Seremet: nakaz odsłaniania twarzy na demonstracjach? Najpierw trzeba się zastanowić

PRZEGLĄD PRASY. Zdejmowanie kominiarek kibolom na stadionach to nie to samo co zmuszanie demonstrujących w obronie swych praw do odsłaniania twarzy - uważa prokurator generalny Andrzej Seremet. W wywiadzie dla ?Gazety Wyborczej?zapowiada, że jeżeli powstanie przepis zakazujący zasłaniania twarzy podczas demonstracji, to najprawdopodobniej zaopiniuje go negatywnie.
- Pomysł w odniesieniu do kibiców był słuszny. Ale w przypadku uczestników zgromadzeń mam poważne zastrzeżenia do idei podobnego rozwiązania - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". I tłumaczył: są zgromadzenia, których uczestnicy chcą pozostać anonimowi, bo nie chcą być rozpoznani przez tych, przeciwko którym demonstrują. - Nie przekonuje mnie teza, że jeżeli chce się głosić jakiś pogląd, to trzeba mieć odwagę go bronić, odkryć twarz - mówił Seremet.

W jego opinii, są przypadki, w których nakaz odsłaniania twarzy obracałby się przeciwko istocie zgromadzenia, np. przy protestach pracowników przeciwko panującym w ich firmie warunkom zatrudnienia.

"Prawo pod wpływem chwili"

Zdaniem Seremeta pomysł nakazu odsłaniania twarzy jest tworzeniem prawa pod wpływem chwili. W jego opinii wcześniej należy zastanowić się czy należycie wykorzystano istniejące rozwiązania, a dopiero w razie stwierdzenia, że zrobiono wszystko, a mimo to danego zjawiska nie udało się opanować, można myśleć o zmianie prawa.

Prokurator generalny zapowiedział, że jeżeli powstanie przepis zakazujący zasłaniania twarzy podczas demonstracji, to najprawdopodobniej zaopiniuje go negatywnie.

Odnosi się także do zawiadomienia w sprawie podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez prezydenta Warszawy ws. wydania zgód na zgromadzenia 11 listopada - Kolorową Niepodległą i Marsz Niepodległości. Podkreślił, że "poważnie się zastanawia" nad brakiem zakazu w odniesieniu do Kolorowej Niepodległej, w sytuacji gdy "zapewne odpowiedzialni urzędnicy dysponowali wiedzą o istocie tego zgromadzenia". A była nią blokada Marszu Niepodległości.

Dodaje jednak, że nie można zakładać a priori, że ktoś użyje przemocy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM