''Bulwersujące. Dlaczego ściągnięto anarchistów z Niemiec? Po co ta konfrontacja?''

- Jestem całkowicie zbulwersowana obydwoma wydarzeniami - Marszem Niepodległości i Kolorową Niepodległą. Nie powinno dojść do konfrontacji tych ludzi - uważa dr Anna Materska-Sosnowska, politolożka z UW. I diagnozuje: - Ich marsze to poszukiwanie alternatywnych grup przynależności.
- Mam nadzieję, że organizatorzy obydwu wydarzeń zostaną pociągnięci do odpowiedzialności, również finansowej - mówi Materska-Sosnowska. Jej zdaniem zarówno Marsz Niepodległości, jak i Kolorowa Niepodległa, przybrały oburzający charakter. - Nie powinno dojść do konfrontacji tych ludzi - dodaje politolożka. Przypomina: - To PiS rozszerzył swoje listy wyborcze i wciągnął na nie Fundację Republikańską, która współorganizowała Marsz. Nie wiem też, czemu Porozumienie 11. Listopada ściągnęło z drugiej strony anarchistów z Niemiec?



I kontynuuje: - Niestety, jeżeli idzie się w grupie, która ściągnęła z Polski ludzi "gotowych do demonstranci", to trudno jest mi uwierzyć, żeby organizatorzy zakładali pokojowe przejście. Jeżeli ściągamy kiboli, to powinniśmy brać pod uwagę jak to się może skończyć - mówi komentatorka. - Tak jak uważam, że ściąganie anarchistów to szukanie rozróby, tak ściąganie kiboli jest tym samym.

"Mają prawo do demonstracji, ale..."

- Skoro ludzie chcą protestować, mają do tego prawo - podkreśla jednak dr Materska-Sosnowska. - Cieszy mnie też, że powstaje ruch, który sprzeciwia się ruchowi nacjonalistów. Źle za to, że doszło do konfrontacji - dodaje.

Jej zdaniem nie ma jednak szans na to, żeby kiedyś doszło do wspólnych obchodów święta niepodległości. - Nie ma takiej możliwości. Środowiska związane z Młodzieżą Wszechpolską, ONR i kibicami, którzy mają na twarzach hasła: bóg, honor, ojczyzna, nie są zainteresowane marszem z ludźmi o innych poglądach.

- Ich marsze to poszukiwanie alternatywnych grup przynależności. Rozmawiałam ostatnio ze studentami - normalnymi, dziennymi. I oni są cholernie dumni, że są kibicami Legii Warszawa. Ok, mają do tego prawo. Ale pociąga ich między innymi to, że jest w tym nurt patriotyczny, że opiekują się powstańcami - mówi politolożka. - Skoro mało jest grup, które organizują tego typu patriotyczne eventy, to młodzież tego tym bardziej szuka. Poza tym to bardzo dumne hasło: bóg, honor, ojczyzna. I do tego z tym hasłem można wziąć pałę i komuś przylać. Z drugiej strony jednak jest grupa, która bierze hasło "tolerancja" i robi to samo. Jednak nie widziałam ich brutalnego zachowania, żeby atakowali policję.

Zdaniem Materskiej-Sosnowskiej władze dobrze gospodarują ludzi młodszych i starszych w święto niepodległości. Problemem jednak jest ta grupa "pomiędzy". - Była już rozmowa w zeszłym roku, że miasto powinno się zastanowić, czy nie powinno być radosnych koncertów, a nie tylko pompa. Młodzież ani "kolorowa", ani "endecka" nie jest zagospodarowana, nie ma dla niej propozycji. Władze powinny pomyśleć o tym w przyszłym roku.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM