Demonstracje PiS 13? Smolar: Absurd. Mobilizacja wokół haseł antyniemieckich

Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego w rozmowie z Moniką Olejnik stwierdził, że powody demonstracji 13 grudnia, które podaje PiS "są absurdalne". Stwierdził, że to kolejna próba mobilizowania społeczeństwa wokół haseł antyniemieckich, a odpowiedzialność Jaruzelskiego za Stan Wojenny to "temat nieistotny". Stwierdził, że Jarosław Kaczński dąży do likwidacji własnej partii. Skomentował też propozycję kombatantów, żeby sejm ogłosił uchwałę o zasługach płk. Kuklińskiego
- 13 grudnia nie jest złą datą na demonstrację, ale te wszystkie słowa, które są podawane jako powód demonstracji są absurdalne. Jarosław Kaczyński zapomina o tym, co przypominają teraz jego byli koledzy z prawicy, że to Jarosław Kaczyński jako premier negocjował z Sarkozym i innymi traktat lizboński, który jest podstawą Unii Europejskiej. W efekcie to wszystko jest niepoważne. - powiedział Aleksander Smolar w rozmowie z Moniką Olejnik komentując planowaną na jutro demonstrację PiS.

- To jest kolejna próba mobilizowania części społeczeństwa wokół haseł antyniemieckich. Jarosław Kaczyński sparzył się już na tym i sam się do tego przyznał, kiedy przed wyborami oskarżał Angelę Merkel o to, że Polska jest kompletnie od Niemiec uzależniona. Już wówczas widać było, że tego typu retoryka, tego typu hasła nie działają na społeczeństwo. Moim zdaniem Jarosław Kaczyński zmierza ku likwidacji własnej partii.

Kwestia niemiecka to nie zagrożenie dla innych. Sikorski przywrócił Polsce poważną rolę

W rozmowie z Moniką Olejnik prezes Fundacji Batorego ocenił oba wątki, które Prawo i Sprawiedliwość uznało za podstawę do organizacji Marszu Solidarności i Niepodległości. O krytykowanym przez PiS przemówieniu Radosława Sikorskiego Aleksander Smolar powiedział: "To było bardzo odważne i bardzo mądre przemówienie, które zrobiło wielkie wrażenie w całym świecie. Jest wybitna badaczka niemiecka, która napisała znakomity tekst w którym powiedziała, że "Sikorski zdefiniował prawdziwy wymiar kwestii niemieckiej". A kwestia niemiecka dziś to nie jest problem imperializmu, to jest zagrożenie dla innych, tylko nie eksplozji, tylko implozji, to znaczy, że Niemcy nie zrobią tego, co powinny zrobić jako kraj potężny. Jest odpowiedzialność wielkich krajów za wpływ, jaki mają na innych. I to właśnie powiedział Sikorski. (...) Tym przemówieniem przywrócił Polsce bardzo poważną rolę, powiedziałbym nawet, że ulokował Polskę powyżej jej realnej wagi politycznej. Z tego punktu widzenie również uważam, że z tego punktu widzenia było to znakomite.

Odpowiedzialność Jaruzelskiego to był problem istotny w latach 90-tych

Natomiast o odpowiedzialności generała Jaruzelskiego powiedział: "Będąc już na granicy generał Jaruzelski ma prawo żeby historia go oceniała. Dzisiaj sprawa gen. Jaruzelskiego nie jest żadną stawką polityczną. To już na nikim nie robi wrażenia. To był istotny problem w latach 90-tych, to była ważna linia podziału powiedzmy do 2005 lub 2006 roku, ale ta linia podziału zanikła. Zresztą sam Jarosław Kaczyński, główny dekomunizator, zdezawuował ten język, mówiąc o Edwardzie Gierku i Józefie Oleksym." Kończąc ocenił strategię Jarosława Kaczyńskiego: "On myśli o zemście i przerobi na tę strawę nienawiści wszystko . Politycznie to jest oczywiście bardzo szkodliwe, ale cele są tak banalnie oczywiste, żeby gdzie się da, żeby jakieś punkty, choćby drobne punkciki pozbierać."

Kukliński to postać tragiczna

- Mam ambiwalentny stosunek do płk. Kuklińskiego. To postać tragiczna, bo jeżeli przyjmiemy założenie, że był polskim patriotą i dla patriotycznych powodów podjął współpracę z CIA, to nie zrealizował tego, co było najważniejsze w jego misji, bo nie przekazał żadnej informacji o planach wprowadzenia Stanu Wojennego do Polski, ani do Kościoła, ani do opozycji - powiedział Aleksander Smolar, przezes Fundacji Batorego, w rozmowie z Moniką Olejnik komentując wezwanie kombatantów do uchwały sejmowej mówiącej o bohaterstwie płk Kuklińskiego.

Dlaczego USA nie zrobiło nic z informacjami o Stanie Wojennym? "Różne hipotezy"

- Przekazał informację o planach wprowadzenia stanu wojennego Amerykanom, którzy nic z nią nie zrobili. Dlaczego nic nie zrobili? Tu są różne hipotezy. Richard Pipes, który pracował wówczas w Radzie Bezpieczeństwa, uważa, że to był początek prezydentury i panował chaos i bałagan, właściwy dla początku prezydentury. Inne hipotezy są bardziej cyniczne. Gen. Odom, który wówczas był w Radzie mówił, że wejście wojsk radzieckich do Polski byłoby korzystne dla USA, bo to byłoby jak Afganistan. Nie zmienia to faktu, że informacje Kuklińskiego nie dotarły do Polski, więc z tego punktu widzenia Kukliński nie odegrał żadnej roli patriotycznej. Odniósł się również do faktu przekazania do USA informacji na temat Układu Warszawskiego: "Pamiętajmy jednak, że ewentualna wojna między Paktem Warszawskim a Paktem Atlantyckim miała się rozegrać na terenach Polski. To było potworne zagrożenie, między innymi wojną atomową. Dlatego uważam, że to jest jeszcze jedna postać, o której warto myśleć, zastanawiać się nad jej racjami politycznymi i moralnymi, ale nie wydając pośpiesznych sądów zaczekać na ocenę historii."

Uhonorowania przez Sejm pułkownika Ryszarda Kuklińskiego jednozdaniową uchwałą Sejmu z okazji 30. rocznicy stanu wojennego domaga się krakowskie Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych. Proszą oni o podjęcie przez Sejm RP na jednym z najbliższych posiedzeń jednozdaniowej uchwały o treści: "Pułkownik Ryszard Kukliński dobrze zasłużył się Rzeczypospolitej Polskiej".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM