Masz wroga? Będziesz mógł założyć na niego spółkę

Zarejestrujemy spółkę, na kogo chcemy nie wychodząc z domu. Stowarzyszenie Sędziów Polskich ?Iustitia? nie zostawia suchej nitki na projekcie rozporządzenia ministerstwa sprawiedliwości. Zdaniem sędziów przepisy, które umożliwiają zakładanie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością przez internet, mogą wywołać wiele złego. Nikt nie będzie w stanie zweryfikować, czy osoba, która zakłada spółkę to ta, za którą się podaje.
Celem przepisów, które od dawna zapowiadało ministerstwo sprawiedliwości, jest szybkie i wygodne zakładanie spółek przez internet, w tak zwanym trybie S24. Projekt powstał już dawno, a kilka tygodni temu trafił do konsultacji społecznych.

Potrzebny jest komputer i internet

Zdaniem sędziów przepisy są tak sformułowane i tak niejednoznaczne, że założenie nawet najbardziej nieprawdopodobnej spółki nie będzie problemem. Potrzebny jest komputer i internet. Sędzia Łukasz Piebiak z Iustiti mówi, że jeśli w spółce będzie ponad dziesięciu wspólników nie trzeba nawet podawać ich numerów PESEL.
Sędziów najbardziej bulwersuje jednak fakt, że założenia spółki nie trzeba uwiarygadniać podpisem elektronicznym. - Możemy sobie otworzyć gazetę, znaleźć ludzi których nie lubimy i utworzyć spółkę, w której wspólnikami będą: premier Donald Tusk, minister sprawiedliwości Jarosław Gowin i sędzia Łukasz Piebiak. I każdy będzie miał z tego powodu nieprzyjemności - mówi sędzia, który dodaje, że o założeniu takiej spółki potencjalni wspólnicy nie muszą, a raczej na pewno nie będą wiedzieć.

Pole walki politycznej?

- Pierwsze problemy pojawią się przy składaniu oświadczeń majątkowych. Mnie, ministra czy premiera te przepisy obowiązują. Jednym z elementów jest oświadczenie, że nie prowadzimy działalności gospodarczej i nie jesteśmy wspólnikami w spółkach - mówi sędzie Piebiak i dodaje, że konsekwencje takiego stanu rzeczy będą poważne. - Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której taką wolność w zakładaniu spółek wykorzystują na przykład przeciwnicy polityczni.

Ministerstwo: Mamy zabezpieczenia

Ministerstwo uspokaja i zapewnia, że wszystkie procedury zostały przemyślane tak, by nie dochodziło do nadużyć. Rzecznik resortu Patrycja Loose wyjaśnia, że są sposoby na weryfikację kto zakłada spółkę. - Dodatkowym zabezpieczeniem jest wpłata na konto bankowe, której trzeba dokonać przed założeniem konta oraz uiszczenie opłaty za ogłoszenie w monitorze sądowym - mówi rzecznik. Sędziowie odpowiadają, że to żadne zabezpieczenie: - Nie ma w tych przepisach słowa o tym, że wpłata nie może być dokonana z konta założonego w zagranicznym banku - mówi sędzia Piebiak. Dodaje, że wszystkie formalności będzie można załatwić w kilka godzin, a dla kogoś to będzie oznaczało dopiero początek problemów - Taką spółkę trzeba będzie likwidować, a żeby to zrobić trzeba wykonać szereg procedur, bo tak stanowi prawo. Nie wiem kto miałby się tym zająć? - mówi sędzia Piebiak.

Przepis dla uczciwych. Będą mieli łatwiej

Jeden z ekspertów ministerstwa, z którym rozmawiał reporter TOK FM, mówi, że przepisy są tak stworzone by ułatwiać jak to tylko możliwe zakładanie spółek, nawet kosztem wiarygodności zapisów w Krajowym Rejestrze Sądowym
- Każdy, kto chciałby robić interesy z daną spółką, powinien ją sprawdzić nie tylko w KRS. Trzeba będzie uczulić wszystkich na tę kwestię. Przepisy mają jednak podstawową zaletę. Większość spółek zakładają uczciwi ludzie, a im będzie łatwiej - mówi nasz rozmówca. Przyznaje, że brak weryfikacji daje pole do sporych nadużyć.
Może się okazać, że jakiś przedsiębiorca założy spółkę na własne nazwisko, ale jako wspólnika wpisze znanego i bogatego Polaka. W KRS będzie to wyraźnie wykazane i osoby, które będą z taką spółką robić interesy, mogą mieć przeświadczenie, że współpracują z wiarygodnym podmiotem. Może się okazać, że ów wiarygodny i znany wspólnik nie wie nawet, że w takiej spółce uczestniczy. - Nie można jednak popadać w paranoję. Do nadużyć dochodzi już teraz. Zdarzają się przypadki, że spółki chcą rejestrować ludzie z fałszywymi dowodami osobistymi, ale jest to promil wszystkich zgłaszanych spraw - mówi TOK FM ekspert.

DOSTĘP PREMIUM