Helsińska Fundacja: Mężczyzna zmarł w zakładzie karnym. Rodzina nie wie dlaczego

Wiadomo, że zmarł w zakładzie karnym. Jednak jego rodzina nie może dowiedzieć się, co tak naprawdę się stało - alarmuje Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Fundacja stara się, by prokuratura wyjaśniła sprawę tajemniczej śmierci więźnia z zakładu karnego w Wołowie.
Mężczyzna siedział w więzieniu przez 4 lata. Zmarł w lipcu tego roku. Wiele więcej nie wiemy. Po doniesieniach rodziny sprawą zajęła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka - dowiedziało się Radio TOK FM.

- Dostaliśmy informacje, że współwięźniowie mężczyzny prosili o wezwanie pogotowia, ale jak wiemy żadnego wezwania nie było. Nad ranem więzień zmarł - mówi Maria Ejchart z fundacji. Jednak zakład karny w Wołowie (dolnośląskie) nie podaje informacji o tym, czy zmarły chorował i czy ktokolwiek udzielał mu pomocy medycznej.

Jak zapewnia Ejchart, w związku z brakiem informacji, Helsińska Fundacja wystąpiła o wyjaśnienia do prokuratury w Wołowie. Okazało się, że prokuratura zna sprawę i już od lipca prowadzi śledztwo. - Postępowanie dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci - mówi Ejchart.

Prokuratura czeka teraz na ekspertyzy, głównie na opinie instytutu ekspertyz sądowych. Helsińska Fundacja przypuszcza że chodzi o sprawdzenie, czy mężczyzna nie był pod wpływem narkotyków.

O wyjaśnienie sprawy walczą rodzice zmarłego bo pół roku po śmierci syna nie wiedzą co wydarzyło się w jego celi.

Więcej na ten temat w środę w Radiu TOK FM i na Tokfm.pl

DOSTĘP PREMIUM