Najgorzej słyszą mieszkańcy Jaworzna, Sosnowca i Łodzi

Najlepiej słyszą mieszkańcy Warszawy i Szczecina. Narodowy Test Słuchu pokazał, że najgorzej jest w Sosnowcu, Jaworznie i Łodzi. Specjalny ?słuchobus? odwiedził 35 miast, miasteczek i wsi. Przebadano blisko 10 tysięcy Polaków.
W pierwszej, podstawowej części badania, połowa badanych słyszała bez zarzutu. Pięć tysięcy osób wysłano na dokładniejsze badanie audiometryczne. Słuch bada się wtedy specjalnym urządzeniem zwanym audiogramem. Na wykresie lekarz obserwuje próg słyszenia konkretnych częstotliwości dźwięku. Sam test odbywa się w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, dźwięk podawany jest do ucha pacjenta za pomocą słuchawek. Badany, który usłyszy jakiś dźwięk potwierdza to wciskając odpowiedni przycisk.

Badanie pokazało, że aż 81 proc. pacjentów ma problemy ze słuchem. W Sosnowcu ponad 77 proc. przebadanych osób miało problem ze słuchem, a w Jaworznie - ponad 63 procent. Źle wypadła też Łódź - problemy zdiagnozowano u ponad 62 proc. badanych. - W tych regionach jest duży przemysł, a co za tym idzie wielki hałas, pracownicy nie mają lub nie mieli ochronników słuchu - mówi koordynator akcji Narodowy Test Słuchu - Michał Krzyżaniak.

Najlepiej w teście słuchu wypadli mieszkańcy Szczecina i Warszawy. W tych miastach kłopoty ze słuchem miało ok. 30 proc. zbadanych. Tak dobry wynik może być efektem częstych akcji profilaktycznych i łatwego dostępu do lekarzy. Zbyt późno idziemy do lekarza

Na pogarszający się słuch Polaków wpływa przede wszystkim hałas. Np. ruch uliczny to hałas na poziomie 80-90 decybeli.

Uszkodzenie słuchu to długotrwały proces, a często chorzy zgłaszają się do lekarza zbyt późno. - Z narodowego testu wynika, że blisko połowa osób poniżej 40 roku życia ma niedosłuch. To zdecydowanie więcej niż się spodziewaliśmy - przyznaje Michał Krzyżaniak. Problemy ze słuchem ma też coraz więcej dzieci. Tylko w województwie łódzkim zdiagnozowano je u co piątego pierwszoklasisty. Powodem jest między innymi słuchanie muzyki na słuchawkach. - Ucho jest wtedy narażone na bombardowanie hałasem bezpośrednio na błonę bębenkową, co może powodować uszkodzenie słuchu. Coraz więcej osób pracuje w miejscach gdzie jest duży gwar i szum. Nie stosując zabezpieczeń tracimy słuch - ostrzega protetyk słuchu. Według organizatorów akcji, w Polsce żyje ok. 50 tys. osób z ciężkim uszkodzeniem słuchu, a ok. 20 proc. cierpi na jego zaburzenia. Chorobami słuchu może być zagrożone nawet 4 mln Polaków

DOSTĘP PREMIUM