Kobieta świadka koronnego chce prawie mln odszkodowania

Elżbieta M. domaga się od policji i prokuratury ponad 850 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia oraz renty za utracone zdrowie, pracę i mienie w czasie programu ochrony świadków koronnych
To pierwszy taki proces w Polsce. Czy wywoła falę pozwów od skruszonych bandziorów, czyli koronnych? Elżbieta M. była konkubiną gangstera zamieszanego w handel narkotykami na gigantyczną skalę. Gang przemycił z Ameryki Południowej ponad 2,5 tony kokainy. Gangster zdecydował się na sypanie kompanów i obydwoje zostali objęci programem ochrony świadków koronnych.

Od 2008 r. - po ośmiu latach pobytu w programie ochrony świadka koronnego - wyszła z niego. I wystawiła rachunek policji i prokuraturze: w pozwie domaga się 607 tys. zł odszkodowania (m.in. z tytułu utraconych zarobków, ciągłości składek emerytalnych) i 250 tys. zł zadośćuczynienia (za krzywdy) oraz 1 tys. stałej renty (za utratę zdrowia). Sprawa jest jeszcze bardziej niezwykła niż nadzwyczajna instytucja w prawie, jaką są świadkowie koronni.

Więcej w "Gazecie Wyborczej" .

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Kobieta świadka koronnego chce prawie mln odszkodowania
Zaloguj się
  • radoslav_78

    0

    Te zarobki (utracone) to są te, które miała jak pracowała dla konkubenta przy praniu brudnych pieniędzy i handlu narkotykami? Czy mi się tylko wydaje, czy ona jest naprawdę kretynką (choć raczej może cwaniarą - skoro nasze elyty kradną, to czemu ona nie?)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX