"Cenzurowanie ks. Bonieckiego ośmiesza Kościół" [KOMENARZE]

- Cenzurowanie ks. Bonieckiego w imię jakkolwiek rozumianej "poprawności eklezjanej" ośmiesza Kościół - przekonuje Piotr Mucharski, naczelny "Tygodnika Powszechnego". Podobnie, zakaz wypowiedzi w mediach dla ks. Bonieckiego ocenia katolicki dziennikarz Zbigniew Nosowski. - Wstydzę się, że jest to możliwe w moim/naszym Kościele - przyznaje.
Ks. Adam Boniecki decyzją władz Zgromadzenia Księży Marianów ma zakaz wypowiadania się w mediach i publicznych wystąpień. Boniecki, b. szef "Tygodnika Powszechnego" w poniedziałek wystąpił w "Kropce nad i", gdzie nie bronił obecności krzyża w Sejmie i nie potępił Janusza Palikota.

Decyzję zakonu oceniają katoliccy publicyści.

- Nie ma powodu, ani dobrych argumentów przeciw, by tego rodzaju wola nie została przez tych, którzy ją wyrazili, publicznie uzasadniona. Decyzja o zakazie wypowiadania się w mediach dotyczyła osoby, która ma niemal codzienny kontakt z mediami i cotygodniową autorską audycję telewizyjną - pisze w internetowym wydaniu tygodnika Piotr Mucharski.

"Czy i w którym momencie sprzeniewierzył się Ewangelii"

- Jest on przecież osobą publiczną, ze wszystkimi obowiązkami, którym musi w związku z tym sprostać - przypomina naczelny "Tygodnika Powszechnego".

I zaznacza. - Powinniśmy się dowiedzieć, jakie za ową decyzją stały argumenty. Czy - i w którym momencie - w poniedziałkowej rozmowie z Moniką Olejnik w "Kropce nad i" ks. Boniecki sprzeniewierzył się Ewangelii i swemu powołaniu? Zbieżność dat emisji tego programu i decyzji władz zakonnych jest uderzająca. Anonimowe fora internetowe i media huczą od spekulacji po decyzji Marianów. Pora, by je przeciąć. Albo decyzję wycofać (to nie do pomyślenia - oczywiście) - pisze. Zdaniem Mucharskiego debata wokół Nergala, czy krzyża w Sejmie, "została sprowadzona do sporu o pryncypia wiary". - Lecz - co ks. Boniecki próbował uświadomić - działa się poza nimi, w aurze politycznej i kulturowej doraźności. Czyli wpisana w ramy wojny, której już wszyscy mają dość - jałowej, nudnej, bezproduktywnej, z góry przegranej dla obu stron - pisze Mucharski.

Nosowski: Kościół za to ciężko odpokutuje

Z kolei Zbigniew Nosowski decyzje ws. ks. Bonieckiego ocenia jako "zdumiewającą. - Wstydzę się, że jest to możliwe w moim/naszym Kościele. Myślę, że ci, którzy podejmują takie decyzje, będą musieli ciężko za nie odpokutować. Płacić za nie bowiem będziemy wszyscy jako wspólnota katolicka w Polsce. I obawiam się, że będzie to cena wysoka! - pisze na swoim blogu .

- Zamykanie ust cenionemu zakonnikowi-publicyście to gorzej niż gol samobójczy! Zwłaszcza że zarzuty do jego wypowiedzi (jak się można domyślać, bo przecież nikt oficjalnie o sprawie nie poinformuje ) nie dotyczyły spraw doktrynalnych. Z komentarzami Bonieckiego w sprawach społeczno-politycznych nie trzeba się zgadzać, ale po jakie licho i w imię czego administracyjnie go uciszać? - pyta publicysta.

"W Polsce właśnie mury wznosimy"

- W ubiegłym tygodniu gościł w Warszawie kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury. Mądrze, ciekawie i głęboko mówił o konieczności odnajdywania zerwanych dróg porozumienia między Kościołem a współczesną kulturą i sztuką, o podejmowanych przez siebie wysiłkach dialogu z niewierzącymi, humanistami i poszukującymi. W Watykanie burzą mury nieufności, a w Polsce właśnie je wznosimy - podsumowuje Nosowski.

DOSTĘP PREMIUM