Dziewulski: Policja zachowała się perfekcyjnie. Ratusz - skandalicznie

Działania policji w czasie piątkowych zamieszek przy okazji obchodów Święta Niepodległości były ?perfekcyjne? - ocenił w TOK FM Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta. - Nie mam żadnych zastrzeżeń. Policjanci byli ruchliwi, dokładni... Reprymendy od premiera na pewno nie będzie - uznał, dodając, że dużo gorzej zachował się za to stołeczny Ratusz.
Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta i były główny specjalista w Komendzie Głównej Policji był wczoraj na placu Konstytucji, na którym doszło do starć między policją a uczestnikami Marszu Niepodległości. Specjalista na antenie TOK FM bardzo chwalił akcję policjantów.



- Weszli bardo zdecydowanie wtedy, kiedy poleciały pierwsze kamienie. Nie czekali już na efekty tego rzucania kamieniami, aż któryś z policjantów zostanie poważnie ranny, tylko ruszyli do boju. Zresztą zrobili to absolutnie perfekcyjnie - stwierdził. I dodał: - Jestem przekonany, że policjanci nie otrzymają reprymendy od premiera.

"Ruszyli w rejon zagrożenia w odpowiednim momencie"

Były antyterrorysta podkreślał, że wczorajsze działanie policji na placu Konstytucji, zminimalizowało ryzyko eskalacji zamieszek. - Najprostszą metodą jest wprowadzenie policjantów w określone miejsce, stworzenie szyku i kazanie im tam czekać. Jest to jednak niebezpieczne dla policjantów - wskazał, dodając, że w wielu przypadkach lepiej, by policjanci trzymali się na uboczu wydarzeń i "uderzali dopiero w momencie, kiedy zagrożenie jest już bardzo realne". - I policjanci wczoraj tak się właśnie zachowywali. Ruszali w rejon zagrożenia biegiem, starając się szybko zmienić swoje miejsce położenia. (...) Ten sposób był perfekcyjny - podkreślił.

Przytoczył też inny przykład "wzorowego" zachowania policji wczoraj. - Pokazała swoją agresję wcześniej, niż mogło dojść do zdarzenia. Tłum szedł na nich. Policjanci skierowali w jego stronę broń gładkolufową, czekając na komendę otwarcia ognia. Sam fakt, że podnieśli tę broń, spowodował opamiętanie tłumu - wyjaśnił.

Dziewulski przypomniał, jak policjanci zachowali się już na samo zakończenie demonstracji pod pomnikiem Dmowskiego: - W sposób niezwykle dokładny próbowali ciąć ten tłum przez takie spokojne, aktywne schodzenie do niego i odcinanie ludzi z tłumu i rozpraszaniem ich. Nie dochodziło przy tym do fizycznej przemocy.

"Należy zakazać zakrywania twarzy na demonstracjach"

Specjalista podkreślał, że priorytetem policji wczoraj było niedopuszczenie do konfrontacji narodowców z antyfaszystami. - Gdyby do takiej konfrontacji doszło, policja byłaby zdeptana i premier miałby dziś w ręku tylko pióro i podawałby dymisji - stwierdził i dodał, że Ratusz mógł jednak rozważyć wcześniej niedopuszczenie do organizacji któregoś ze zgromadzeń.

Według Dziewulskiego, to na organizatorach spoczywa odpowiedzialność za tych, którzy dołączali do ich przemarszów czy manifestacji. - Ten, kto organizuje taki przemarsz, nie może zrzucać na karb policji, że do takiego przemarszu dołączają grupki bandytów, chuliganów, złodziejów. (...) W jaki sposób policja ma rozpoznawać ludzi, którzy dochodzą do takiej demonstracji? - pytał retorycznie.

Rozpoznawanie ewentualnych chuliganów - jak wskazał były antyterrorysta - ułatwiłby na pewno zakaz zakrywania twarzy podczas tego typu zgromadzeń.

Jedyny błąd popełnił Ratusz - nie policja

Czy policja popełniła wczoraj jakiś błąd? - Był jeden błąd, bardzo poważny, ale nie dotyczył policji - odpowiedział Dziewulski, wyjaśniając, że błędu dopuścił się Ratusz Warszawy. W pewnym momencie telewizja podała, że Marsz Niepodległości został zdelegalizowany, co podchwyciła policja. - Niestety stanowisko dowodzenia, które należało do Ratusza, nie potrafiło w odpowiedni sposób kierować informacjami, które docierały do policji - skonstatował.

Informacja o delegalizacji marszu okazała się nieprawdziwa dopiero po dłuższej chwili zamieszania. - Policjanci zostali narażeni na podejmowanie niewłaściwych decyzji. Kiedy przyjmuje się taką informację, zmienia się taktykę postępowania. Inaczej podchodzi się do demonstracji, która jest legalna, a inaczej do takiej, która jest nielegalna. Do tej drugiej podchodzi się dużo agresywniej - wyjaśnił Dziewulski i dodał: - Brak przepływu tego typu informacji na stanowisku kierowania jest niestety na poziomie skandalu.

Były szef ochrony Aleksandra Kwaśniewskiego wyjaśnił także konieczność działań prowadzonych przez wywiadowców w cywilnym przebraniu. - Państwo oczekują od policji efektów. Zadaniem policji natomiast jest nie tylko pranie pałą, ale także zatrzymywanie tych, którzy popełniają przestępstwa - mówił Dziewulski. - Nigdy z szyku, który stoi, nikt sobie nie wyskakuje, by zatrzymać kogoś, kto jest 100 metrów dalej. Gdyby tak robiono, szyk przestałby być szykiem obronnym. (...) To jest funkcja tych, którzy działają w cywilu - dodał.



DOSTĘP PREMIUM