Znów awaryjne lądowanie na Okęciu. Pęknięta szyba w kokpicie

Na lotnisku Okęcie ponownie awaryjnie lądował samolot, tym razem Boeing 737. Maszyna lecąca do Brukseli miała pękniętą szybę w kokpicie. Obyło się bez żadnych kłopotów. Informację o lądowaniu dostaliśmy na Alert24.
- Znowu coś się dzieje na Okęciu. Na płycie pełno straży i obsługi. Samolot lądował bez oświetlenia. Ja siedzę w samolocie do Londynu i wszystko widzę - pisał nasz czytelnik.

"Lądowanie awaryjne widzieliśmy we wtorek"

Samolot wyleciał z lotniska na warszawskim Okęciu o 19:35. Kilkanaście minut po starcie maszyna zawróciła z przyczyn technicznych. Rzecznik Portów Lotniczych Przemysław Przybylski tłumaczy, że lądowanie było w trybie awaryjnym - Lądowanie awaryjne widzieliśmy we wtorek - tłumaczył różnicę. Oznacza to, że samolot lądował normalnie, ale pilot zwrócił się o asystę straży pożarnej i służb ratowniczych. - Pilot zgłosił usterkę. Wylądował bez problemu. Akcja nie była konieczna - relacjonuje portalowi Gazeta.pl Przybylski. Dodał, że usterka została już usunięta i od decyzji pilota zależy, czy będzie kontynuował rejs. Pilot zdecydował się lecieć. Maszyna wystartowała o 20.30.

Lotnisko znów sparaliżowane. Mgła

Do późnego wieczora w Warszawie była mgła, która niemal sparaliżowała pracę lotniska. Kłopoty rozpoczęły się po 17.00. O 17.20 wylądował jeszcze samolot LOT z Aten. Później lądowania w Warszawie wstrzymano. Po 21.00 pogoda nad Warszawą poprawiła się i ruch na lotnisku Chopina został wznowiony - poinformował Przemysław Przybylski. - Warunki pogodowe na lotnisku Chopina poprawiły się na tyle, że samoloty mogą już lądować i startować. Trudno powiedzieć, jak długo potrwa ta poprawa - prognoza pogody mówi, że taka widzialność może panować aż do rana - powiedział rzecznik.

Wtorek. Boeing 767 ląduje na brzuchu

We wtorek cała Polska śledziła zakończony szczęśliwie dramat boeinga 767. Z powodu awarii podwozia samolot lecący z Newark do Warszawy z 230 osobami na pokładzie, przez kilkadziesiąt minut krążył nad Okęciem. Potem lądował bez podwozia, "na brzuchu". Lądowanie - dzięki umiejętnościom załogi - przebiegło absolutnie prawidłowo, nikomu z pasażerów nic się nie stało. Jednak leżący na pasach startowych wrak maszyny na ponad dobę sparaliżował lądowania i starty z Lotniska Chopina.

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny