Zakaz wypowiedzi dla ks. Bonieckiego podtrzymany. Marianie nie uzasadniają. Bo nie

Ks. Paweł Naumowicz MIC, przełożony Zgromadzenia Księży Marianów, w specjalnym oświadczeniu podtrzymał decyzję zakonu o zakazie publicznych wypowiedzi dla ks. Bonieckiego. Nie uzasadnił też tej decyzji. Tłumaczy to autonomią zakonu. - Próby zmuszenia do rezygnacji z niej są sprzeczne z zasadami wolności, tolerancji i wzajemnego szacunku - pisze Naumowicz.
"Kierując się dobrem Kościoła, Zgromadzenia i wszystkich współbraci, przełożeni decydują o charakterze pracy każdego z zakonników, kierunkach apostolatu, kontaktach z osobami spoza Zgromadzenia itd. Zgodnie z tymi zasadami, jasno określonymi w Kodeksie Prawa Kanonicznego i naszych mariańskich Konstytucjach, jako ordynariusz ks. Adama Bonieckiego MIC, podjąłem decyzję o ograniczeniu jego medialnej działalności do "Tygodnika Powszechnego" i tę decyzję podtrzymuję" - pisze w specjalnym oświadczeniu przełożony zakonu marianów, do którego należy ksiądz Boniecki.

Przełożony przypomina, że zakonnicy składają śluby: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. - O zgodność życia i posługi z Ewangelią, charyzmatem, tradycją i prawem Kościoła i Zgromadzenia, mają się troszczyć wszyscy zakonnicy, ale w sposób szczególny przełożeni - tłumaczy ksiądz Naumowicz.

Zakon jak dom. Ma swoje prawa

Dodaje też, że publicznego podania przyczyn decyzji ws. księdza Bonieckiego nie będzie. - Zgromadzenie Księży Marianów, podobnie jak Państwa domy, wspólnoty, redakcje, firmy i instytucje, cieszy się właściwą sobie autonomią -pisze ks. Naumowicz. I dodaje, że Zakon odpowiada tylko przed Watykanem.

Zakaz na popularnego i szanowanego duchownego zakon nałożył na początku listopada. Dzień po tym, jak wystąpił w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i", w którym nie potępił pomysłu Ruchu Palikota, który domaga się usunięcia krzyża z sali sejmowej. Zakaz publicznych wypowiedzi nie obejmuje tekstów ks. Adama Bonieckiego w "Tygodniku Powszechnym", z którym był związany zawodowo przez wiele lat i jemu szefował. Ksiądz nie może jednak wypowiadać się w innych mediach.

Milczenie ks. Bonieckiego szkodzi Kościołowi

Decyzja zakonu wywołała dyskusję. Komentatorzy zgodnie przyznają, że zaszkodzi ona Kościołowi. Piotr Mucharski, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" pisze w redakcyjnym komentarzu, że decyzja zaszkodziła Kościołowi, a marianów naraziła na spekulacje, że ulegli naciskom. Niestety, faktyczna odmowa dialogu i "tłumaczenie przez brak tłumaczenia"wizerunku Kościoła nie poprawiają ".

"Tygodnik" walczy od początku o przywrócenie możliwości wypowiedzi ks. Bonieckiego. Powstał nawet numer, w którym wiele miejsca poświęcono zakazowi. Dołączono do niego również specjalną naklejkę z napisem "Ksiądz Boniecki ma głos w moim domu".

Ks. Boniecki jednym z tekstów zamieścił cytat z Thomasa Mertona. - "Zniechęcam się, spotykając się z tępotą niektórych krytyków i cenzorów". Czytaj więcej>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM