Mimo zamiany w spółki, wciąż rosną długi i kolejki pacjentów - NIK sprawdza szpitale

Zamiana szpitali w spółki nie chroni przed długami. Zarabianie na prywatnym leczeniu jest trudne. A kolejki rosną, bo spółki bardziej trzymają się limitów NFZ - ?Gazeta Wyborcza? ujawnia wnioski z raportu NIK po kontroli 15 szpitali.
"Gazeta" poznała raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący 15 szpitali zamienionych przez samorządy w spółki (wszystkich przekształconych szpitali jest ponad sto).

"Powodem komercjalizacji niemal we wszystkich przypadkach była zła sytuacja publicznego szpitala. Zamiana w spółkę miała uchronić go przed dalszym popadaniem w długi. Ale udało się to w co trzecim kontrolowanym szpitalu" - czytamy.

"NIK analizuje przyczyny: na plus wychodzą tylko te szpitale, w których równocześnie z komercjalizacją zwalniano pracowników, likwidowano część łóżek, zmieniono organizację pracy. Przykłady to małe szpitale powiatowe w Wieruszowie i Pasłęku. (...) Jednak w większości szpitali spółek zyski z prywatnego leczenia są znacznie mniejsze od zakładanych. Nie pomaga nawet odsyłanie pacjentów do kolejki, które znacząco urosły aż w siedmiu kontrolowanych szpitalach" - pisze "Gazeta".

Porażkę zaliczyły m.in. powiatowe szpitale w Rawiczu, Lwówku Śląskim i Płocku.

Jednak - jak podkreśla "Gazeta" - winne sa nie tylko samorządy, które nie umiały opanować bałaganu podczas komercjalizacji szpitali czy szefowie placówek zdrowia, którzy ulegali żądaniom ws. podwyżek. NIK krytykuje też Ministerstwo Zdrowia: "Przyznając dotacje dla samorządów komercjalizujących szpitale, urzędnicy resortu źle interpretowali stworzone przez siebie przepisy - twierdzi Izba".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM