Radziszewska odpowiada feministkom i atakuje Kongres Kobiet. "Im nie zależy..."

"Czas najwyższe postawić sprawę jasno. W lewicowo-feministycznej ideologii równe traktowanie (...) właściwie sprowadza się tylko do dostępu do aborcji na żądanie (...) i przeciwstawiania się "katolickiej obłudzie" (czymkolwiek ona nie była)" - pisze dzisiaj w "Gazecie Wyborczej" Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. Odniosła się m.in. do komentarzy, które publikowaliśmy na TOKFM.pl.
"Z pewnością konstruktywna krytyka to coś pożądanego. Nie można jednak za nią brać inwektyw, kłamstw i ideologicznie powodowanej głuchoty na argumenty kogoś, kto w sprawie przeciwdziałania dyskryminacji ośmiela się mieć inne zdanie i działa zgodnie z kompetencjami, a nie na ideologiczne zamówienie" - pisze Elżbieta Radziszewska w "Gazecie Wyborczej".

Odpowiada tym samym na krytykę, jaka spływa na nią ze strony działaczek - prof. Magdaleny Środy, Kazimiery Szczuki, Wandy Nowickiej i Katarzyny Kądzieli. Szczuka komentowała dla TOKFM.pl pracę Radziszewskiej: "Minister sama zapewnia, że bardzo dużo robi, ale jak te dokonania zaczynamy przeglądać z jej własnych deklaracji, to naprawdę jest niedużo jak na cztery lata. Powiedziałabym, że wręcz mizernie - to wszystko można było załatwić w miesiąc".

Dodała: "Słuszne jest protestowanie przeciw seksistowskim reklamom i zajmowanie się równym traktowaniem i niedyskryminacją, ale minister Radziszewska po prostu nie spełniła żadnych oczekiwań w tych kwestiach". I to m.in. właśnie na te słowa pełnomocnik rządu ds. równego traktowania dzisiaj odpowiada.

"W lewicowo-feministycznej ideologii..."

"Czas najwyższe postawić sprawę jasno. W lewicowo-feministycznej ideologii równe traktowanie (wbrew przepisom prawa - definicja równego traktowania jest zapisana i w dyrektywach UE i w polskich ustawach) właściwie sprowadza się tylko do dostępu do aborcji na żądanie, tzw. praw reprodukcyjnych, i przeciwstawiania się "katolickiej obłudzie" (czymkolwiek ona nie była)" - czytamy w tekście Elżbiety Radziszewskiej.

"Była fatalna" - przeczytaj, jak Szczuka oceniła pracę Radziszewskiej >>>

Podkreśla ona, że aktywistki ją atakujące nie interesują się dyskryminacją takich grup, jak np. seniorów, Romów, czy też niepełnosprawnych intelektualnie.

"Uczestniczki Kongresu Kobiet czują się oszukane"

Radziszewska odnosi się także do komentarza prof. Magdaleny Środy pt. "Radziszewska za aborcją!!". Środa wywodzi w nim, że uczestniczki Kongresu Kobiet przez wiele miesięcy ustalały wspólne stanowisko w wielu kwestiach, a Elżbieta Radziszewska uczestnicząc w samym kongresie "tak jak wszystkie uczestniczki Kongresu - dała swoja zgodę na to, o co Kongres walczy od lat i w czym wspierają nas zagraniczni goście; a mianowicie: o prawo do aborcji, edukacji seksualnej, parytetów na listach wyborczych, kwot w zarządach spółek a także na konieczność powołania pełnomocniczki do spraw równego traktowania, która nie byłaby z rozdania partyjnego (ani kościelnego), lecz z konkursu kompetencji (to jeden z najważniejszych postulatów KK)".

"Nie wiem, czy ta reprezentacja (uczestniczki Kongresu Kobiet - red.) nie ogranicza się już (...) wyłącznie do środowisk radykalnych feministek" - pisze dzisiaj pełnomocniczka ds. równego traktowania. "Wciąż dochodzą do mnie głosy uczestniczek Kongresu, które czują się oszukane i zmanipulowane przez feministyczne organizatorki. Czy Środzie et consortes naprawdę chodzi o dobro wszystkich Polek?" - pyta Radziszewska.

"Feministyczna ideowość i empatia?"

Zdaniem Radziszewskiej wymienionym przez nią krytyczkom nie zależy na rozwiązywaniu problemów, z którymi na co dzień muszą borykać się Polski. Wymienia wśród nich problem równego traktowania w pracy, niemożliwość awansu, molestowanie seksualne, przemoc domową. "Jeśli już feministki tę tematykę wspominają, to pewnie po to tylko, aby mogła ona służyć im za zasłonę dymną do dalszego propagowania dostępu do aborcji na żądanie" - pisze.

Dalej Radziszewska sugeruje, że można też poddawać w wątpliwość jakość pobudek, którymi kierują się feministki. Przytacza przykład wyroku sądowego, który przyznał, że dopuszczalne jest używanie stwierdzenia, że Wanda Nowicka "jest na liście płac" przemysłu, zajmującego się m.in. antykoncepcją. "Feministyczna ideowość, jak widać, nie niewiele ma wspólnego z prawdziwą empatią i walką o równe traktowanie" - konstatuje pełnomocnik ds. równego traktowania.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM