"Zakaz pedałowania" zarejestrowany przez sąd. "Jestem zaskoczony. Luka prawna?"

Były minister sprawiedliwości nie kryje zaskoczenia decyzją sądu, który zarejestrował "zakaz pedałowania" jako oficjalny znak NOP. - Nie mam wątpliwości, że możemy mieć do czynienia z luką prawną. Dyskusja na ten temat może być pierwszym etapem do zmiany prawa - stwierdził.


Jako symbole Narodowego Odrodzenia Polski, oprócz słynnego symbolu, warszawski sąd zarejestrował "krzyż celtycki, krzyż i miecz, orła w koronie z krzyżem rózgami liktorskimi i toporem". Według opinii biegłego "zakaz pedałowania" nie jest symbolem, który jednoznacznie nawołuje do nienawiści.

Zupełnie inną opinię ma Krzysztof Kwiatkowski. - Kiedy widzimy taki znak, to nie jest on przejawem miłości i tolerancji. Dlatego rozstrzygnięciem sądu jestem zaskoczony - przyznał były minister sprawiedliwości.

Według gościa Poranka Radia TOK FM sprawę "należy bardzo poważnie przeanalizować". - Bo nie mam wątpliwości, że możemy mieć do czynienia z luką prawną. Dyskusja na ten temat może być pierwszym etapem do zmiany prawa - stwierdził.

Nie apelować do ministra

Zdaniem Janusza Palikota i Roberta Biedronia sprawa zarejestrowanych symboli NOP to "test dla nowego ministra sprawiedliwości".





Ale według Krzysztofa Kwiatkowskiego nie można zapominać, że w Polsce obowiązuje zasada niezawisłości sędziów. - Minister sprawiedliwości to nie jest sąd III instancji. Sprawuje nadzór nad sądami, ale jedynie administracyjny.

Dlatego, jak podkreślał, dyskusja o rejestracji kontrowersyjnych symboli powinna odbywać się "w atmosferze poszanowania niezawisłości sędziów". - Apele do ministra, które można sprowadzić do tego, żeby jakoś ingerował w decyzję sądu uznaję za nieuprawnione - stwierdził Kwiatkowski.

Do rejestracji doszło 25 października. Postanowienie jest nieprawomocne. Rzecznik warszawskiego Sądu Okręgowego w rozmowie z TOK FM przypomniał, że do postanowienia o rejestracji ma prawo odwołać się zarówno NOP jak i prokuratura.

DOSTĘP PREMIUM