Jaruzelski o "Wujku": Zabroniłem, powiedziałem wycofać milicję

- Meldował pułkownik Gruba, komendant milicji z Katowic, że w "Wujku" jest dramatyczna sytuacja, zagrożone życie milicjantów, proszą o zgodę na użycie ognia, broni. Zabroniłem, powiedziałem wycofać milicję, dokonać ponownej analizy sytuacji - opowiadał w radiu ZET o wydarzeniach w kopalni "Wujek" gen. Wojciech Jaruzelski.
- Szesnastego grudnia, już kiedy byliśmy jacyś uspokojeni, że stan wojenny przechodzi bez głębszych perturbacji, że nikt nie zginął, w czasie posiedzenia tak zwanego dyrektoriatu, zostaje wywołany do telefonu gen. Kiszczak. Pytamy go o co chodzi. Odpowiedział, że meldował pułkownik Gruba, komendant milicji z Katowic, że w "Wujku" jest dramatyczna sytuacja, zagrożone życie milicjantów, proszą o zgodę na użycie ognia, broni. Co powiedziałeś? Zabroniłem, powiedziałem wycofać milicję, dokonać ponownej analizy sytuacji - opowiadał w radiu ZET o wydarzeniach w kopalni "Wujek" gen. Wojciech Jaruzelski

"Użyta została broń"

- Wywołują go za pół godziny, godzinę znów. Wraca blady, a to człowiek opanowany, mówi: stało się, użyta została broń. Rozminęło się to gdzieś tam, w świetle tego co się toczyło, film Kutza to pokazuje, trzeba powiedzieć dość uczciwie, mówiąc, że dochodziło faktycznie do walki wręcz, przecież trzech milicjantów zostało wziętych do niewoli, przecież nie na lasso, ale musiały być te zderzenia bezpośrednie. Mnie strasznie jest przykro i trudno, że ja właściwie o tych wszystkich sprawach mówię w takich kategoriach, że może pani, mogą radiosłuchacze odebrać, jako usprawiedliwianie różnych wydarzeń, które były bardzo bolesne, złe częstokroć i niegodziwe - powiedział Jaruzelski.

"Nie byłem w informacji wojskowej"

Telewizja publiczna wyemitowała w poniedziałek, film "Towarzysz generał" Grzegorza Brauna. - Wymowa tego filmu jest taka, że był pan rosyjskim sługusem, był pan wychowankiem Związku Radzieckiego, karierę pan zrobił dzięki temu, że był pan w informacji wojskowej - powiedział przeprowadzająca wywiad Monika Olejnik.

- To wychowanie rozpoczęło się w bydlęcym wagonie i potem w tajdze, i na pogrzebie mojego ojca, i w dalszych moich losach frontowych na pierwszej linii, jako zwiadowca, dowódca zwiadu - bronił się Jaruzelski.

- Ja nie byłem w informacji wojskowej. Informacja wojskowa była instytucją, bardzo złą oczywiście, wiemy o różnych jej zbrodniach, byli tam zresztą różni ludzie, natomiast ja zostałem posądzony o to, że byłem tajnym współpracownikiem, którego pozyskano do tej współpracy 23 marca 46 r. Byłem wtedy chyba jeszcze kapitanem, czy porucznikiem nawet, było to w Hrubieszowie w czasie walk z podziemiem ukraińskim, krwawych walk. Ja byłem szefem zwiadu pułku i współpracowałem rzeczywiście i to było absolutnie zrozumiałe i konieczne z szefem kontrwywiadu pułku - przypominał Jaruzelski.

DOSTĘP PREMIUM