To karpie cierpią? "Gazeta": Prokuratorzy kpią z prawa. I z własnego szefa

Prokuratorzy kpią z prawa zabraniającego dręczenia zwierząt i z prokuratora generalnego, który przed Bożym Narodzeniem im o tym przypomina - pisze "Gazeta Wyborcza". Chodzi o list Andrzeja Seremeta, który przypomina śledczym, że mają obowiązek reagować ws. dotyczących męczenia karpi.
"Prokuratorzy zaś dworują sobie z pisma Andrzeja Seremeta. Przekazali je jako kuriozum TVN 24. TVN przytacza w portalu m.in. wypowiedź szefowej Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem" Małgorzaty Bednarek: - Wytyczne prokuratora generalnego ośmieszają prokuraturę, gdyż w opinii publicznej pozostanie odbiór prokuratorów jako zdolnych jedynie do ścigania 'morderców' karpia" - czytamy w komentarzu "Gazety".

W piśmie, które według Bednarek "ośmiesza prokuraturę", Seremet zwraca podległym mu śledczym uwagę na zapisy ustawy o ochronie zwierząt. "Ponieważ ryby są kręgowcami, podlegają ochronie przewidzianej w tej ustawie na równi z innymi zwierzętami kręgowymi" - pisze. Szczegółowo wylicza, jakie traktowanie ryb jest łamaniem prawa. Znęcaniem się jest m.in. transportowanie żywych ryb w pojemnikach pozbawionych wody, foliowych workach lub koszykach. "Ogłuszania, wykrwawiania lub uśmiercania zwierząt mogą dokonywać jedynie osoby, które ukończyły 18 lat" - podkreśla.

Seremet przypomina, że za znęcanie się nad zwierzętami lub ich niehumanitarne zabijanie grozi do roku więzienia i że nie można odmawiać wszczynania spraw o dręczenie karpi motywując to obyczajem wigilijnym.

A "Gazeta" w swoim dzisiejszym artykule ocenia, że takie przypomnienie prokuratorom się przyda: "Prokuratura rutynowo odmawia prowadzenia takich spraw. "Gazeta" opisywała m.in., jak fundacji Viva odmówiono wszczęcia postępowania w sprawie udokumentowanego nagraniem wideo patroszenia żywcem karpi w hipermarkecie. Odmowę uzasadniono świątecznym zwyczajem".

Więcej w "Gazecie Wyborczej" .

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM