[RELACJA] Kurkiewicz: Atakowały nas bojówki. Marsz i tak nie przejdzie

- Byliśmy atakowani przez grupy narodowców od strony Wilczej. Kilkudziesięcioosobowe, skrajnie agresywne grupy. Teraz właśnie znowu się coś dzieje - relacjonuje w rozmowie z TOKFM.pl Roman Kurkiewicz, publicysta ?Przekroju?.






Godzina 15.45: - Jestem na ul. Marszałkowskiej, między Wilczą a Hożą. Policja walczy z uczestnikami Marszu Niepodległości. U nas spokojnie. Są przemówienia, występy. Tam zaś została użyta broń gładkolufowa, gaz łzawiący, armatki wodne. Wygląda na to, że trasą, którą sobie neofaszyści zaprojektowali, nie przejdą, bo im to uniemożliwiliśmy - relacjonuje dla TOKFM.pl Roman Kurkiewicz, publicysta "Przekroju" .

Mówi: - Byliśmy atakowani przez grupy narodowców od strony Wilczej. Kilkudziesięcioosobowe, skrajnie agresywne grupy. Właśnie znowu się coś dzieje od ulicy Wilczej, policja nadjeżdża z posiłkami i osłania nas radiowozami. Narodowcy usiłowali wedrzeć się w tłum, rzucali kostką, którą wcześniej prowokatorzy wydłubywali z chodników. To były dwa lub trzy bardzo nieprzyjemne incydenty.

- Teraz wygląda na to, że kibice nas atakują. Grupy z Marszu Niepodległości, które się nie podporządkowały, żeby iść inną trasą, rozproszyły się po różnych częściach miasta i próbują tutaj dotrzeć - mówi.

Krauze: Moment kulminacyjny mamy za sobą

- Stoimy w dwa tysiące osób w takim małym getcie - otoczeni przez policję - opowiadał reżyser Krzysztof Krauze na antenie TOK FM. - Chyba moment kulminacyjny mamy za sobą. Pochód zatrzymała policja, doszło do jakichś przepychanek, uruchomiono działka wodne. Po kilkunastu minutach pochód został skierowany w ul. Waryńskiego. Przez moment wyglądało to dosyć niebezpiecznie. Tutaj - w Kolorowej - jesteśmy odcięci od świata.

- Te petardy do nas nie doleciały. Temperatura tutaj powoli opada - zapewniał.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM