"Genialne lądowanie, jak na rzece Hudson". Jak to wyglądało i dzięki czemu się udało?

- To było genialne lądowanie. Wszystkie służby spisały się doskonale. To była elita elit - mówi w Tomasz Białoszewski, ekspert i publicysta lotniczy. Tłumaczy, jak zadziałał system alarmowy i jak przygotowany jest samolot na tego typu sytuacje.
Maciej Jarząb: Jak pan ocenia dzisiejsze lądowanie Boeinga 767?

Tomasz Białoszewski: Genialne lądowanie! W skali do dziesięciu, powiedziałbym, że na 12. Kapitan samolotu jest doświadczonym szybownikiem To przypomina cud na rzece Hudson. Kapitan tamtego samolotu także wylatał na szybowcach kilka tysięcy godzin. Ludzi, którzy mają za sobą duże doświadczenie szybowcowe, sytuacje awaryjne w powietrzu nie zaskakują. Zadziałało więc wszystko razem: świetnie wyszkolony pilot, doskonałe procedury.

Samolot krążył nad lotniskiem - po co i czy są specjalne, wyznaczone miejsca, gdzie może to robić?

- Tak, są to tzw. strefy holdingowe, czyli strefy bezpieczeństwa, w których nie ma innych samolotów. Maszyna może tam przeczekać sytuację awaryjną, czekać np. na udrożnienie pasa. W tym przypadku jednak nie chodziło o udrożnienie, lecz przygotowanie pasa. Służby ratunkowe zadziałały tu błyskawicznie i bezbłędnie. Pas został pokryty odpowiednim środkiem gaśniczo-poślizgowym, by do maksimum zmniejszyć tarcie samolotu, kiedy będzie "siadał na brzuchu"

Samolot podchodzący do lądowania musi - zgodnie z procedurami - mieć odpowiedni zapas paliwa, które pozwoli mu m.in. w takiej sytuacji poczekać lub odlecieć na lotnisko zapasowe. W tym przypadku samolot musiał się tego zapasy pozbyć. Krążył by wypalić paliwo i maksymalnie zmniejszyć masę samolotu przed lądowaniem.

Lotnisko zostało przygotowane - pas pokryto specjalną pianą. A czy samolot jest konstrukcyjnie przygotowany do takiego lądowania?

- Tak. Samolot konstrukcyjnie jest przygotowany, by wykonać lądowania na tzw. brzuchu. Spód samolotu jest grubszy niż jego górna część. Pod kabiną pasażerów dodatkowo znajdują się luki bagażowe, które wzmacniają spód.

W jaki sposób załoga mogła zostać poinformowana o tym, że podwozie nie działa?

- Są trzy kontrolki informujące o podwoziu. Kiedy podwozie się wysunie i zostanie zablokowane wówczas zapalają się zielone kontrolki. Jeśli się nie zapalą, piloci wiedzą, że coś jest nie tak. Uruchomiona zostaje procedura alarmowa.

Wtedy wystartowały myśliwce, które miały asystować?

Tak. Dwa myśliwce F-16 zostały poderwane także po to, by ocenić stan zewnętrzny samolotu. Potwierdziły, że podwozie rzeczywiście się nie wysunęło

Czyli wszystkie służby się spisały

Wydarzył się wypadek bez precedensu, który mógł skończyć się tragicznie. Ale ta sytuacja pokazała, jak sprawnie w takich sytuacjach można działać. I nie chodzi jedynie o załogę. Ludzi, którzy mogą sobie pogratulować, jest znacznie więcej. Wszystkie służby spisały się doskonale - szpitale, oddziały ratunkowe, Lotnicze Pogotowie Ratunkowe postawione w stan gotowości i przede wszystkim świetnie wyszkoleni strażacy na Okęciu, którzy są elitą elit. To lądowanie może znaleźć się w podręcznikach szkoleniowych.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM