ta wyraźna zmiana linii stawia każdego komentatora "Rzeczpospolitej" przed pytaniem, czy to nadal jego gazeta. Ja zacznę rozmowę na ten temat od wymiany zdań z nowym naczelnym - bo takie są dobre obyczaje. Ale podejmę decyzję bardzo szybko: zaraz po Wszystkich Świętych - dodaje na koniec.

Dziennikarze kontra Hajdarowicz

Otwarty spór dziennikarzy z nowym właścicielem pism trwa od listopada. Dwunastu publicystów pism opublikowało list otwarty, w którym apelowali o to, aby Paweł Lisicki pozostał naczelnym "Rz" i "Uważam Rze". W odpowiedzi Hajdarowicz zaproponował krytykom, by dostarczyli mu biznesplany, które mogłyby poprawić sytuację finansową wydawnictwa. Lisicki został odwołany ze stanowiska, zastąpił go Tomasz Wróblewski. Decyzję o odejściu z dziennika podjął też Piotr Semka.

DOSTĘP PREMIUM