Wkrótce wstępny raport nt. lądowania boeinga. Zawinił drugi bezpiecznik?

W czwartek w internecie opublikowany zostanie wstępny raport nt. awaryjnego lądowania boeinga 767 na warszawskim Okęciu?. Dziś portal tvn24.pl publikuje główne tezy z raportu.
Boeing 767 lądował 1 listopada na warszawskim lotnisku im. Chopina. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia i lądowała "na brzuchu".

Szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek podkreślił, że w dokumencie znajdą się jedynie tzw. ustalenia faktyczne (chronologiczny opis zdarzenia), nie będzie natomiast analiz ani wyników przeprowadzanych przez komisję badań.

Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych m.in. odczytała pokładowe rejestratory parametrów lotu, zabezpieczyła dokumentację techniczną samolotu, przeprowadziła ocenę stanu technicznego maszyny i jej systemów a także prowadziła wywiady z załogą.

Piloci bez winy

Lasek jasno stwierdza, że według wstępnego raportu piloci nie popełnili żadnego błędu. - Załoga zachowała się zgodnie z obowiązującymi procedurami, a piloci zrobili wszystko, co mogli, by po wykryciu awarii bezpiecznie wylądować - podkreśla w rozmowie z tvn24.pl.

Eskperci z Boeinga nie wiedzieli o skutkach wybicia drugiego bezpiecznika

Portal ustalił, że w raporcie odnotowane będzie "wybicie" jednego z bezpieczników. Nie jest to bezpiecznik awaryjnego systemu opuszczania podwozia (o którym była mowa wcześniej), ale inny bezpiecznik, pod który podczepione jest kilkanaście innych systemów. Eksperci zastali ten bezpiecznik "wybity", gdy boeing leżał na pasie na Okęciu, nie wiedzą jednak jeszcze jak doszło do jego wybicia.

Po awaryjnym lądowaniu polskiego samolotu polscy eksperci przeprowadzili eksperyment - zresetowali bezpiecznik i wypuścili podwozie. Podobny eksperyment przeprowadził producent (firma Boeing). Z obu doświadczeń wynika, że z wybitym bezpiecznikiem nie działa system awaryjnego wypuszczania podwozia. Producent wcześniej tego faktu nie przewidział.

Raport końcowy za kilka miesięcy

- Raport wstępny zostanie opublikowany na podstronie komisji, znajdującej się na stronie Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej - dodał Lasek. Po opublikowaniu w czwartek raportu zostanie on przetłumaczony na język angielski i przekazany akredytowanemu przy polskiej komisji członkowi amerykańskiej organizacji zajmującej się badaniem wypadków i katastrof NTSB (National Transportation Safety Board). Dzięki temu zapozna się z nim producent.

Raportu końcowego możemy się spodziewać za kilka miesięcy - dodał Lasek. Z jego projektem zapozna się załoga samolotu oraz przewoźnik. Zapozna się z nim również NTSB i Boeing.

Winnym grozi do 8 lat więzienia

Na raport czeka także stołeczna prokuratura okręgowa prowadząca śledztwo dotyczącego awaryjnego lądowania Boeinga 767. Śledczy ustalają, jak doszło do konieczności awaryjnego lądowania, czy dopełnione zostały wszystkie procedury i czy ktoś mógł popełnić błąd. W tej sprawie przesłuchani zostali już członkowie załogi. Trwają przesłuchania pasażerów, którzy otrzymali status pokrzywdzonych.

Śledztwo wszczęto z artykułu 174 Kodeksu karnego. Mówi on o "sprowadzeniu bezpośredniego zagrożenia katastrofą w ruchu lotniczym". Grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

DOSTĘP PREMIUM